Narciarze przeciw czołgom. Finlandia 1939 – 45


 
 
 

Talvisota – wojna zimowa.  XII 1939 – III 1940

 
     Finowie mieli paść ofiarą paktu Ribbentrop – Mołotow. Zaatakowani w grudniu 1939 (wg. Sowietów to Finlandia napadła na ZSRR 🙂 ) bronili się zaciekle do marca 1940 r. Na Przesmyku Karelskim, pomiędzy jeziorem Ładoga a Bałtykiem, powstrzymali potężną ofensywę wojsk sowieckich. Była to najkrótsza droga do Helsinek. Tu więc poszedł główny atak wojsk Stalina. Mimo ogromnej przewagi w ludziach i sprzęcie Armia Czerwona dopiero po 3,5 miesiąca zdołała przełamać Linię Mannerheima. Był to system fortyfikacji wybudowany tanim kosztem.  Na swoją Linię Maginota biednej (tak wtedy był to biedny, rolniczy kraj) Finlandii nie było po prostu stać. Linia ta była  systemem  pól minowych, małych i doskonale zamaskowanych bunkrów (budowanych głównie z ziemi i drewna), ukrytych stanowisk ogniowych, baz wypadowych to atakowania tyłów wroga.
 
Natarcia sowieckie na fińskie pozycje kończyły się zwykle masakrami. Głupawi, ale za to „pewni politycznie” generałowie rzucali masy piechoty do falowych ataków wprost na karabiny maszynowe obrońców. Czerwonarmiści brnęli przez zaspy w cienkich, zielonych płaszczach. Ginęli nie tylko od kul i pocisków z haubic i moździerzy, ale i od min. Finowie minowali też dosłownie wszystko. Włącznie z wodą w jeziorach. Jak zaminować jezioro? To naprawdę proste.  Jesienią pod taflą wody ukryto ładunki wybuchowe w rurach z tworzywa. Lód dodatkowo je zamaskował. Później sowieckie kolumny pancerne które wjechały na twardy zdawało by się lód… Plagą byli też fińscy snajperzy i strzelcy wyborowi. Przeważnie byli to myśliwi, ludzie nawykli do celnego strzelania i życia w puszczy.  Indywiudalnie i zespołowo  polowali na oficerów, obsługę dział i załogi kuchni polowych. A czemu akurat kuchnie były tak ważnym celem? Bez nich moskiewscy sołdaci nie mieli ciepłych posiłków. To, przy morzach sięgajacych -30 do -40 stopni, niszczyło morale, sprzyjało odmrożeniom i zamarzaniu.  Najlepszy snajper zabił w ciągu trzech miesięcy pięć setek najeźdźców za pomocą karabinu i jeszcze dwie setki przy użyciu pistoletu maszynowego. Nawiasem mówiąc fiński pistolet maszynowy  Suomi był wtedy chyba najlepszą bronią tego typu na świecie. Rosjanie skopiowali wiele rozwiązań technicznych z tej broni. 
 
    Finowie do maksimum wykorzystywali nowoczesne uzbrojenie jakie mieli do dyspozycji. Artylerii mieli mało, ale za to strzelała dużo celniej. Samolotów mieli niewiele, ale nadrabiali dobrą taktyką i wyszkoleniem. Jako, że mieli mało broni przeciwpancernej radzili sobie na różne sposoby. Często niszczyli jedną z gąsienic np. za pomocą miny, albo wiązki granatów. Później rzucali butelki z benzyną w newralgiczne punkty na pancerzu np. otwór wentylacyjny. „Koktejl Mołotowa” zawdzięcza swoją nazwę Finom. Gdy Mołotow ogłosił, że wypije w Helsinkach koktajl za zdrowie Stalina, obrońcy Finlandii zaczeli  nazywać swoją „broń przeciwpancerną” właśnie w ten sposób. Ciężką przeszkodą dla sowieckich tanków były  też zapory przeciwczołgowe. Jako, że Finlandia była biednym krajem budowano je najcześciej nie z betonu, a z granitowych głazów polodowcowych. Często też czołgi inne pojazdy Rosjan tonęły w bagnach i jeziorach. Gruba warstwa śniegu sprawiała, że na niektórych zbiornikach lód był cienki mimo ostrych mrozów. Broni było jednak mało, a mróz i butelki z benzyną nie mogły zatrzymać Rosjan. Nie bez znaczenia było więć pozyskanie wsparcia materialnego  od różnych krajów. I tę pomoc uzyskano. Bez tego wsparcia opór tego małego kraju  został by szybciej przełamany.  Po stronie Helsinek walczyli także ochotnicy. Szczególnie licznie przybywali  ze Szwecji, która nie była jeszcze „tęczowym rajem„.
 
   Bardziej na północ od Przesmyku Karelskiego też trwały walki. Plan bolszewików tu równierz był prosty. Potężny, zmechanizowany korpus wjdzie na teren środkowej  Finlandii. Zmiażdży opór i przetnie ten kraj na pół, gdy sowieckie tanki dojadą do plaż Zatoki Botnickiej. Plan prosty jak budowa cccpaaa 😉 Rzeczywistość była jednak bardziej skomplikowana.  Kolumny czołgów i ciężarówek tłoczyły się na nielicznych,wąskich i zaśnieżonych drogach. W seri zasadzek w rejonie miasteczka  Suomussalmi, kilkanaście  tysięcy żołnierzy „terytorialnych” rozbiło sowiecki korpus zmechanizowany. Żołnierze fińskiego odpowiednika OT blokowali kolumny. Potem „kroili” je na mniejsze części i po kolei niszczyli. O ile Sowieci w swych pojazdach byli zależni od dróg, to Finowie poruszali się swobodnie po lasach dzięki użyciu nart. Trafiony czołg, albo „zamarznięta” ciężarówka blokowały drogę. Zakorkowane pojazdy były łatwym celem dla Finów.  W zasadzkach zginęło dwadzieścia siedem tysięcy czerwonoarmistów. Większość z nich była poborowymi z terenów Ukrainy Sowieckiej.  Straty fińskie to około tysiąca poległych. Niektórzy czerwonoarmiści zdołali przebić się z kotłów, ale i tak ich los był przesądzony. Noc polarna, czterdziestostopniowy mróz i metrowa warstwa śniegu dawały nikłe szanse na przeżycie. Fińska tajga bezlitosnie pożerała niedobitków.
 
Dopiero w drugiej połowie konfliktu zirytowany Stalin odebrał dowodzenie idotom, a ataki na Linię Mannerheima były lepiej przygotowane. Żołnierze otrzymali ciepłe ubrania i stroje maskujące. Stworzono oddziały narciarskie. Wsparcie lotnicze i artyleryjskie było lepiej przygotowane. Do walki rzucono „niezniszczalne” ciężkie czołgi KW-1 i czołgi-miotacze ognia. Fińskie umocnienia zostały w końcu przerwane. Wódz ZSRR stwierdził jednak , że trzeba na pewien czas odpuścić. W marcu podpisano rozejm. Finowie stracili 1/10 terytorium, ale obronili niezależność. Ludność z okupowanych terenów ewakuowano. Finlandia zmobilizowała podczas konfliktu ok. 230 tysięcy żołnierzy. Straciła ok. 26 tysięcy poległych i ok. 40 tysięcy rannych. Tysiąc dostało się do niewoli. Straty Armii Czerwonej szacowane są na co najmniej ok. 125 – 170 tysięcy samych tylko zabitych i zaginionych. Co najmniej bo nigdy nie poznamy prawdziwych liczb.  Moskwa straciła też od ok. 2 do ok. 3,5 tysiąca czołgów. Finowie zestrzelili od ok. 260 do ponad 900 samolotów z czerwoną gwiazdą na skrzydłach. Trzeba tu dodać, że fińskie wojsko ruszało w bój posiadając… 60 czołgów i 121 samolotów.
 
 
 
 
Obrońcy Finlandii na pozycjiach. Na obrazku głównym – rozbita sowiecka kolumna zmechanizowana. Źródło zdjęć we wpisie – Wikipedia.
 
 
 

Jaktosota – wojna kontynuacyjna. VI 1941 – IX 1944

 
     Co prawda podpisano rozejm, ale wiadomym było, że Sowieci nie odpuszczą. Wprost wygrażali rządowi w Helsinkach. Stalin mówił do fińskiego ambasadora, że naturalnym jest fińskie pragnienie neutralności, ale równie naturalne jest to, ze nikt im na to nie pozwoli. Sowieci koncentrowali przy granicy wojska organizując „ćwiczenia„. Od 1941 wstrzymali dostawy ropy i zboża. Mały kraj potrzebował realnego sojusznika. Takim realnym sojusnzikiem nie była ani Wielka Brytania, ani USA lecz III Rzesza. Tymczasem relacjie Berlin-Moskwa psuły się. 22 czerwca 1941 r. wybuchła wojna między Stalinem a Hitlerem.  Po 25 czerwca Finlandia dołącza do koalicji walczącej z Związkiem Radzieckim. Bezpośrednią przyczyną było zbombardowanie fińskich miast przez radzieckie samoloty.  Trzeba pamiętać, że w operacji Barbarossa czyli inwazji na „Chanat Moskiewski” uczestniczyły także  armie Rumunii, Węgier, Słowacji, „Legion Chorwacki„, hiszpańska „Błękitna Dywizja„. Na Moskwę ruszyły brygady, legiony i dywizje SS z całej Europy. Także całe mnóstwo przedstawicieli narodów ZSRR walczyło po stronie Wermachtu.   Finowie w latach 1941 – 42 zajęli ziemie stracone w 1940 r. Okupowali też terytorium pomiędzy jeziorami Ładoga i Onega. Jednak marszałek  Carl Gustaf Mannerheim nie zgodził się by jego armia domknęła kocioł wokół Leningradu (Petersburga). Ten oficer – arystokrata był zupełnie innym typem niż fanatyk Hitler. Jak wykazują badania historyków Hitlera nie interesowało opanowanie miasta Piotra Wielkiego. Chciał zamęczyć mieszkańców Leningradu głodem, obojętnie czy miasto się podda czy nie. Finów interesowała zaś suwerenność nie zaś  ludobójstwo. Dzięki niedomknięciu kotła Mannerheim nie stał się zbrodniarzem wojennym. A Finlandia miała dobrą kartę przetargową na przyszłość. Finowie nie zgodzili się też na przerwanie linii kolejowej z portu w Murmańsku. Jej przejęcie ograniczyło by pomoc jaką dostawali Sowieci od Amerykanów i Brytyjczyków.
     Po 1942 działania wojenne miały charakter „małej”  na wpół partyzanckiej wojny. Obie strony od czasu do czasu strzelały do siebie z haubic i moździerzy. Oddziały partyzanckie dokonywały rajdów na tyły przeciwnika. Wiadomym było jednak, że wznowienie walk na dużą skalę to kwestia czasu. 27 stycznia 1944 zakończyło się oblężenie Leningradu.  10 czerwca tego amego roku ruszyła wielka ofensywa sowiecka skierowana przeciwko Finom. Została zatrzymana przez wojska fińskie wspierane przez Wermacht i „wikingów„-  ochotników z krajów Skandynawii. Największą bitwą było starcie pod Tali – Ihantala stoczona pomiędzy 25 czerwca a 9 lipca. Finom znów pomagała przyroda. Co prawda tym razem dzień trwał niemal całą dobę, nie było zamieci i mrozów. Jednak bagna i jeziora nie były zamarznięte, a czerwonoarmistów dręczyły chmary komarów. 4 września przerwano działania wojenne. Stalina interesował bowiem raczej Berlin, Wiedeń, może nawet linia Renu niż prowincjonalne Helsinki.  Szkoda było czasu, ludzi i czołgów na pokonanie małego kraju. Finowie musieli  jednak zapłacić wielkie „odszkodowanie” oraz zmienić front i zaatakować Niemców. Straty w wojnie kontynuacyjnej to 220 tysięcy zabitych i rannych Finów. i ok. 50 tysięcy zabitych i rannych Niemców. Armia Czerwona straciła ok. 585 tysięcy zabitych i rannych.
 
 
 
Obrońcy Finlandii pod Tali – Ihantala
 
 
 

Lapinsota – wojna lapońska.  IX 1944 – IV 1945

 
  Armia  Finlandii miała stanąć teraz do walki z dawnym sojusznikiem – niemiecką 20 Armią Górską. Z poczatku obie strony pozorowały walki, a Niemcy spokojnie cofali się w kierunku Norwegii. Wywiad sowiecki zauważył jednak tę grę i Stalin zarządał by Finowie zaczeli naprawdę walczyć. Chcą nie chcąc Finowie musieli zacząć naprawdę atakować niedawnych towarzyszy broni. Wermacht pod naporem fińskim powoli cofał się do Norwegii. Po drodze stosowano taktykę spalonej ziemi. Niemcy minowali drogi, wysadzali w powietrze mosty i palili miasta wsie. Opóźniało to fińską ofensywę na bezdrożach Laponii oraz było formą kary za przejście na stronę koalicji antyhitlerowskiej. Ostatecznie dla Finlandii wojna skończyła się wiosną 1945. Wojna w Laponii był starciem na znacznie mniejszą skalę niż konfrontacja z Armią Czerwoną. 60 tysięcy Finów walczyło z ok. 200 tysięcznymi siłami Niemców. Straty po obu stronach nie przekroczyły 10 tysięcy zabitych, rannych i jeńców.
 
 
Wiosna 1945. Wreszcie pokój.
 

 

 Finlandia po wojnie

 
        Po wojnie Finlandia była w pewien sposób zależna od ZSRR. Nie weszła w skład NATO i EWG. Był za to związana gospodarczo z RWPG czyli swego rodzaju EWG Związku Radzieckiego i krajów tzw. Demokracji Ludowej. W międzyczasie Finowie rozwijali swoją gospodarkę, edukację, kulturę. Zachowali też  wewnętrzną suwerenność. Finlandia była nadal republiką a nie „demoludem”. Armia fińska nie była cześcią Układu Warszawskiego i szkoliła się na wypadek kolejnej inwazji sowieckiej. Mówiąc krótko Finlandia była po cześci w systemie sowieckim, ale nie tak jak Polska, Czechosłowacja czy Węgry. Natomiast w pobratymczej  dla Finów Estonii włączonej w 1940 w skład ZSRR straty ludnościowe w latach 1940 – 53 były potworne. Ostatni estoński partyzant został zabity w latach 70-tych. Estonia niepodległość odzyskała dopiero w 1991 r.
    Po upadku ZSRR Finowie wpadli w kryzys gospodarczy. Głównym partnerem handlowym był bowiem Sowiecki Sojuz. Wyszli jednak z niego obronną ręką stawiając na innowacyjność, pracowitość, edukację i solidarność społeczną. Przy tym wydają się być dużo mniej skażeni genderyzmem, welkomizem, tolerancjonizmem i innymi zarazami toczącymi wspaniałe narody Skandynawii.   Finowie starają się być neutralni w konflikcie Zachód – Moskwa. Jednak po aneksji Krymu i wojnie w Donbasie zacieśniają współpracę z Szwecją, Ameryką i pobratymcami z Estonii. Sprzedają też broń walczącej z Rosją Ukrainie. Nadal jednak nie wstąpili do NATO i nie mają takiego zamiaru. Wojsko fińskie oparte jest na poborze. Kraj liczy ok. 5,5 mln mieszkańców a liczba rezerwistów to… 0,9 mln. Popularnym „sportem” jest udział w ćwiczeniach tamtejszego odpowiednika Obrony Terytorialnej.  Wojna zimowa jest też przedmiotem studiów na akademiach wojskowych jako przykład maksymalnego wykorzystania potencjału małego państwa broniącego się przed armią wielkiego imperium. Może i w Polsce zaczęto by mniej śmiać się z „wojska Macierewicza” i mniej liczyć na Amerykanów? Przy odpowiedniej kampanii promocyjnej w szkołach średnich, bez przymusowego poboru, można pozyskać tysiące chętnych by zostać żołnierzem NSR lub WOT. Trzeba tylko chcieć mieć silne wojsko. A wojna na Ukrainie pokazała, że rezerwy są potrzebne. Potrzebne są też formacjie w rodzaju OT. Rosyjskie czołgi da się zatrzymać. Trzeba mieć tylko żołnierzy i granatniki.
 
 
 
Wojsko Finlandii w dzisiejszych czasach. Rekruci z świeżego ponoru uczą się obsługi samobieżnej haubicy.
 
 
 

P.S.

Niektórych może zdziwić rozróżnienie „snajperów” i „strzelców wyborowych„. Różnica nie ejst duża, ale jest. „Wyborowy” działa jako integralna część pododdziału np. plutonu. „Snajper” zaś ma większą swobodę wyboru celów. Obecnie snajperzy działają najczęściej w parach strzelec i pomocnik.  Te dwa typy żołnierzy są bardzo potrzebne w walce. Nie zmienia to faktu, że wojen nie wygrywają ani snajperzy, ani komandosi, ani antyterroryści, ani piloci. Wojny wygrywa „szara piechota„.

Kijów 2.XII.2016 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *