Poranek za Lwowem
Ta fotka ilustruje jeden z najbardziej osobliwych momentów jakie zdarzyły mi się w życiu. „cyknięta” została o świcie 25 lutego roku 2022 na wschodnich przedmieściach Lwowa. Nieco wcześniej wysadziłem dwóch autostopowiczów. Dwa typowe normiki z wschodniej części Europy. Miro wyglądała jak brat bliźniak Marcina Millera. Mąż i ojciec dwójki dzieciaków, absolwent koledżu (czegoś w rodzaju technikum) , kierowca wożący mrożonki po podkarpackich sklepach. Miruś był stoicko spokojny. Jego plan był prosty – zabezpieczyć rodzinę a później zgłosić się do swojej jednostki wojskowej. Tak był w wojsku, miał przydział mobilizacyjny i kontrolował strach. Rostek był także najnormalniejszym normikiem. Informatyk pracujący w krakowskim korpo usiłował przedostać się do zakarpackiego Użhorodu. Do swojej żony i dwójki dzieci. Podobnie jak ja za młodu studiował i unikał zasadniczej służby wojskowej. Ten z kolei był w stanie totalnej rozsypki psychicznej. On jedyny z nas miał dostęp do Internetu. Czytał nam info z jakichś fejkowych strony. Wynikało z przekazanych przez niego informacji , że Potężna Armia Putina i Szojgu uderzyła także na Kraje Bałtyckie, a Chińczyki desantują się już z morza i powietrza na „zbuntowany” Tajwan. III wojna światowa wybuchła 24 lutego 2022 roku.
Na granicach administracyjnych Miasta Lwów zatrzymałem się na poboczu. Próbowałem spać, ale nie szło zbytnio. Wyszedłem z Peugeota by zapalić papierosa i rozprostować kości. Właśnie wschodziło wspaniałe słońce. Słońce lutego wschodzące krwawo. Patrząc na ten piękny, oszroniony poranek zacząłem kalkulować. Najprościej byłoby zadzwonić, napisać SMS i tą drogą uzyskać wiarygodne info. Przeciążona sieć jednak szwankowała. Kalkulowałem więc na zdrowy, geopolityczny rozum. Odrzuciłem różne opcje alternatywne. Te mniej prawdopodobne.
– Nie, nie jestem raczej naćpany. To nie jest potężny, realistyczny bad trip. Nie mam delirki, ani psychozy. Mam wyrzut adrenaliny, ale mam ochotę ją jeszcze podkręcić. Przydałaby się tabletka z benzedryną. ale nic innego nie zażywałem choć w tym momencie tabletki z benzendryną bym nie odmówił. Nie mogłem nigdzie zadzwonić bo GSM też szwankował.
Zgasiłem szluga i przeżegnałem się teatralnie. Zapaliłem drugiego. 25 luty 2022 był dniem, w którym pobiłem dwa życiowe rekordy. Jeden w sportach motorowych, w jeździe non-stop. Drugi w paleniu papierosów – 122 sztuki. Paliłem więc kolejnego i myślałem dalej.
– A wiec wojna! Wszystkie inne sprawy schodzą na plan dalszy. Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Przyszli podpalić dom i bagnet na broń. Tylko co robić dalej. Pojadę dalej na wschód to cóż… piękny dzień na śmierć. Czy wracać? A po co. Skoro III wojna światowa to wojna przyjdzie i do Polski to i tak trzeba będzie przeprosić się z Komendą Uzupełnień. A jeśli wrócę żywy z Kijowa , ale Krosno będzie pod okupacją? Chyba jakaś partyzantka polska i ukraińska będzie w Karpatach? Będę job twoju mać żołnierzem wyklętym.
Zgasiłem szluga rozdeptując go o szuter i spróbowałem jeszcze raz zapytać SMSowo jak kształtuje się sytuacja. Na szczęście udało się złapać kontakt w eterze.
-Nie, nie ma jeszcze trzeciej światowej.
-Uff choć tyle. Dzięki serdeczne za info.
Wsiadłem do masziny, przekręciłem kluczyk i pojechałem szosą na wschód. Osobliwa szosa, jak z fantazji piratów drogowych, maniaków klimatu „Szybkich i wściekłych”. Szosa na której nie obowiązują żadne przepisy poza trzema. Jeden- czołg ma zawsze pierwszeństwo. Drugi – pierwszeństwo ma ten kto ma mocniejsze nerwy. Trzecia – stacje benzynowe są opróżniane do spodu z disla więcej jak masz auto na ropę to lepiej miej dodatkowy kanister. Cóż to była za jazda! Ale mam nadzieję nigdy więcej takowej nie przeżywać.
Trzy lata
Od tego czasu minęły trzy lata. Czy sytuacja jest lepsza? I tak i nie. Tak bo jednak rosyjskie wojska nie idą już (na ten moment) na Kijów. Gorsza bo ten sam Trump, który nakładał sankcje na Nord Stream 2 i odgrażał się Moskwie ,iż pomoże w budowie Międzymorza, teraz prowadzi dziwną grę. Powiedział bym nawet głupią grę w kolejny i najbardziej zaawansowany „reset”. Gra w durną grę i jak to bywa może wygrać głupią nagrodę. Ukraina krwawi już cztery lata. Polacy są skłóceni i pogrążeni w chocholim tańcu. Zamiast patrzeć na Bałtów , Koreańczyków Południowych czy Turków , zamiast skończyć nawalankę, większość tańcuje w hipnotycznym rytmie. Fano-Polska kontra Polska-Konserwa. Fajnopolska ścieżka prowadzi do przepaści. Kosnerwpolska ,w ty momencie, także. Weźmy się w garść. Nie mamy silnych przyjaciół. Nie mamy dziś przyjaciół ani w Berlinie, ani w Brukseli, ani w Waszyngtonie, ani w Budapeszcie, ani w Paryżu, ani w Kijowie. Mamy chaos, mamy duży sztorm. T nie jest jeszcze 10 w skali Bouforta, ale tak już pod 8.