O bałkańskich ochotnikach
Kibolskie Brygady i Pułki Mudżahedinów
Często mówi się w Polsce, że środowiska kibicowskie będą tymi, które „są jakie są, ale w razie wojny pójdą bronić„. Owszem to prawda. Jednak warto przyjrzeć się wojnom w Jugosławii. Kibice piłkarscy byli ważną częścią składową paramilitarnych formacji serbskich („Tygrysy”, „Pantery”, „Wilki”, „Osy”, „Skorpiony” i inne drapieżniki) jak i neoustaszowskich milicji HOS. Byli waleczni, ale zasłynęli przede wszystkim z okrucieństw. Oraz z skłonności do grabieży, przemytu, handlowania bronią i narkotykami z przeciwnikami, braniem łapówek na punktach kontrolnych itp. Podobno sytuacja wystąpiła na Ukrainie. Jedną z podstawowych części składowych „batalionów ochotniczych” stanowią kibice piłkarscy. Bataliony te, niewątpliwie przyczyniły się do zatrzymania postępów wojsk wroga. Z drugiej strony zasłynęły też z maruderstwa, łapownictwa i przemytu. Pisze o tym Paweł Pieniążek w swoim reportażu z „Zony ATO” – https://chutornik.pl/2017/05/genialny-reportaz-z-ato/ Dlatego należy zawczasu przygotować się nie tylko na napływ mas ochotników, ale i wzięcia ich w karby wojskowej dyscypliny. Żandarmerii nikt nie lubi, ale to formacja potrzebna. Do wojny trzeba się przygotowywać wiele lat przed nią.

Zapytacie – a czy Boszniacy i Albańczycy mieli swoje „kibolskie bataliony„? Nie mam zielonego pojęcia. Na pewno w pierwszym etapie wojny w Bośni dużą rolę odegrali gangsterzy walczący po stronie rządu w Sarajewie. Przyczyną było bardzo słabe wyposażenie Armii BiH. Posiłkowano się czym się dało – bronią policyjną, arsenałami z czasów II wojny światowej, myśliwskimi strzelbami. Nie pogardzono bronią bandytów. Zaciaganoich też do szeregów. Potem usuwano ich z oddziałów, a jednego z ich komendantów nawet rozstrzelano za grabieże i zbrodnie. Z pewnością boszniaccy kibice walczyli w armii BiH. Dużo większą rolę odegrali jednak muzułmańscy ochotnicy, którzy przyjechali na Bałkany „na dżihad„. Przewaznie służyli w elitarnej formacji „Zielonych Beretów„. Zasłynęli z waleczności. Nic dziwnego – wielu z nich walczyło wcześniej z Sowietami w Afganistanie. Izetbegović rozegrał temat propagandy po mistrzowsku. W Sarajewie, gdzie było najwięcej zachodnich dziennikarzy wojska rządowe Bośni toczyły wojnę „o demokrację i prawa człowieka”. Zorganizowano na przykład wybory „Miss Sarajewa„. Najpiękniejsza Sarajewianka Inela Nogić apelowała do świata o pomoc. Sarajewo, poniekąd słusznie, przedstawiano jako wielokulturowe, liberalne obyczajowo miasto broniące się przed nacjonalistami z gór. Nacjonalistami, których moździerze święcili fanatyczni prawosławni duchowni. Zupełnie nie przeszkadzało to Izebegoviciowi przedstawiać się w krajach muzułmańskich jako bojownika dżihadu a swoją armię jako „mudżahedinów„. Nie mijało się to z prawdą. Podobnie jak dla Czeczenów podczas pierwszej wojny z lat 1994-1996 taki Boszniaków islam był oparciem i nie miało to wiele wspólnego z radykalną wersją tej religii. Polacy też w chwilach trwogi robią się gorliwymi katolikami. Rząd w Sarajewie przedstawiał się w bardzo różny sposób. Tym sposobem brał broń z Iranu, Turcji, krajów arabskich, USA, UK, Francji i RFN-u.

Naród nie Allah
Jeśli chodzi o UCK – była to armia motywowana narodowo i klanowo, a nie religijnie. Co prawda w Kosowie prawie wszyscy Albańczycy są muzułmanami to sam naród jest religijnie podzielony. Jest wielu Albańczyków katolików i prawosławnych. Mówi się, że „religią Albańczyka jest jego klan i naród”. W ostatnich latach wielu młodych Kosowarów pojechało jednak na wojnę do Syrii i Iraku. Podobnie jak w przypadku podobnych im „emigrantów” z Kaukazu nie wiadomo na ile ważne są motywacje ideowe, a na ile finansowe. W pewnym okresie walka po stronie Państwa Islamskiego i innych formacji dżihadystycznych była po prostu dobrym interesem.
Ofiary wojny

Na koniec warto zauważyć, że podczas I wojny jugosławiańskiej (Bośnia i Hecegowina, Chorwacja i Słowenia) większość żołnierzy była po prostu poborowymi. Lub też wstępowała w szeregi nie tyle z przyczyn ideowych co praktycznych. Bronili swoich rodzin, domów i wiosek. Podczas wojny w Bośni odsetek zmobilizowanych był ogromny. Warto też zauważyć, że ponad 50% ofiar była żołnierzami. Nieco inaczej było w Kosowie, gdzie wojna przybrała formę wojny czysto partyzanckiej. I tu jednak opowieści o „dziesiątkach tysięcy ofiar serbskiego terroru” okazały się mitem. Niewątpliwie jednak Serbowie zrobili wiele by taka propaganda była wiarygodna dla przeciętnego Amerykanina czy Europejczyka. Mord w Srebrenicy był strzałem w kolano. Fascynuje mnie to. Masakry dokonano w lipcu 1995 r. kiedy do Boszniaków i Chorwatów płynęła masa broni z różnych krajów. Serbowie cofali się wszędzie. Interwencja NATO wisiała na włosku. Po co im był ten mord? Zapłacili za niego utratą Kosowa.
No to na razie tyle o wojnach w Jugosławii. Do tego tematu jednak jeszcze powrócę.