Spotkanie z rycerzem Dobrej Zmiany
Idę sobie po pracy na parking. Fajrant, dzień piękny, praca na wolnym powietrzu. Wiosna, słońce, ptaki śpiewają. Wspaniała chwila. Uśmiecham się do ulicy Kolejowej. Do słońca, do drzew, domów i ludzi. A tu nagle widzę gromadę prawdziwych olbrzymów. Ogolone głowy świadczą, że mam do czynienia z prawdziwymi Polakami. Jeden trzyma na smyczy psa rasy „ugryzę” – takie psy mieli w dawnych czasach husarze. Niektórzy w ubraniach typu „red is bad”, które są współczesnymi zbrojami chroniącymi przed policją i lewakami. „A więc to zapewne Husarze Wyklęci z osiedla tamtejszego” – pomyślałem. Uśmiecham się i do nich. Jak Polak do Polaka. I tu nagle jeden z towarzyszy husarskich, potomek Lechitów, odzywa się do mojej nikczemnej persony słowami „co się kurwa patrzysz pedale jebany„. Przy czym buja swoimi ogromnymi ryncami. Przypomina gotującego się do ataku goryla, albo niedźwiedzia. W jego prawilnym rozumie z pewnością zostałem utożsamiony z wrogim lewakiem i zapewne uwodziłem go uśmiechając się…. Pokornie, jak to potomek Chama przed potomkiem Jafeta, zwiesiłem głowę i cichutko się oddaliłem.
Ot, kolejna rzecz, która mnie irytuje w „Dobrozmianie„. To prawda, że Banda Tuska wrzuciła wszystkich kibiców (i ludzi wyglądających na kibiców) do worka z etykietą ” stadionowi bandyci” vide niesławna „akcja Widelec”(https://niezalezna.pl/75392-za-te-akcje-schetyna-powinien-trafic-do-wiezienia-wymuszali-falszywe-zeznania-biciem). Neosanacja natomiast podniosła ich do roli soli polskiej ziemi, rycerzy Dobrej Zmiany. Celuje w tym nobilitowaniu kiboli, chuliganów i tituszek redaktor Lisiewicz z GazPola. Kto pije piwo w bramach ten zdaniem „Lenina z Poznania” Polak prawdziwy. Kto pali race na meczu ten z automatu Husarz Wyklęty. Oczywiście sam czasem pije piwo w bramach i znam paru hardkibicow. Ci moi ekshardkibice są niezłymi, uczciwymi obywatelami. Nie każdy kibol to dres i na odwrót. Nie zmienia to faktu, że jest to środowisko niejednorodne i sporo tam naprawdę złych rzeczy. Jeden kibic ogranicza przemoc do złośliwych i wulgarnych przyśpiewek podczas meczu. Inny bierze udział w „ustawkach” traktując je jako rodzaj sportu. Jeszcze inny jest zwykłym bandytą. Handluje prochami, wymusza haracze, kradnie auta. Istnienie gangów kibolskich jest tajemnicą poliszynela.
Rzecz jasna o gangach nie napisze nigdy Lisewicz. Nie będą ich gromić z ambony „duszpasterze środowisk kibicowskich„. Ci księża wolą kadzić kibolstwu nazywając ich „następcami Wyklętych„. Na powiedzenie wprost, podczas kazania, że byciem członku gangu to grzech i zdrada Polski odwagi już brak. Wszelkie akty agresji werbalnej i fizycznej jakie spotkały moja skromna osobę wyszły od panów w sportowych ubraniach, łysych i lubiących siłownię. Podejrzewam, że większość młodych mężczyzn w Polsce ma podobne doświadczenia. Jeśli padli ofiarą pobicia, wymuszenia czy po prostu dostali w ryj to sprawcy nie byli żadnymi bojownikami antify, tylko „prawicową młodzieżą”. Czemu ci „duszpasterze” nie mówią wprost z ambony, że kto kroi zegarki, bije przypadkowych ludzi na ulicy i rozwala znaki drogowe żadnym „następcą Wyklętych” nie jest? Ja rozumiem Lisiewicza, to nie dziennikarz tylko funkcjonariusz partyjny PiS-u. Propaganda to jego zawód. Lecz tych księży nie rozumiem. Nie każdy musi mieć odwagę Popiełuszki. Jeśli boją się mówić prawdę kibolom niech zostaną duszpasterzami studentów czy przedsiębiorców.
To taka garść refleksji po spotkaniu husarii na ulicy Kolejowej w Krośnie. Tak swoją drogą ciekaw jestem jaki był poziom wiedzy historycznej tituszki który mi bluzgał. Zapewne utożsamiał się z „chósarią” która rozbiła Turków pod Wiedniem w 1410. A potem ich mordowali lewaki z Moskwy. No, ale przynajmniej wie, że coś ważnego stało się w 1410 r. i coś ważnego stało się pod Wiedniem, i że byli „chósarze”. Zawsze są jakieś plusy.
P.S.
Po redakcji. Ktoś może się przyczepić, że mieszam kibiców z narodowcami i w ogóle z wszystkimi innymi „ziomeczkami” w sportowych ubraniach. Pisałem ten tekst zaraz po zdarzeniu. Użyłem skrótów myślowych. Rzecz jasna to są różne grupy, ale przenikające się wzajemnie. Nie ma w Polsce chyba żadnego klubu piłkarskiego, którego kibice mieli by np. anarchistyczne poglądy. Nie ma polskiego odpowiednika FC St Pauli. Jest na 99,5 % pewne, że owi „chósarze”, których opisałem mają poglądy bliskie ONR/Młodzieży Wszechpolskiej/kukizowcom/korwinistom i kibicują Karpatom Krosno (którym nawiasem mówiąc kibicuję i ja).