Czemu Andruchowycz nie mieszka w Kramatorsku ?


Zastanawia mnie co Jurij Andruchowycz  robi jeszcze w Warszawie. Czemu siedzi w tym „faszystowskie kraju” w którym lada dzień zaczną się „pogromy” Ukraińców. Będzie to oczywiście pokłosie „kłamliwego filmu” Smarzowskiego. Filmu, który jest bardzo na rękę „faszyzującemu, proputinowskiemu” rządowi PiS. Rządowi, który jak pisze sławny ukraiński pisarz „odwrócił się od idei Giedroycia„. Takich łgarstw dawno nie widziałem. Taka dziwna mieszanka ukraińskiego nacjonalizmu z wielkomiejskim „liberalizmem-antypisizmem„. Skoro „Wielkiemu Pisarzowi”  tak źle w Warszawie to czemu robi tu biznesy? Skoro jest takim „świadomym Ukraińcem” to czemu nie zamieszka w Starobielsku, Slowiansku czy Mariupolu?  Sam przecież namiętnie głosił zimą 2013/2014 hasła rewolucyjne i patriotyczne. Jeśli z niego taki Kozak niech jedzie na Dzikie Pola. Głosi prelekcje dla żołnierzy, wykłady w świetlicach. Niech będzie konsekwentny. Głosił rewolucje, a teraz siedzi w Warszawie. Tymczasem mieszkańcy Donbasu odczuli na własnej skórze co oznacza „rewolucja”.  To ich domy padały ofiarą walk, to ich domy były plądrowane przez „kadyrowców” i różne „milicje kozackie„.  Jurij akurat swe ruchomości ma daleko od wojny. Weterani walk w Donbasie dostają dosłownie głosowe renty i zasiłki. Cóż to jednak dla Pana Andruchowycza.  On oczywiście ich żałuje i wspiera duchowo. Zawsze mogą pożyczyć jego książki w bibliotece i posilić swego ducha.

A tymczasem niedługo seans. Na obrazku głównym patrol ukraiński na ługańskim froncie – lato 2014 r.

 

Smutne to wszystko.  Ukraina spod sztandarów czarno – czerwonego i „europejskiego” nie zajdzie daleko. Bo i rozypująca się UE jej nie chce, ani żadnych przyjaciół po sąsiedzku nie znajdą wymachujac czarno – czerwoną chorągwią.  Czarno – czerwony sztandar  to całun grobowy Ukrainy. Unijne mrzonki to kula u jej  nogi. Do jakiej Unii chcieli wejść za pomocą koktejlów mołotowa i pałek? To jakiej Unii chcą wchodzić z  okupowanym Krymem, „republikami” w Donbasie i brakiem reform?

Płonący dom  trafiony wcześniej pociskiem (rosyjskim, albo ukraińskim) – lato 2014 r.


Kraków-Kazimierz 8.X.2016 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *