Przerwać aortę Wietkongu cz. 6


Wyprawa do Jądra Ciemności

 

O ile wojska króla Laosu były zwyczajnie zbyt słabe by pokonać komunistów, o tyle król Kambodży Norodom Sihanouk  tolerował ich obecność w wyniku politycznej kalkulacji. Wiedział, że Pekin jest znacznie bliżej niż Waszyngton. Starał się więc udobruchać chińskiego smoka. Dopuszcza  do części władzy kryptokomunistyczną Partię Ludową. Potem zrywa stosunki z USA. Później pozwala stacjonować siłom NVA/VC na cześci terytorium kraju. Tam właśnie kończy się najdalsza odnoga Szlaku Ho Chi Minha. Nieco później król rozprawia się z Partią Ludową za pomocą wojska. Tak by czasem jednak Kambodża nie stała się komunistyczną kolonią. Mimo tych działań konserwatyści położyli już kreskę na królu. Nie potrafił odzyskać ich zaufania. Póki co tolerują go jednak.Na tym kłopoty krola się nie kończą. W 1967 r. w jednej z prowincji wybucha chłopskie powstanie. W przciwieństwie do naszych, rodzimych korwinistów, kambodżańscy chłopi naprawdę wzięli w ręce motyki, maczety i strzelby. I zaczeli zabijać przedstawicieli miejscowego fiskusa. Powstanie stłumiono bez litości. W końcu pracownicy skarbówki to oczko w głowie każdej władzy. Rebelia upadła szybko.  Jednak nie zmniejszyło to  wcale, jak się możecie domyślić, niezadowolenia wsi. Rok później Czerwoni Khmerzy zaczynają tworzyć swoją partyzancką armię. Kierowana przez psychopatycznych absolwentów francuskich uniwersytetów armia nastoletnich analfabetów początkowo nie była zbyt liczna.  Nie współpracowali też z NVA. Wietnamczycy z Północy musieli liczyć się ze zdaniem Moskwy. A Moskwa była wtedy mocno skłócona z Pekinem, który był patronem Czerwonych Khmerów. W 1969 doszło nawet do małej wojny granicznej pomiędzy dwiema armiami noszącymi czerwoną gwiazdę na czapkach. Do tego Wietnam Północny współpracował z Chińczykami tylko tymczasowo, o czym wszyscy dobrze wiedzieli. Wojna domowa w Kambodży stała się  faktem. Przypominała trochę dziejsze walki w Syrii. Stron walczących było wiecej niż dwie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Choć początkowo nieliczni, Czerwonii Khmerzy  byli potencjalnie bardzo  groźni.  Sihanouk pogodził się z USA.  Król chciał upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Rozbić prochińską partyzantkę i wypędzić NVA/Vietcong ze swego kraju.W 1969 przywrócono stosunki dyplomatyczne pomiędzy Phnom Phen i Waszyngtonem.  Król mianował  na premiera proamerykanskiego reakcjonistę – generała Lol Nona.  Nazywał sie  może i  wesoło, ale jego sposób myślenia o sprawach społeczno-politycznych już taki wesoły nie był. To on krawawo tłumił chłopskie powstanie z 1967 r. Nie znał innych metod pacyfikowania niż terror.  Do tego król pozwolił USA na bombardowanie tej cześci  Szlaku która leżała na terytorium jego kraju. Co prawda przyniosło to poważne straty NVA/VC , ale paradoksalnie wzmocniło Czerwonych Khmerów. Amerykańskie B-52 spustoszyły spory obszar Kambodży. Zgineło kilkadziesiat tysięcy ludzi, a setki tysięcy naloty zmusiły do ucieczki. W tych warunkach szeregi prochińskiej partyzantki zaczęły błyskawicznie rosnąć. W marcu 1970 Lol Non był na tyle silny, że mógł pozwolić sobie na obalenie Sihanouka korzystając z jego tymczasowej nieobecności w kraju.  Kambodża stała się „republiką”. Zwolennicy króla w reakcji na to zaczęli „majdanować”. Podczas zamieszek w stolicy wsciekły tłum pochwycił nawet brata Lol Nona – Lon Nila. Gniew był tak duży, że nieszczęśnika  rozerwano  na strzępy i czesciowo pożarto. Siła militarna stoi jednak po stronie nowej władzy.  Genrał  nakazał  krwawą rozprawę z  kambodżańskimi Wietnamczyków, których winił za wszystkie nieszczęścia kraju i śmierc brata.  Brutalna akcja stała się, rzecz jasna, wodą na młyn propagandy Hanoi. Wietnamczycy z Południa widzieli jak proamerykański rząd pali wietnamskie wsie tuż za granicą Wietnamu Południowego. 

 Hanoi nie poprzestało na wojnie informacyjnej. NVA rozpoczeła ofensywę w celu obalenia proamerykańskich władz w Phnom Phen. USA odpowiedziało  na to jawną interwencją w Kambodży. Nixon chciał upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Zdewastować Kambodżańską cześć Szlaku. Zadać poważne straty NVA. Uratować rząd Lol Nona. Osłabić prochińskich Czerwonych Khmerów. Wzmocnić karty Waszyngtonu i Sajgonu  w dyplomatycznej rozgrywce z Hanoi, Moskwa i Pekinem. Pod koniec kwietnia 1970 do kraju Khmerów wkroczył potężny korpus interwencyjny. 60 tysięcy Amerykanów i 50 tysięcy żołnierzy ARW, wspieranych przez śmigłowce, czołgi, samoloty. Król udaje się na emigracje do Chin.

Na fotkach – inwazja wojsk USA i Wietnamu Południowego na Kambodżę. 

C.D.N.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *