Kijowska Forteca to system mocnień, które Rosjanie zaczęli budować po tym jak w 1654 r. opanowali Kijów. Później fortyfikacje systematycznie przebudowywano i modernizowano. Impulsem do rozbudowy i modernizacji była szczególnie inwazja wojska Napoleona na Rosję (w której Polacy mieli wielki udział). Jednym z ważniejszych i zachowanych do dziś części twierdzy jest fort „Kosyj Kaponier” wybudowany w latach 40-tych XIX wieku. Fort ten ominęły walki z lat 1917-1920, 1941 i 1943 r. Zasłynął za to jako więzienie polityczne, w którym w latach 1863-1918 przetrzymywano wrogów Cara i Imperium. W czasach sowieckich powstało tu muzeum. Pełno tu różnych militariów wszelkiego rodzaju i z każdej epoki począwszy od artefaktów z czasów Rusi Kijowskiej. Choć pod tym względem ciekawsze jest jednak to muzeum: https://chutornik.pl/2016/02/muzeum-wojskowe/
Ja do „Kosego Kaponieru” przyszedłem przede wszystkim ze względu na polonica. Są tu prawdziwe rarytasy dla historyka.
Broń i munudry z wojny na wschodzie Ukrainy. Są tu też eksponaty z czasów wojen napoleońskich, artefakty kozackie, pamiątki po wojnie krymskiej, broń i sprzęt z czasów wojen światowych, repliki uzbrojenia z czasów Rusi Kijowskiej, makiety twierdzy etc etc.Miejsce straceń powstańców styczniowych. Kawałek dalej można zobaczyć pomnik z czasów sowieckich w miejscu rozstrzelania bojowników (czy jak kto woli – terrorystów) rewolucji 1905 roku. Kijów był jednym z głównych ośrodków rewolucyjnych.
Zakuwanie Rzeczpospolitej Trzech Narodów w kajdany – na foto rekonstruktorzy w symbolicznej, nawiązującej do obrazów Matejki i Grottgera, scenie.
Więźniom z 1863 roku poświęcono kilka sal w muzeum. Działała tu m.in nasza ambasada i fundacja Wolność i Demokracja. Należą się brawa.
I kolejna wystawa ( ta czasowa -czynna do 10.XII.2018). Polacy – uczestnicy wojny w Donbasie.Mało się o tym w Polsce pamięta, a warto pamiętać. W tzw. ATO (Antyterrorystyczna Operacja – oficjalna ukraińska nazwa tej wojny) na wschodzie Ukrainy wzięły udział tysiące obywateli polskiego pochodzenia. Byli to zawodowi „mundurowi”, żołnierze z poboru jak i tacy, którzy sami zgłosili się do swoich WKU czy do „batalionów ochotniczych”. Tysiące innych pomagało armii i MSW w ramach „ruchu wolontariuszy”. Ilu zginęło? Nie wiadomo. Wiadomo, że na „liście śmierci” jest 4089 zabitych „mundurowych”, z czego 210 zginęło w 2018 r. (stan na 4 XII).
A to nasza sławna Bianeczka Zalewska. Cóż powiedzieć o Biance? Kobieta niewątpliwie wielkiej urody, twarda jak stal i odważna jak pantera. Dziennikarką obiektywną bym jej jednak nie nazwał. Jej styl uprawiania dziennikarstwa przypomina sposób opisywania rzeczywistości przez korespondentów z czasów wojny domowej w Hiszpanii. Nie jest to zimna relacja, ale raczej całkowite zaangażowanie się po jednej z walczących stron. Mi się to osobiście nie podoba. Znacznie ciekawiej opowiada o ATO Wojciech Mucha, Piotr Ryczek, a jeszcze lepiej Paweł Pieniążek. Ciekawiej bo „chłodniejszym okiem”. Najciekawiej, moim zdaniem pisze na te tematy Mariusz Agnosiewicz, który w ogóle „na Donbas” się nie zapuszcza.
Czy dziennikarka szkodzi polski interesom? Owszem III RP nie jest w stanie wojny z Federacją Rosyjską. Bianka nie jest jednak przedstawicielką polskiego państwa tylko osobą prywatną, może więc pisać i mówić co jej się podoba. Tak samo może swoje gadać Bekier i Kwaśnicki. Na tym, co z grubsza, polega wolność słowa. Wojny nie ma, więc niech każdy gada co chce. Pod obserwacją kontrwywiadu, o ile takowy posiadamy vide vlog płk. Piotra Wrońskiego.
Wystąpił mały błąd – informacja od kolegi, który prosił mnie o zamieszczenie informacji: Przepraszam za błąd, Poprzedni nr konta to: 58 1940 1076 4583 6124 0000 0000zamiast poprawnego: 83 1940 1076 4583 5752 0000 0000Sam przelałem pieniądze na złe konto i odesłali mi je z powrotem.Gdyby ktoś dokonał przelewu a nie otrzymał pieniędzy, proszę się zwrócić do mnie.Serdecznie pozdrawiam i przepraszam za błąd.