„Wyklęty” – niezłe kino
Byłem na „Wyklętym” w kinie i Wam polecam. Niezły film, niezła batalistyka (przynajmniej jak na tak mały budżet ), niezłe aktorstwo. Szczególnie rola „Wiktora” i „Lolo” oraz starego doktora. Nie rozumiem zarzutu wysuwanego przez niektórych krytyków zdaniem których główny bohater jest „za mało charyzmatyczny”. To nie Żan Pol Belmondo tylko zwykły chłopak, którego los mianował legendą. Nie jest to film o „Wielkości Narodu” jak chcą niektórzy. Są w tym filmie i strachliwi księża i zmęczeni nieustanną wojną chłopi i pochopne wyroki śmierci na podejrzanych o zdradę. Pojawiają się też zarzuty, że ubecy są przedstawieni wyłącznie jako patologiczni psychopaci i hołota. No, ale … właśnie tacy byli. Ja wiem, że przeciętny kinoman w Polsce jest przyzwyczajony do takiego „uwielowymiarowania” czarnych charakterów. Ubek powinien mieć skrupuły i wątpliwości. Przynajmniej jeden. Tylko to było by ahistoryczne. Ubecy właśnie tacy byli – rekrutowano tam najgorszych, zdemoralizowanych, dogłębnie złych ludzi. Ubecy z ludzkimi odruchami zdarzali się rzadko jak białe kruki i czterolistne koniczyny. Natomiast za dużo jest scen współczesnych. Niektóre są dobre i potrzebne, ale cześć trąci dobrozmianową propagandą. Nie trzeba, naprawdę nie trzeba. Kto ogląda telewizje i czyta gazety wie, że PO jest za likwidacją IPN razem z CBA.
Czy film jest podobny do „Historii Roja” ? To inny film. Tamten był eposem heroicznym. Oczywiście dostał za to wielkie lanie od krytyków (i „filmwebowych” i zawodowych), którzy po prostu nie rozumieją tego gatunku. W czasach postmodernizmu eposem może być historie z odległych galaktyk, ale nie z sąsiedniej gminy. „Wyklęty” to bardziej wojenny dramat psychologiczny. Dużo więcej wątpliwości i zmęczenia. To kompilacja różnych historii, różnych partyzantów i różnych oddziałów. Jest kilka nawiązań do ikonicznych zdjęć „Wyklętych”. Nie jest to wielkie kino, ale w przeciwieństwie do np. „Popiołu i diamentu” nie jest to film – łgarstwo.
„Film o ludziach nie pomnikach” – słuszny podtytuł
P.S.
Jeden ubek miał nazwisko Bauman. Bauman, Bauman – myślę – a! Znam bandytę! Porucznik Bauman, politruk w KBW i agent IW 🙂 Późniejszy wielki filozof i socjolog 🙂
Ciekawa jest też ostatnia scena. To chyba zamierzone nawiązanie do pewnego starego ,komunistycznego serialu. A jakiego ? A oglądnijcie.