Spowiedź napoleońskiego generała
Niezły mrozik dziś chwycił z rana. Listopad już w weekend, zima idzie. Na zimę dobre są „zimne lektury”. Na przykład pamiętniki hrabiego de Segura z wyprawy do Moskwy i z powrotem, która odbyła się w roku 1812.Hrabia w życiu zawodowym był generałem i adiutantem Napoleona. Mamy więc w tych pamiętnikach relację z pierwszej ręki z tej najbardziej epickiej i morderczej z napoleońskich kampanii. Hrabia pisze spokojnie, bez zbędnej egzaltacji. Jednak nie ukrywa dumy z hartu napoleońskich żołnierzy. Francuzi byli wtedy wściekle waleczną nacją, której bała się cała Europa. Warto jednak pamiętać, że na Moskwę szła z woli Napoleona prawie cała kontynentalna Europa – Niemcy, Włosi, Szwajcarzy, Holendrzy, Chorwaci, Polacy etc. Hrabia nie oszczędza też czytelnikowi brutalnej prawdy o koszmarach tej wojny. Ponieważ jest dobrze wychowanym arystokratą, unika jednak zbędnego epatowania okrucieństwem. Dla fanów epoki, ale i dla ogólnie zainteresowanych historią.
W bonusie możemy w książce znaleźć parę miłych poloniców. Warto pamiętać, że mniej więcej co szósty żołnierz Wielkiej Armii został zmobilizowany w Księstwie Warszawskim, lub dawnym Wielkim Księstwie Litewskim. Żołnierze ci odznaczyli się bitnością, wytrzymałością na męki marszu do Moskwy i wiernością podczas straszliwego odwrotu. Adam Zamojski w swojej monografii tej wojny obliczył, że straty Księstwa Warszawskiego były tak duże, że dzisiejsza Polska musiała by stracić około 750 tysięcy żołnierzy by były one porównywalne demograficznie. W wojnie biernie lub czynnie uczestniczyło wielu znanych Polaków. Jak pamiętamy z lekcji polskiego Mickiewicz „tylko jedną taką wiosnę miał w życiu”. Z lokalnych ciekawostek nadwisłoczych, Aleksander hrabia Fredro walczył, jak to młody szlachcic, w oddziałach jazdy . Opisał swoje wojenne przeżycia w swoich pamiętnikach „Trzy po trzy”.
Wracając do generała de Segur. Jakbyście szukali tek ksiażki tu macie namiary- „Byłem adiutantem Napoleona” Philippe – Paul hr. de Segur. Wznowienie wydała Bellona w Warszawie w 2004.
A to wykres ukazujący jak zmniejszała się ilość żołnierzy Wielkiej Armii. Ten beżowy pas to do Moskwy via Smoleńsk i Borodino. Czarny pas to z kolei straszliwy odwrót . Na dole ukazana został z kolei spadająca temperatura…. ( źródło ilustracji: Wikipedyja ). Na pierwszej fotce – moje zdjęcie drogi koło Bukowska. Właśnie w takich warunkach wracano z Moskwy. Na obrazie – odwrót z Moskwy.
P.S.
Druga część wpisu o wojnie w Wietnamie, hippiesach, KGB/GRU i ISIS o które mnie prosiły czytelniki już na dniach powstanie 😉
