Morawiecki w Mińsku czyli gra o Wielkie Księstwo
Morawiecki udał się z wizytą do Mińska. Chodzi o poszerzanie współpracy gospodarczej. I tu pojawiają się obiekcje i wątpliwości. Jak to? Przecież to DYKTATOR! No właśnie… Pomysł Brukseli i Berlina na stosunki Unii z Białorusią jest taki, że Niemcy handlują, a Polacy bronią demokracji. To bardzo wygodne dla Berlina. Jednocześnie i zarobi i „obroni demokrację” za pomocą Polaków.
Mapa „Wielkiego Księstwa Litewskiego i Białej Rusi” z końca XVII wieku
Oczywiście „Ojczulek” jest dyktatorem. Jednak zauważyć należy, że nigdy nie zrównał z ziemią żadnego miasta jak to się zdarzało Putinowi. Nigdy też nie dokonał aneksji żadnego terytorium jak Putin. Nie wywołuje u sąsiadów rebelii i buntów, ani nie wspiera ich czołgami, gradami, wojownikami jak robi to Putin. Oczywiście oficjalnie Putin jest w Europie enfant terrible, ale to oficjalnie. Także, zupełnie oficalnie, Egipt nagle potrzebuje potężnych okrętów desantowych typu Mistral. Embargo i ostracyzm wobec Rosji jest już dawno tylko pozorem. Co więcej takie partie jak Front Narodowy we Francji czy Alternatywa dla Niemiec wcale nie widzą w Putinie tyrana. Dla nich postać całkiem sympatyczną, normalny polityk. I tu trzeba przyznać im swoistą rację. Jest okrutny, ale to historyczna norma Chanatu Moskiewskiego. W ogóle burzenie miast i najeżdżanie sąsiadów jest
(cokolwiek o tym myślimy) raczej normą w dziejach ludzkości. To raczej uznanie istnienia 52 płci, przekonanie , że aborcja jest świętym aktem postępu, płacenie ogromnych zasiłków ludziom, którzy pragną dobroczyńcom obciąć głowę – to są idee i działania nowe.
Wracając do Mińska. Tak więc co jest lepsze – przeciąganie „kniazia” na swoją stronę, czy raczej zostawienia pola Kremlowi. Bo Łukaszenko jest takim „moskiewskim pachołkiem” jak Kuczma czy Janukowycz. Mitów nie należy mylić z rzeczywistością. Trzeba też pamiętać o tym, że jeśli „sukcesja” w rodzinie Łukaszenki się nie uda to władzy wcale nie musi przejąć opozycja. Raczej będzie rządzić w Mińsku prawdziwa marionetka Putina. Opozycja białoruska w obecnej sytuacji nie ma widoków na żadną „Solidarność” ani żaden „majdan„. Nie łudźmy się, że opozycja wygra. Raczej starajmy żeby Łukaszenki nie zastąpił ktoś mniej sprytny, albo wręcz agent Kremla. Upadek „tyrana” może za sobą pociągnąć nawet aneksję Białorusi. Będziemy mieli wtedy granicę z Rosją dłuższą o kilkaset kilometrów.
Rewolucja i co dalej?
Zresztą majdany bywają bardzo niejednoznacznymi wydarzeniami. Popatrzmy na Ukrainę. Po „rewolucji godności” jest w tym samym miejscu co pod koniec lat 90-tych. Ukraina jak była tak jest między Wschodem a Zachodem. Tyle, że za Kuczmy Ukraina była państwem rodzącym się. Teraz ma 25 lat – teoretycznie powinna okrzepnąć. W praktyce jest inaczej. Kryzys gospodarczy, nędza, masowa emigracja, rządy oligarchów (klan „Januka” zastąpił po prostu klan Poroszenki – „Cukiernika„). Życie zwykłych ludzi jest chyba jeszcze bardziej nieznośne niż przed rewolucją. Krym został włączony do Moskwy, pół Donbasu jest okupowane przez wojska rosyjskie i watażków. 1,5 miliona uchodźców, tysiące zabitych cywilów. Tysiące poległych żołnierzy i funkcjonariuszy i tysiące obywateli Ukrainy poległych w szeregach separatystów. Nie wspomnę już o inwalidach. Młody chłopak, który stracił w boju za kraj dostaje ochłapy a oligarchowie pławią się w luksusie. To wszystko może się skończyć dojściem do władzy sił skrajnie prawicowych. Jakiejś koalicji Prawy sektor – Azow ( nowa partia ) – Swoboda. Drogą legalną lub drogą przewrotu wojskowego/ „trzeciego majdanu”. Skutek będzie taki, że Ukraina skonfliktuje się z Polską, Węgrami, Rumunią w końcu Zachodem. A Wschód będzie zacierał ręce. Eksperymenty z „trzecią drogą” skończą się jak w Wenezueli. Następny po nich rząd w Kijowie będzie 5 razy bardziej prorosyjski niż Janukowycz i Kuczma. I Ukraińcy to zaakceptują bo będą mieć już serdecznie dosyć czarno – czerwonych sztandarów. Wojny, prowadzonej w taki sposób jak ją prowadzi pomajdanowa władza, już dawno mają dość. Vide załamanie się „ściągalności” poborowych już w 2014. Skoro Zachód ich nie chce to czemu nie na Wschód? Może wtedy dojść do secesji zachodniej części Ukrainy. Zachód pogrążony w coraz większych kłopotach nie będzie miał zamiaru pomagać temu nowemu państwu. Zachodnia Ukraina zamieni się więc w Banderland, a wschodnia i centralna w Małorosję. Zakarpacie pójdzie swoją drogą. Czy więc polityka lawirowania jaką uprawia Łukaszenko i uprawiał Kuczma nie jest lepsza ?
Policja i Gwardia Narodowa przed budynkami administracji prezydenta. Gwardziści w kamizelkach kuloodpornych i z kevlarowymi hełmami. Poroszenko boi się rosyjskiego specnazu czy raczej zbrojnych milicji typu Ukraiński Korpus Ochotniczy, Pułk Azow czy Batalion OUN ?
Białoruś jest dziś jaka jest
Oczywiście może irytować to, że Białoruś jest swoistym skansenem sowieckim. Trzeba jednak zauważyć, że to sztafaż, dekoracja władzy. Na Ukrainie Wiatrowycz niszczy archiwa, zakłamuje podręczniki i „banderyzuje” ten kraj. Jakoś nam to nie przeszkadza. Łukaszenko nie dozwala dokonywać badań w Kuropatach (leżą tam tysiące Polaków rozstrzelanych w latach 1937 -38 i 1940) , ale przecież lokalna administracja na Wołyniu także przeszkadza badać masowe groby „Lachów” zabitych przez UPA. I oczywiście nie mówię, że trzeba zamykać Biełsat i wydawać dysydentów białoruskiemu KGB. Można działać wielotorowo. Trzeba tylko sobie zdawać sprawę, że białoruska opozycja nie ma obecnie widoków na obalenie (w ten czy inny sposób) Łukaszenki. GRU ma….
Hipokryci z Zachodu
Czytałem wczoraj o ludobójstwie w Rwandzie. W czasie tej rzezi każdego dnia masakrowano (głównie za pomocą maczet i innych rolniczych narzędzi) średnio dziesięć tysięcy ludzi. Było to najwydajniejsze ludobójstwo XX wieku. W 86 dni zamordowano około miliona członków plemienia Tutsi i członków plemienia Hutu podejrzanych o okazywanie litości.ONZ i światowe mocarstwa patrzyły obojętnie choć powstrzymanie ludobójstwa było stosunkowo łatwe. Dwie brygady i parę samolotów starczyłoby do zaprowadzenia porządku. Bandy zwyrodnialców i siły rządowe były bowiem mocne w organizowaniu rzezi, a beznadziejne w konfrontacji z jakimkolwiek uzbrojonym przeciwnikiem. Nie było jednak interwencji. Zachód patrzył obojętnie, a Francja, tak właściwie, była sojusznikiem ludobójczego reżimu. Taka jest moralność Zachodu, taka są „standardy”. A w Srebrenicy jak się zachowano? A podczas ofensywy Państwa Islamskiego latem 2014? A wobec Syrii? Tak, że ostrożnie z oskarżaniem „reżymu PiS” o wspomaganie „ideowych pobratymców w Mińsku” 🙂
Czaszki ofiar rzezi z wiosny 1994.
P.S.
Solidny artykuł o ludobójstwie w Rwandzie: http://www.psz.pl/116-bezpieczenstwo/ludobojstwo-w-rwandzie-w-1994-r
Krosno 28.X.2016 r.

