Wybory w Karczmie Zajezdnej
Od czasu do czasu, jak się wydaje trzeba tu na stronie, coś napisać. O czym więc dziś? O kampanii wyborczej, o wyborach na prezydenta Rzeczpospolitej. Taki mały, subiektywny przegląd znanych mi kandydatów na ów urząd.
Zacznijmy od Rafaua „Funky” Czaskoskiego. Pusty śmiech mnie ogarnia, gdy widzę bilbordy z jego zdjęciem i hasłami „Naprzód Podkarpacie!” i „Nowy Centralny Okręg Przemysłowy”. Żyję już parę lat na świecie, polityką zacząłem interesować się na poważnie w trzeciej klasie podstawówki. Doskonale pamiętam jak „wyzwalano” Polskę od przemysłu cukrowniczego i elektronicznego, cementowni, stoczni . Z czasów bliższych pamiętam też dobrze stosunek p. Rafaua do CPK czy to jak utrącono budowę terminala zbożowego w Trójmieście. „Bo po co ma być na polskim Pomorzu” skoro niedawno otwarto „lepszy bo niemiecki a więc europejski” na Rugii. Dalej, nie wiem jaki ma stosunek kandydat Platformy do „bodnaryzacji” prawa. „Bodnaryzacja” to coś więcej niż „falandyzacja”. Tu nie chodzi o naginanie prawa pod partię rządzącą tylko o „jebanie” największej partii opozycyjnej. Zapewne ma stosunek aprobujący. Tak samo jak najprawdopodobniej aprobuje całkowicie oddanie suwerenności RP w każdym podstawowym aspekcie – militarnym, walutowym, dyplomatycznym na rzecz „Ojropy”. Owej Ojropy, która dziś wymachuje chorągwią antyputinowskiej krucjaty (po cichu omijając sankcje) a jutro będzie „odbudowywać relacje” i „starać się demokratyzować poprzez współpracę gospodarczą”. Rafau to fajny facet żeby iść z nim na kluby, bajerować panie i panienki, podyskutować o funku i jazzie czy o kubizmie. Nie nadaje się jednak na prezydenta. Nawet na wójta chyba nie.
Teraz pora na Karola „Dr. Boksera” Nawrockiego. Pominę to, że daleko mu do charyzmy jaką miał w 2015 roku Andrzej Duda. Być może to nie jest wina jego tylko tego, iż PiS się po prostu wypalił, a w dodatku czuje się zagubiony w nowej „geopolitycznej” rzeczywistości. Jeśli chodzi o ww. tzw. geopolitykę. Nie wiem nadal jaki ma stosunek do sojuszu z USA. Czym ma być Rzeczpospolita Polska wobec Republiki Amerykańskiej? Bananową Republiką czy, co prawda Junior-Partnerem, ale partnerem jednak? Czy relacje Polska-Ukraina mają być oparte na dobrosąsiedzkiej współpracy, czasem zaś asertywnej konkurencji czy „Ukraińce to niewdzięczne banderowce precz z nimi!” ? Patrząc na nasze wewnątrz-polskie sprawy. Czy jest gotów wyłamać się z roli „kandydata Żelaznego Elektoratu Patriotycznego” czy nie? Czy chce być podróbką Mencena czy oryginalnym Nawrockim? Jaki ma stosunek do bandyckiej działalności jaką zajmuje się pewna część naszych szalikowców? Nie wiem i raczej się nie dowiem.
Pytają mnie ludzie – „czy pójdę na Sławka Memcena”? Nie pójdę bo moją wyobraźnię polityczno-społeczną kształtuje dziedzictwo takich ludzi jak Józewski, Daszyński czy Korfanty. Endecja to nigdy nie była moja bajka. Dalej zastanawiam się jak można połączyć nacjonalizm z libertarianizmem. Nacjonalizm zakłada wszak, iż „jestem Polakiem więc mam obowiązki polskie”. Zakłada … solidaryzm ludzi tej samej kultury i języka. Libertarianizm zaś to kult absolutnego egoizmu. Z samej swej istoty zakłada, że jednostka nie ma zobowiązań wobec nikogo poza nią samą. Jak się moi drodzy konfederaci Wam to spina? Serio wierzycie, że AfD czy gang Orbana to przyjaciele Polski?
Pana Marka Jakubiaka prywatnie lubię. Gdyby miał okazję go poznać z przyjemnością zaprosił bym go na grylowanie by przy piwku i kiełbasce pogadać o dawnej chwale Rzeczpospolitej. I tu jest problem. Jakubiak mentalnie jedną nogą stoi w XVII wieku. Drugą w czasach Gierka, gdy „faceci mieli wąsy, dziewczyny chodziły w spódnicach, ludzie do kościoła chodzili, szanowali starszych , duże dzieci było i było jakoś fajniej”. Jest anachroniczny choć sympatyczny. Prezydent RP ma być jednak osadzony w współczesności. Inaczej zginiemy.
Niedawno idąc przez Polankę spacerem ujrzałem wyborczy transparent Gszegosza „Griszy” Brauna. Była na nim jego uśmiechnięta buźka. Obok wymalowano gaśnicę (sic!) i hasło „Drużyna Brauna”. Pomyślałem sobie „poważny kandydat na poważne stanowisko poważnego państwa”. Nieco niżej widniało hasło „Tu jest Polska”. Otóż nie, Królestwo Kongresowe Polską nie było, lub raczej szybko stało się pustą formą, nawet nie autonomią. Braun zaś, wielbiciel „konserwatyzmu” w wersji opartej o carskie bagnety, kajdany i knuty chce jego reastauracji. Niech Se idzie na ch… do Muchosrańska.
Adrian „Duńczyk” Zandberg jest na swój sposób charyzmatyczny. Gdybym miał na imię Wiktoria to z pewnością „podjarywała” bym się jego męskim głosem, rudą brodą, jego barami i kwadratową szczęką. Być może „marzyła bym” o sprawdzeniu czy miejskie legendy o tym, iż jego przyrodzenie jest wielkie i krzepkie niczym duński topór bojowy. No, ale jestem cis-seksualnym facetem i widzę typa, który nadaje się w sam raz do zrobienia np. rolki internetowej o „złych fliperach i podłych deweloperach”. Jest świetny , gdy rozmawia z prowadzącymi modną audycję youtubową. Niestety nie jest w stanie wyjść poza schemat. Nie jest w stanie zrobić to co zrobiło kiedyś kierownictwo PPS. To jest z marginalnej konspiracyjnej grupy dyskusyjnej stworzyć masową robotniczą partię. Szkoda.
Może więc Stanowski? Stanowski na Naczelnika! Może to jest pomysł. Masz tu Krzysiek szablę Kościuszki, masz szynel Piłsudskiego, masz buławę Chodkiewicza. Przeprowadź Ojczyznę przez sztorm. Doprowadź do odrodzenia Narodu. Napraw państwo. Może to pomysł?
Podsumowując – okno możliwości się zamknęło, w państwie mamy chaos, społeczeństwo spolaryzowane i zagubione. Dobrych kandydatów nie ma. Chyba , że Stanowski 😉 Lepiej nie będzie. Czyńmy tak dalej to obudzi nas któregoś ranka wycie alarmu przeciwlotniczego. Piękne domki i nowoczesne osiedla padną pastwą płomieni. Liczny jasyr popędzony zostanie w głąb Rosji. I mówiąc prosto – szlag trafi „sukces naszej transformacji”
P. S.
Wiosna idzie to taki apel – ludzie mniej lejcie randapów do swoich ogródków. Tępicie pożyteczne owady, tępicie ptactwo nimi się żywiące. Naprawdę sterylny ogród nie jest piękniejszy od naturalnego , ale zadbanego.