Tatarsko – mongolska sztuka wojny cześć 3
Długo kazałem na siebie czekać z tym tekstem. Wybaczcie przyczyny niezależne w dużej mierze. Dziś więc ostatnia, trzecia część opowieści o mongolskiej sztuce wojny.
Tatarski konny łucznik. Źródlisko – wiki.
Step w okolicach Wołgogradu (dawniej Carycyn i Stalingrad). Mniej więcej tutaj mieściła się stolica Złotej Ordy. Złota Orda wyłoniła się z Imperium Mongolskiego ( 33 mln km 2 ). A z niej później m.in powstał Chanat Krymski, ChanatKazański i w pewnym sensie „Chanat Moskiewski” 😉 Fotka-z Wiki
Kałkan i misurka – broń defensywna
Jako broni defensywnej wojownicy używali kolczug i karacen. Kolczuga to zbroja z plecionego drobno drutu, a karacena (zbroja lamelkowa) z metalowych lub rogowych płytek przytwierdzanych do skórzanego kaftana. Głowę chronili misurką. Był to mały metalowy hełm chroniący głowę, a kark chronił jakby welon kolczugowy. Lekka jazda chroniła się ubierając skórzane kaftany, lub kufajki. Kufajka/ fufajka swą nazwę zawdzięcza zresztą włąśnie Mongołom. Głowę zaś chronili papachami z barana lub kołpakami z futra dzikich zwierząt. Niekiedy tworzono „kompozytowe” zbroje z szeregu warstw filcu i skóry. Stosowano też oczywiście różnego rodzaju rękawice. Dodatkową osłoną był kałkan czyli wschodnia tarcza. Oczywiście wojownicy nie zawsze byli ubrani w zbroje i inne stroje ochronne, tak samo jak dziś żołnierze nie noszą bez przerwy kamizelek kuloodpornych i chełmów.
Wyposażenie petyhorca – wojownika kaukaskiej jazdy na służbie Rzeczpospolitej. Broń tatarskiej ciężkiej jazdy była nieco podobna. Mamy tutaj kolczugę , kałkan jako defensywę. Oraz włócznię i szablę do atakowania. Fotka-z Wiki.
Ekwipunek i konie
Każdy wojownik był zobowiązany zabrać na wyprawę następujący sprzęt: do”obsługi” konia – pęta, szczotkę i bat. Do naprawy ubrania – szydło, nici i igłę. Mały namiot i pelerynę z prasowanej wielbładziej wełny dla ochrony od deszczu, śniegu i wiatru. Do małych prac obozowych – krzesiwo i nóż. Pilnik do ostrzenia strzał i szabel. Zapas żywności w postaci suszonego sera, mięsa i ryb oraz mleko w proszku (sic!) i kumys (fermentowane mleko kobyły). Inne ubrania i buty brano na kampanie letnie, a inne na zimowe pochody. Każda dziesiątka wojowników brała ze sobą jurtę. Brano ze sobą także zapasowe konie i stada kóz, owiec, wielbłądów azjatyckich i stepowych wołów. Wokół stad krążyli pastuchy-czabani ze swoimi psami. Według legendy przodkowie Chrzanowian w Małopolsce pochodzą od zasymilowanych tatarskich pasterzy, którzy przybyli tu w XIII w. Zwierzęta wykorzystywano jako siłę pociągową, dostarczycieli mleka i sera oraz jako czasowo żywy prowiant.
Konie stepowe zwane bachmatami były małe, ale silne i wytrzymałe. Obywały się bez podków. Rząd koński (czyli siodło, strzemiona itd.) miał być maksymalnie wygodny i dla zwierzęcia i dla wojownika. Konie szkolono do pracy i walki w zespole, manewrowania. Kronikarze od Chin po Polskę wspominają zgodnie, że konie były „brzydkie jak kozy, ale zręczne jak psy”. Oczywista, gdy koń nie nadawał się już do dalszego udziału w kampanii, przerabiano go bez sentymentu na mięsiwo, a skórę wyprawiano.
Bachmaty na Pogórzu Kazachskim. Fotka-z Wiki.
Według wilczych nauk – szkolenie
Wojownik był zobowiązany do absolutnego posłuszeństwa dowódcy i chanowi. Oznaką władzy był buńczuk czyli jakby sztandar zrobiony z barwionych końskich ogonów. Największy miał sam chan. Buńczuk przetrwał jako element tradycji wojskowej m.in w …. Wojsku Polskim. Buńczukami dawano znaki podczas bitwy czy marszu. Wojownicy mieli pomagać sobie na polu bitwy i w pochodzie, a także obowiązek zabierania z pola bitwy zdobycznego uzbrojenia, rannych towarzyszy i poległych dowódców. Mieli być też być odważni i okazywać męstwo. Pogarda dla trudów, bólu i śmierci była wysoko ceniona. Nieposłuszeństwo karane było surowo…
Tatarzy, Kazachowie, Mongołowie itd. od małego uczyli się jazdy konnej i łucznictwa. Wiązało się to z koczowniczym trybem życia na Wielkim Stepie. Podstawą ekonomi było pasterstwo uzupełniane polowaniami i niekiedy handlem i rzemiosłem. Oczywiście integralną częścią stepowej ekonomii było zdobywanie łupów i jasyru. Koczownicy wierzyli często, że bogowie stworzyli rolników i ludzi z miast by oni mogli na nich napadać 😉 W wyniku takiego trybu życia nabyli ogromnej odporności na upał, kurz, deszcz, śnieg, mróz. Nie potrzebowali dużo jeść, pić i spać. Potrafili pokonywać ogromne odległości w niesamowitym na tamte czasy, tempie i doskonale orientowali się nawet w obcym terenie. Polowania uczyły ich umiejętności tropienia i orientowania się. A zbiorowe polowania uczyły zespołowego działania i umiejętności osaczania wroga. Wzorowali się mocno na działaniu wilczej watahy. Zresztą ludy tureckie, mongolskie i kaukaskie w swoich mitologiach uważały wilka za swoje zwierzę totemiczne – jakby praprzodka. Młodzieży organizowano zawody w łucznictwie, władaniu bronią białą, jeździectwie. Buzkaszi czyli narodowy sport Afganistanu i okolic wywodzi się właśnie od czasów Czyngis Chana. Polega on na tym, że dwie drużyny walczą o to by złapać worek/ martwą kozę i zawlec do bramki przeciwnika. Oczywiście zawodnicy przeciwnika atakują by odebrać worek. Biją batami i pięściami, szkolone do walki konie gryzą. Czasem zamiast worka czy kozy używa się do tego celu żywego związanego człowieka np. w czasie sowieckiej interwencji niekiedy schwytanych sowieckich oficerów przerabiano na „żywą piłkę”. Ćwiczenia w strzelaniu z łuku, władaniu szablą, czekanem i dzidą czesto wykonywano czasem na niewolnikach. Chodziło o przełamanie naturalnego oporu przed zabiciem człowieka i zaprawienie w okrucieństwie.
Odrębnie szkolono kadrę oficerską i podoficerską. Szkolili starzy i doświadczeni wodzowie. Kadra była dobrze wyszkolona i bardzo zdyscyplinowana. Zupełnie inaczej było w Europie, gdzie możnowładca często nie szedł do bitwy bo się obraził na króla, albo wręcz przeciwnie w czasie bitwy wprowadzał w życie swój własny, „genialny” plan 🙂 U Mongołów, taki oficer został by zaraz przerobiony na tarczę strzelniczą, albo wywieziony na środek pustyni i tam zostawiony bez wody 😉
Wojska Batu Chana i jego prawej ręki generała Subadeja -bagaatura zdobywają Kijów. XII 1240 – z 40 000 mieszkańców zostało przy życiu około 2000. Następnie przyszła kolejka na Sandomierz, Halicz, Kraków, Ostrzyhom… Obrazek – z Wiki.
Bęben, muchomor i dżyhad
Z początku ludy turecko-mongolskie wyznawały animizm – szamanizm.Wierzyli, że Tengri – Pan Nieba dał misję dziejową Czyngizowi i jego potomkom. Polegała ona na tym, że cały świat należy do rodziny Czyngis-Chana. Więc nigdy nie napadali tylko zawsze wyzwalali, odbierali należną własność. A kto stawiał opór, stawiał opór samym Niebiosom więc musiał zginąć, albo zostać niewolnikiem. Ta mentalność przetrwała w Chanacie Moskiewskim. Proszę zauważyć, że ani marszałek Suworow ( XVIII wiek ) , ani marszałek Rokossowski ( XX wiek ), ani na przykład gen. Lencow ( 2015 Donbas ) nigdy nie napadają tylko zawsze „wyzwalają” 😉
Wojska „czarowali” szamani posiłkując się oczywiście zestawem szamańskich instrumentów takich jak strój człowieka-ptaka, spożywaniem muchomorów czerownych itp, szamańskimi tańcami i pieśniami bojowymi w rytm bębnów. Wojownicy wierząc w opiekę przyjaznych duchów, bóstw i samego Tengriego atakowali zaciekle. Szybko poznali jednak inne religie. Jeśli o to chodzi byli zupełnie tolerancyjni. Ciekawiły ich inne religie, bo w ogóle byli ciekawi świata. Akurat dużo można powiedzieć o nich, ale nie można zarzucić ksenofobi czy nietolerancji. Już po kapitulacji każdy mógł wierzyć w co mu się żywnie podoba byle by zapłacił tatarskiej skarbówce na czas. Z tych wszystkich religii najbardziej spodobał im się islam. Raz dużo łatwiej być muzułmaninem niż chrześcijaninem, jeśli jest się koczownikiem. Dwa idee dżyhadu bardzo przypadła chanom do gustu 😉 Już w XIV wieku zaczęli masowo przechodzić na islam. Przy szamanizmie pomieszanym później z buddyzmem, zostali tylko Mongołowie oraz ich najbliżsi pobratymcy Buriaci i Kałmucy.
Oczywiście interpretowali islam bardzo luźnie. Przetrwało w nim wiele z dawnych religii. Nakazy religijne traktowano specyficznie. Nie jedzono wieprzków, ale kto widział w stepach świnie ? Z kolei po odkryciu wódki nie mieli oporów przed jej spożywaniem wszak w Koranie stoi o winie. O wódce słowa nie ma. A, że wódki wtedy jeszcze nie było… Swoją drogą ilu podkarpackich patriotów wie, że te skośnookie piękności z WSiZ-u to w większości wyznawczynie Ałłaha ? 🙂 Nie każdy muzułmanin to Arab i nie każdy Arab to muzułmanin.
Obecnie mamy szereg narodów wywodzących się z Wielkiego Stepu. Ludy tureckie to m.in Turcy ( przypatrzcie się oczom Erdogana ), Turkmeni, Kirgizi, Kazachowie, Uzbecy w Azji Środkowej. w Chanacie Moskiewskim :Karaczajowie, Bałkarzy, Nogaje, Kumycy na Północnym Kaukazie oraz Jakuci ( sic !) ,Tatarzy Syberyjscy i Kazańscy,oraz szereg małych narodów w Ałtaju. Tatarzy Krymscy na okupowanym Krymie i na Ukrainie. Tatarzy – Lipkowie w Polsce, Litwie i na Białorusi. Charles Bronson gwiazdor westernów i kina akcji był właśnie Lipkiem. Prawosławni Gaugauzi w Mołdawii i Tatarzy Dobrudżcy w Rumunii. Zeslawizowanym ludem tureckim są Bułgarzy, ale oni się zrobili Słowianami już w wczesnym średniowieczu. Są jeszcze Ujgurzy w Chinach i Turkmenii na Bliskim Wschodzie ( ostatnio o nich głośno ).
Z ludów mongolskich mamy Mongołów w Mongolii i Chinach, Buriaci i Tuwińcy nad Bajkałem, Hazarzy w Afganistanie, Kałmucy w Rosji nad Morzem Kaspijskim. Co ciekawe Kałmucy to jedyny naród Europy wyznający nauki Buddy. Wojownicze tradycje Czyngiza przejął Chanat Moskiewski. Jednak o tym jak to się stało i dlaczego tak brzydko nazywam Rosję będzie w innej gawędzie 🙂
Kozacy Zaporoscy w walce z Tatarami Krymskimi. Kiedyś wrogowie dziś sojusznicy. Obrazek- Z Wiki
P.S.
Nie jest to tekst naukowy tylko popularnonaukowy. Żeby dowiedzieć się więcej należy poczytać uczone książki. Pisząc ten cykl korzystałem z książki Leszka Podchoreckiego „Kulikowe Pole 1380”
( Bellona – historyczne bitwy ) oraz Davida Nicolle i Wiaczesława Szpakowskiego „Bitwa nad Kałką 1223” ( Osprey ). A także z artykułów w czasopismach historycznych. No i oczywiście z zasobów własnej łepetyny.