Mangfald, moten , mojiligheter
Z naszej perspektywy to może i dobrze. Szwedzi będą się przenosić na Warmię, Pomorze, Mazury. Tworzyć firmy, budować domy, zakładać rodziny. Wrócą też Polacy ze Szwecji. 500 000 pracowitych i cichych nowych obywateli RP to zawsze in plus.Nawet wyobrażam sobie dialog małżeństwa Szwedzkiego
– Larss mówi, że znówu Ali., Mahmud i Mustafa wszystkich pobili. A nauczycielkę nazwali dziwką i straszyli zwgałceniem przez starszych braci.
– To co mamy robić Erik ? – Astrid popatrzyła mężowi głęboko w oczy
– Trzeba wyjechać. Szwecji już nie ma. Wiesz co ci zboczeńcy pokazywali Larssowi na sex-lekcji ?
– Co ? – Wzrok Astrid zrobił się zmieszany
– Ostatnio ? Kreskówkę o waleniu konia. Staremu Bjornowi mahmudy spaliły samochód. Gustawowi okradli trzeci raz garaż. A wiesz co zrobili Olafowi i Brigit ?
– Co ? – Wzrok Astrid był już przerażony
– Dopadli ich w ciemnej ulicy, z dala od kamer. Wsadzali Brigit łapy do majtek i pod bluzkę. A jak Olaf próbował ją bronić to pobili go we trzech. Olaf ma złamaną żuchwę i wybite zęby.
– I gdzie pojedziemy ? Dania ? Niemcy ?
– Ocipaiałaś kobieto ?! Przecież tam też są mahmudy. Trzeba jak najdalej od nich. Tam gdzie ich nie ma. Gdzie jest ich jak najmniej.
– Do Polski ?
– Tak upatrzyłem już działkę. Koło miasta Giz-ick. To Mazury. Dużo lasów, dużo jezior, blisko Bałtyku. Działka nad jeziorem, przy lesie. Stara chałupa, ale w dobrym stanie. Mały remont …
– A firma ?
– Sprzedam, jestem gotów sprzedać nawet za pół ceny swoje udziały. Byle dalej od mahmudów, zboczeńców i feminsitek.
– Starczy ?
– Starczy ? Wiesz, że mam kontakt z tym Andrju , który pracował kiedyś na naszej ulicy ?
– Ten budowlaniec ?
– Tak , potem robił na tartakach gdzieś za Sudnswall. Teraz ma swój własny tartak, własnie tam mieszka. Ma mały tartak. Chce go rozwinąć, ale potrzebuje kapitału.
– A ty znasz się na drzewie ? – Astrid zapytała z niedowierzaniem
– Znam, jestem Wikingiem – Erik zaśmiał się głośno.