Algierskie memento
Po finałowym meczu pojawiły się w sieci rozliczne głosy wyśmiewajace tzw. prawicowców, którzy uważają Francję za państwo niemal upadłe. Można je streścić w zdaniu: „Hehehehe a mówili, że multikulti się nie sprawdza. A patrzcie jak się wszyscy razem cieszą”.
Owszem część ludzi o poglądach… nazwijmy je skrótowo „prawicowymi”, grubo przesadza w swoich wyobrażeniach na temat terroru i chaosu jakie mają siać tzw. imigranci na ulicach zachodnioeuropejskich miast. Dobrze jednak też nie jest. I to wie każdy, kto chce to wiedzieć. Prawdą jest, że duża część muzułmanów we Francji jest w mniejszym lub większym stopniu zasymilowana. Nieco podobnie było podczas wojny w Algierii (1954-1962). Część Arabów i Berberów walczyła o niepodległe państwo oparte po trochu na Koranie i po trochu na arabskiej wersji socjalizmu. Inni walczyli po stronie Francji. Można powiedzieć w oddziałach kolaborantów. Na początku lat 60-tych wojska francuskie były bliskie całkowitego rozbicia partyzantki. Jednak by utrzymać kolonię konieczne było równouprawnienie ludności arabskiej i berberyjskiej. Była 2 połowa XX wieku, nie dało utrzymać się dawnego kolonialnego systemu w którym tubylcy byli oficjalnie uznani za obywateli 2 kategorii. Prezydent De Gaulle słusznie rozumował, że jeśli muzułmańska ludność Algierii dostanie pełnie praw wyborczych to w dwie, trzy dekady w Pałacu Elizejskim zasiądzie muzułmański prezydent. Właśnie dlatego wolał dać im niepodległość. Zwolennicy „Algierii Francuskiej” uznali go za zdrajcę i parę razy omal nie zabili.To zrozumiałe – wielu z nich urodziło się w Algierii. podobnie jak ich ojcowie i dziadowie. Dla nich to też była Ojczyzna. Zwolennicy Algierskiej niepodległości tryumfowali. „Czarnym Stopom” (Francuzom z tej kolonii) oficjalnie powiedziano „walizka albo trumna„. Muzułmanie walczący po stronie Trójkolorowego Sztandaru zostali zdradzeni przez Paryż i w dużej części wymordowani. Arabowie i Berberowie mieli swoje państwo wyzwolone od znienawidzonych kolonizatorów. Tyle, że państwo jakie powstało tylko dzięki ropie nie jest krajem III Świata pełną gębą. Socjalistyczna gospodarka, a potem okrutna wojna domowa (1991-2000) zrujnowały kraj. Dziś poziom życia jest co prawda większy niż na przykład w Sudanie, Czadzie czy Mali, ale … nadal to Afryka. A gdyby Francja „wygrała” to paradoksalnie Algierczycy już dawno by nią rządzili.
Co by było gdyby Algieria została przy Francji? Cóż… byłby to już dziś kraj muzułmański. Francja, ale zupełnie inna. Dziś także, wielu francuskich muzułmanów jest lojalnymi obywatelami. Warto pamiętać, że po zamachu z stycznia 2015 r. który zapoczątkował ofensywę terrorystyczną w Europie, uciekający dżihadyści starli się z policyjnym patrolem. Poległo dwóch policjantów. Jeden z nich był wyznawcą islamu. To był dobry syn Francji. Tylko czy muzułmańska Francja będzie jeszcze Francją? Tak do przemyślenia.
Na fotce – komandosi francuscy podczas walk w Algierii.
Nowy Rzepnik w dniu 608 rocznicy bitwy pod Grunwaldem.