Kapitan September – na Salang! cz.7
Rozgościliśmy się w ogromnym systemie pieczar. Po stosownych dla muzułmanów modłach zasiedliśmy do uczty z Abdullahinem , wodzem plemienia Czarhama. Plemię to nie spokrewnione zbytnio ani z Uzbekami, ani Turkmenami, ani Tadżykami, ani Pasztunami, ani Hazarami. Mówią, że ich przodkami byli dzielni wojacy Aleksandra Macedońskiego. Plemię liczyło jakieś dwadzieścia tysięcy dusz i zamieszkiwał obszar wielkości sporego hrabstwa. Wyznawali odłam szyizmu pomieszany z wierzeniami pogańskimi. Trudnili się produkcją dywanów, uprawą opium i hodowlą. Oraz rozbójnictwem. Zawarli z Masudem sojusz skierowany zarówno przeciwko Sowietom i rządowi w Kabulu jak i mudżahedinom Hekmatjara. Jedni i drudzy napadali na ich ziemie. Przybyliśmy do ich dolin szukając schronienia i odpoczynku przed wielkim zadaniem jakie nas czekało. Musieliśmy nabrać sił by następnej nocy dojść na Salang zając pozycje i uderzyć na wroga, a potem oderwać się od wroga i wycofywać się forsownym marszem. Abdullahin mężczyzna postawny, z długą rudą brodą zasiadł na przeciwko kapitana.
–Allahowi niech będą dzięki, że cię widzę Septe! Rzekł dostojnie wódz Czarhamów. Położył przy tym prawą rękę na piersi i skłonił głowę.
September odwzajemnił gest i rzekł: Potężny Abdullahinie synu Mohameda, wodzu szlachetnego plemienia Czarhama, panie Ośmiu Dolin, Strażniku Meczetu Al-Kudram sojuszniku mojego pana Lwa Pandższiru szczęśliwy jestem Cię widzieć.
–I ja szczęśliwy jestem Cię widzieć. Jam Tygrys Ośmiu Dolin, a Ty Sokół Lwa Pandższiru, rączy jak koń, szybki jak wicher, chytry jak wilk, waleczny jak lampart. Allah! Dobrze mieć takiego sojusznika jak Ty o waleczny Spete! Inszallah pokonamy razem naszych wrogów!
Po wymianie uprzejmości zaczęły się uczta. Słudzy podwali misy z kebabami i pilawem. Dolewali herbaty delikatnie zaprawionej opium. Śpiewak grał i śpiewał epickie pieśni. Potem rozpoczęły się negocjacje. Na zewnątrz szalała dzika zamieć. Robiłem się strasznie senny, patrzyłem znużony na kolejne dary jakie wnosiła służba. Niezwykłe sowieckie bronie takie jak granatnik automatyczny czy snajperski karabinek z tłumikiem. Głowy sowieckich majorów i kapitanów, a nawet jednego pułkownika desantników. Głowy oficerów wojsk rządowych i osławionej tajnej policji reżimu z Kabulu. Fragmenty zestrzelonych śmigłowców. September miał tez dary dla Abdullahina i jego poddanych. Walizkę dolarów, worek funtów brytyjskich. Wspaniale zdobioną broń. Po negocjacjach znów słuchaliśmy pieśni. W pewnym momencie Abdullahin zaklaskał w dłonie.
–Drodzy i szlachetni goście. Późna już pora, a dobry wojownik musi się wyspać przed marszem i bitwą. Jutro rano zapraszam na turniej buzkaszi!
–Buzkaszi! Buzkaszi! Buzkaszi! Ryknęli wojownicy Czahramów.
Na fotce – zawody buzkaszi w Tadżykistanie. Fotka współczesna, jej źródło – Wikipedia.