Rangersi i kawalerzyści
Rangersi podczas walk w Afganistanie w 2012 r. Źródło fotografii z wpisu – Wikipedia.
Irak, Afganistan, Syria, Kosowo, Somalia, Panama, Grenada – prawie wszędzie, gdzie interweniuje amerykańska armia pojawiają się komandosi z 75 Regimentu Rangersów. Pułk ten został stworzony w 1984 i liczy obecnie ok. 3500 żołnierzy. Historia rangersów jest jednak dużo dłuższa. Wywodzą się z oddziałów formowanych już w XVII wieku do walk z Indianami. Jednostki rangersów złozone z kolonistów walczyły w kolejnych wojnach z Indianami i Francuzami. Była to lekka piechota złożona z „kresowych Amerykanów”, często zawodowych myśliwych. Byli specjalistami od zwiadu, rajdów na tyły wroga i zasadzek. Tej sztuki nauczyli się od Indian – czasem sojuszników czasem wrogów. Rangersi poruszali się przeważnie pieszo, czasem konno lub czółnami. Umieli przetrwać w puszczy, na bagnach i na prerii. Uzbrojeni byli przeważnie w noże, tomahawki (toporki) i gwintowane karabiny. W XVIII i na początku XIX wieku broń gwintowana była mniej szybkostrzelna od gładkolufowej. Jednak była celniejsza. Nadawała się więc raczej do ognia wyborowego niż zmasowanych salw. Preferowali ją więc różni „partyzanci” np. Górale z Północnego Kaukazu walczący z Rosjanami.
Rangersami nazywano też partyzantów walczący z Brytyjczykami podczas wojny o niepodległość USA. Później żołnierze tak nazywani walczyli w wojnach z Indianami i w wojnie amerykańsko-brytyjskiej w 1812 r. W czasie wojny secesyjnej konne formacje rangerskie tworzyła zarówno Unia jak i Konfederacja. Rangersi powrócili na pola bitew w czasie II wojny światowej. Amerykanie wyszkoleni przez brytyjskich komandosów ruszyli w bój z Niemcami i Japończykami. Walczyli w Afryce Północnej, na Sycylii, we Włoszech, Normandii i dalej, aż po Niemcy. Wzięli także udział w walkach w Birmie, na Filipinach i Nowej Gwinei. Pojawili się znów w czasie wojen w Korei i Wietnamie. Po wojnie wietnamskiej rangersów rozformowano. Jednak amerykańscy wojskowi doszli do wniosku, że taki oddział będzie przydatny. Tak więc w 1984 powstał 75 Regiment. Jego odpowiednikiem w naszych Wojskach Specjalnych jest JS Agat.
Rangersi w Wietnamie – 1968 r.
Lekka piechota, lekką piechotą, ale Amerykanie konfrontacji z Anglią by nie wygrali bez kawalerii. Jej twórcą był nasz rodak Kazimierz Pułaski. W latach 1768-1772 okazał się samorodnym geniuszem wojny partyzanckiej. Wyparty przez Rosjan i chłopski bunt z Podola (patrz https://chutornik.pl/2017/09/dawni-polacy-o-siczy/ ) wraca do Rzeczpospolitej z innej strony – przez Karpaty. Ze swych baz w Beskidzie Sądeckim i Niskim wyrusza z oddziałami na kawaleryjskie rajdy. A to szarpie Rosjan i wojska rządowe na Litwie i Podlasiu, a to broni Jasnej Góry. Po klęsce powstania, ścigany przez władze RON za współudział w przygotowaniu porwania króla błąka się po Europie. W 1777 trafia do USA. Tam uczy Amerykanów walki z konia. Razem z drugim ochotnikiem Michałem Kowaczem de Fabriczym – Węgrem z pochodzenia. Wojska amerykańskie kiepsko sobie radziły jako jazda. Farmerzy i plantatorzy niejednokrotnie potrafili dobrze jeździć konno, niemal zawsze byli dobrymi strzelcami. Jednak jeździć i strzelać to jedno a władać szablą to drugie. Panowie ze wschodniej Europy uczyli ich jak przeprowadzić szarżę na piechotę, jak walczyć z angielską kawalerią na szable. Przed ich przybyciem Amerykanie potrafili dojechać na pole bitwy zejść z koni i strzelać. Po ich naukach powstała US Cavalry. Kawaleria była zaś niezbędna nie tylko w regularnych bitwach, ale i do zwiadu, szybkich rajdów na tyły wroga. Piechota nigdy nie jest tak szybka jak jazda. Obaj panowie bardzo się więc dla USA zasłużyli.
Pułaski zginał 11 X 1779 w bitwie pod Savannah. Kowacz poległ kilka miesięcy wcześniej pod Charleston. Amerykanie do dziś czczą ich pamięć.

