O „wojnie z dopalaczami”


 
   Głośno ostatnio o gimnazjalistce walczącej o życie po zażyciu tzw. dopalaczy. Kolejne władze w naszym kraju toczą nieustanną wojnę z  tym zagrożeniem. Efekty? W chińskich fabrykach istnieje szereg substancji, gotowych do wprowadzenia, gdy tylko zostaną zdelegalizowane te, które dilerzy rozprowadzają  teraz. Skutkiem tego na oddziałach detoksykacyjnych nie wiedzą jak sobie radzić z coraz to nowymi wynalazkami chemików. To nie jest  takie proste jak kiedyś, gdy wiadomo było, że trzeba pacjentowi zaaplikować np. relanium i glukozę. Oczywiście można się łudzić, że „moje dziecko po narkotyki nie sięgnie„. Sięgnie, sięgnie – może nie każdy , ale większość tak. Ot podczas libacji alkoholowej, koledzy podsuną tekturkę. Może tak być , nie musi, ale może.  Na tekturce będą uformowane za pomocą dowodu osobistego kreski białego proszku. Koledzy powiedzą , że „będzie zajbista faza” i „czemu nie ?„. I zaprawdę lepiej żeby ten biały proszek to była po prostu amfetamina (nawet „chrzczona” tynkiem ze ściany, czy rozbitymi tabletkami z witaminą C)  niż „wynalazek” z chińskich fabryk dopalaczy.
 
    Co w takim razie powinno zrobić państwo? Po prostu nie łapać ludzi z woreczkiem marihuaniny czy gramem białego proszku. Tak jest np. u Czechów. Gadanie , że „Polska to nie Czechy, Polacy się zaćpają” jest tak samo obraźliwe dla Polaków jak gadki typu „Polacy nie mogą mieć dostępu do broni bo się wystrzelają„. Policja jest od łapania dilerów (a dla dilera to jest ryzyko zawodowe) a nie od robienia problemów „miłośnikom ziołolecznictwa”. Świat się zmienił i trzeba się z tym pogodzić. Czy to się podoba czy nie. Młodzież kurzy marihuaninę i zgłasza się do Obrony Terytorialnej, młodzież wciąga proszki, ale niekoniecznie chce podpalać kościoły. Nie będę tu jakimś hipisowskim apostołem „substancji innych niż alkohol” , ale uważam , że „narkołyków” nie trzeba demonizować. Jedni po nich trafiają na dno inni piszą poematy wiekopomne jak np. Julek Słowacki. Z alkoholem też tak jest – jedni całe życie lubią chlapnąć przy sobocie po robocie i nie są alkoholikami. Inni błyskawicznie stają się nałogowcami. Lepiej mieć społeczeństwo trzeźwe , ale… prawiekażdy czasem potrzebuje się „sfazować”. Szczególnie, gdy jest młody. Lepiej żeby nie „fazował” za pomocą dziwnych wynalazków. Cześć z nich jest mało szkodliwa, ale część to gorsze niż denaturat zaprawiony trutką na szczury. Zaprawdę amfetamina jest lepsza dla zdrowia niż chińskie wynalazki !

Nowy Rzepnik. Hrabstwo Devon. 4. IX. 2017 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *