Czy Ukraińcy mają jakiś wybór?


Nieubłaganie zbliża się termin wyborów na Ukrainie. Czy jednak Ukraińcy mają jakiś wybór?

„(…) Nu, Cukiernik [Poroszenko] wiadomo, Jula [Tymoszenko]  tak samo. A komik [ Zelenśkyj – grał prezydenta w serialu komediowym, po czym faktycznie został poważnym kandydatem na urząd] to człowiek Kołomojskiego (…)”   

 Znajomy góral z Beskidów Skolskich w ten sposób mówił o najważniejszych kandydatach. I ma zupełna rację. O Ukrainie napisałem na tej stronie bardzo wiele. Zmian wielkich  nie ma. Od 1990 zdarzyły się tam trzy  rewolucje, ale nie przyniosły zmian w „treści” tylko w „formie”. Nic nie zmieniło obalenie Lenina skoro na jego miejsce postawiono na cokół państwowego kultu innego totalitarystę – Stepana Banderę. Nic też nie zmienia kult Bandery (poza drażnieniem sąsiadów należących do UE i NATO) skoro uwarunkowania geopolityczne i ekonomiczne  są takie same. Rosja nie chce Ukrainy w NATO i UE. Tak samo jak Amerykanów przerażały rewolucje komunistyczne na Kubie i w Nikaragui w latach zimnowojennych. Ukraina nadal jest powiązana z Rosją siecią ekonomicznych powiązań. O ile, teoretycznie, da się „wyczyścić” służby, armię, politykę edukacyjno-kulturową to związków ekonomicznych nie da się nagle zerwać. Unia Europejska jest zajęta swoimi własnymi problemami. Tak naprawdę chyba żadne państwo nie chce Ukrainy w UE. Uniemożliwia to zresztą wiele czynników wewnątrz ukraińskich. Tusk niedawno mówił, że polegli podczas rewolucji z zimy 2013/2014 to bohaterowie Europy. To prawda. Pytanie tylko której Europy?  Europy kolegi  Putina Tuska, miłośnika dotykania dziewczynek z przedszkola Cohn-Bendita, zblazowanego alkoholika Junckera?  Chyba nie za to ginęli…

  Co będzie dalej? Tego nie wiadomo, ale raczej nie będzie lepiej w najbliższej przyszłości. Nie widzę tego. W 2014 miałem wielkie nadzieje. W 2015 złudzenia. Od roku 2016 widzę, że sytuacja jest patowa. Ukraina jest olbrzymem, który kiedyś tęgo popił i nie może wytrzeźwieć. Jako ukrainofil mam jednak nadzieję, że kiedyś ten kraj się podniesie. Sam fakt, że istnieje jest już czymś niezwykłym.

Na fotce głównej – pomnik Chmielnickiego wzniesiony w czasach carskich na Placu Sofijskim w Kijowie. Buławą wskazuje hetman na wschód, na Moskwę. No właśnie, decyzja hetmana z 1654 r. związała Ukrainę na wiele wieków z Rosją. Fotka zrobiona podczas mojej wizyty  z lutego 2015 roku, kiedy jeszcze wydawało się, że duch tego narodu odżył.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *