O bałkańskich ochotnikach


Kibolskie Brygady i Pułki Mudżahedinów

Często mówi się w Polsce, że środowiska kibicowskie będą tymi, które „są jakie są, ale w razie wojny pójdą bronić„. Owszem to prawda. Jednak warto przyjrzeć się wojnom w Jugosławii.  Kibice piłkarscy byli ważną częścią składową paramilitarnych formacji serbskich („Tygrysy”, „Pantery”, „Wilki”, „Osy”, „Skorpiony” i inne drapieżniki) jak i neoustaszowskich milicji HOS. Byli waleczni, ale zasłynęli przede wszystkim z okrucieństw. Oraz z skłonności do grabieży, przemytu, handlowania bronią i narkotykami z przeciwnikami, braniem łapówek na punktach kontrolnych itp. Podobno sytuacja wystąpiła na Ukrainie. Jedną z podstawowych części składowych „batalionów ochotniczych” stanowią kibice piłkarscy. Bataliony te, niewątpliwie przyczyniły się do zatrzymania postępów wojsk wroga. Z drugiej strony zasłynęły też z maruderstwa, łapownictwa i przemytu. Pisze o tym Paweł Pieniążek w swoim reportażu z „Zony ATO” – https://chutornik.pl/2017/05/genialny-reportaz-z-ato/ Dlatego należy zawczasu przygotować się nie tylko na napływ mas ochotników, ale i wzięcia ich w karby wojskowej dyscypliny. Żandarmerii nikt nie lubi, ale to formacja potrzebna. Do wojny trzeba się przygotowywać wiele lat przed nią.

Obrońcy Vukovaru. Ochotnicza milicja mieszkańców broniła swojego miasta przez 87 dni. 2000 obrońców odpierało ataki 36 000 wrogów wspieranych przez lotnictwo – oto siła wyśmiewanej Obrony Terytorialnej w praktyce. Miasto poddało się, gdy już nie było czego bronić. Na obrazku głównym – picie rakiji przez serbskich ochotników. Przedmieścia Sarajewa, wiosna 1992 r.

Zapytacie – a czy Boszniacy i Albańczycy mieli swoje „kibolskie bataliony„? Nie mam zielonego pojęcia. Na pewno w pierwszym etapie wojny w Bośni dużą rolę odegrali gangsterzy walczący po stronie rządu w Sarajewie. Przyczyną było bardzo słabe wyposażenie Armii BiH. Posiłkowano się czym się dało – bronią policyjną, arsenałami z czasów II wojny światowej,  myśliwskimi strzelbami. Nie pogardzono bronią bandytów.  Zaciaganoich też do szeregów. Potem usuwano ich z oddziałów, a jednego z ich komendantów nawet rozstrzelano za grabieże i zbrodnie. Z pewnością boszniaccy kibice walczyli w armii BiH. Dużo większą rolę odegrali jednak muzułmańscy ochotnicy, którzy przyjechali na Bałkany „na dżihad„.  Przewaznie służyli w elitarnej formacji „Zielonych Beretów„.  Zasłynęli z waleczności. Nic dziwnego – wielu z nich walczyło wcześniej z Sowietami w Afganistanie. Izetbegović rozegrał temat propagandy po mistrzowsku. W Sarajewie, gdzie było najwięcej zachodnich dziennikarzy wojska rządowe Bośni toczyły wojnę „o demokrację i prawa człowieka”. Zorganizowano na przykład wybory „Miss Sarajewa„. Najpiękniejsza Sarajewianka Inela Nogić  apelowała do świata o pomoc.  Sarajewo, poniekąd słusznie, przedstawiano jako wielokulturowe, liberalne obyczajowo miasto broniące się przed nacjonalistami z gór. Nacjonalistami, których moździerze święcili fanatyczni prawosławni duchowni. Zupełnie nie przeszkadzało to Izebegoviciowi przedstawiać się w krajach muzułmańskich jako bojownika dżihadu a swoją armię jako „mudżahedinów„. Nie mijało się to z prawdą. Podobnie jak dla  Czeczenów podczas pierwszej  wojny z lat 1994-1996 taki Boszniaków islam był oparciem i nie miało to wiele wspólnego z radykalną wersją tej religii. Polacy też w chwilach trwogi robią się gorliwymi katolikami.  Rząd w Sarajewie przedstawiał się w bardzo różny sposób.    Tym sposobem brał broń z Iranu, Turcji, krajów arabskich, USA, UK, Francji i RFN-u.  

Godło jednego z oddziałów HOS – wprost odwołujące się do III Rzeszy i Niezależnego Państwa Chorwackiego.

Naród nie Allah

Jeśli chodzi o UCK – była to armia motywowana narodowo i klanowo, a nie religijnie. Co prawda w Kosowie prawie wszyscy Albańczycy są muzułmanami to sam naród jest religijnie podzielony. Jest wielu Albańczyków katolików i prawosławnych. Mówi się, że „religią Albańczyka jest jego klan i naród”. W ostatnich latach wielu młodych Kosowarów pojechało jednak na wojnę do Syrii i Iraku. Podobnie jak w przypadku podobnych im „emigrantów” z Kaukazu nie wiadomo na ile ważne są motywacje ideowe, a na ile finansowe. W pewnym okresie walka po stronie Państwa Islamskiego i innych formacji dżihadystycznych była po prostu dobrym interesem. 

Ofiary wojny

Góry w Bośni – taki ładny kraj…

Na koniec warto zauważyć, że podczas I wojny jugosławiańskiej (Bośnia i Hecegowina, Chorwacja i Słowenia) większość żołnierzy była po prostu poborowymi. Lub też wstępowała w szeregi nie tyle z przyczyn ideowych co praktycznych. Bronili swoich rodzin, domów i wiosek. Podczas wojny w Bośni odsetek zmobilizowanych był ogromny. Warto też zauważyć, że ponad 50% ofiar była żołnierzami. Nieco inaczej było w Kosowie, gdzie wojna przybrała formę wojny czysto partyzanckiej. I tu jednak opowieści o „dziesiątkach tysięcy ofiar serbskiego terroru” okazały się mitem. Niewątpliwie jednak Serbowie zrobili wiele by taka propaganda była wiarygodna dla przeciętnego Amerykanina czy Europejczyka. Mord w Srebrenicy był strzałem w kolano. Fascynuje mnie to. Masakry dokonano w lipcu 1995 r. kiedy do Boszniaków i Chorwatów płynęła masa broni z różnych krajów. Serbowie cofali się wszędzie. Interwencja NATO wisiała na włosku. Po co im był ten mord? Zapłacili za niego utratą Kosowa.

No to na razie tyle o wojnach w Jugosławii. Do tego tematu jednak jeszcze powrócę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *