1 marca
Czy Lord Vader był zwolennikiem Grzegorza Brauna ?
Dobre święto jednak parę rzeczy trzeba naprostować historycznie 🙂 . Po pierwsze – oglądałem ostatnio dywagacje Grzesia Brauna o tym czy Lord Vader był Żołnierzem Wyklętym 🙂 Przedstawia tam owych partyzantów jako monarchistów i zwolenników rynku mocno wolnego. Jakiś taki obraz się ukształtował. Jest to całkowita mitologia. Program organizacji „Wolność i Niezawisłość” to była walka o Polskę „autentycznie ludową”. Demokracja a nie żadna tam monarchia oraz nacisk na ochronę chłopa i robotnika , a nie Braunowy antyetatyzm. Podobnie np. Narodowe Zjednoczenie Wojskowe było bliżej solidaryzmu w duchu Leona XIII, niż leseferyzmem. Nie oznacza to , że nie można czuć łączności z „Wyklętymi” będąc wolnorynkowcem ( bo niby czemu nie, tym bardziej, że „razemki” się odcinają strzelając kolejną kulę w swoją stopę polityczną 😉 ) , oznacza tylko , że należy czcić postacie historyczne a nie zmitologizowanych herosów bo od tego mamy podania o Kraku i Piaście. Z drugiej strony mitologizacja paradoksalnie jest potrzebna i najnaturalniejsza. Mity są człowiekowi potrzebne jak powietrze bo porządkują świat. Europa Zachodnia ze swym postmodernizmem obaliły wszystkie mity i wszystkie tabu. I cóż dobrego z tego przyszło Europie ? Mity są potrzebne, ale warto znać i suche fakty. Jedno z drugim nie musi się kłócić.
Ciemne karty realne i kłamstwa sowieckie
Dalej przedstawia się wszystkich antykomunistycznych partyzantów jako bohaterów bez skazy i zmazy. Nie było tak do końca. Niektórzy komendanci polowi jak nasz podkarpacki „Wołyniak” czy podlaski „Bury” obok wybitnych osiągnięć w wojnie partyzanckiej mieli ciemną stronę. Popełnionych zbrodnie, niepotrzebne śmierci. Nie należy o tym zapominać jeśli mamy żądać uczciwości historycznej od Litwinów czy Ukraińców. Oczywiście „Wołyniak” czy „Bury” zapewne w czasach pokoju nie byli by kimś w rodzaju Kajetana P. Do zbrodni pchnęły ich w dużej mierze wyjątkowo okrutne czasy. Jest to tylko częściowe usprawiedliwienie.
Jednak pamiętać należy też , że partyzantów antykomunistycznych zohydzano do 1989, a częściowo także później. Przykładem mogą być takie dzieła jak „Rano przeszedł huragan” robiące dzikiego watażkę z majora Józefa Kurasia „Ognia” czy „Łuny w Bieszczadach” ( zekranizowane pt. „Ogniomistrz Kaleń” ) demonizujące majora Antoniego Żubryda „Zucha”.
Przestępstwa czy przeistaczanie oddziałów w bandy się oczywiście zdarzały. Specyfika każdej wojny partyzanckiej temu sprzyja , sprzyja przeradzaniu się dowódców w watażków, a bojowników w rozbójników. Dla przykładu sycylijska mafia czy chińskie triady były pierwotnie organizacjami ruchu oporu. Oczywiście mówię tu o klasycznych partyzantkach a nie fenomenach typu Vietkong.
Trzeba też pamiętać , że Chanat Moskiewski stosował taktykę tworzenia „band pozorowanych”. Polega ona na tym , że tworzy się oddziały udające partyzantów. Dokonują one m. in przestępstw wojennych by zniechęcić ludność do ruchu oporu. Także agenci przenikają do organizacji wroga i kierują je na tory korzystne dla Moskwy. Tą taktykę stosuje Chanat do dziś.
