Słowo na niedzielę – a na tą nie mam nic do powiedzenia
Raczej nic. Nie wiem, może to wszystko bez sensu. Moralizuję, a sam jestem grzesznikiem. „Radzę” jak powinni się zachować sterujący państwem,a sterowanie własnym życiem wychodzi mi średnio. Mogę tylko powiedzieć, że miałem życie ciekawe. Pisać, nie pisać? W ogóle to dopłacam do tej strony, bo za serwer trzeba będzie zapłacić. Serwery są płatne. Nie zarabiam, dopłacam, a powinienem mieć z tego pieniądze. Co z tego, że czasem (stanowczo nie zawsze) napiszę na tej stronie coś co jest wartościowe skoro nie jest to wartość przeliczalna na żadną walutę? Może ja głupi, że coś za darmo robię? Może i Red. Tech. tak samo frajer i głupi skoro współtworzył tą stronę de facto za free? Jakoś tak smutno i smętnie. Nie mam siły pisać. Czuje się czasem takim zbędnym elementem społeczeństwa. Na Podkarpaciu jestem potrzebny co najwyżej do odśnieżania chodników i kopania wykopów. A innej Ojczyzny nie mam, bo Podkarpacie to taka moja Polska Wewnętrzna. Nie mam siły pisać. Przynajmniej na tą niedzielę. Jest melancholijnie, ale pięknie. Smutek jest na swój sposób piękny. Jak deszczowy dzień, jak mgła, jak nagłe ochłodzenia majowe, jak jesień. Nieuchronna jesień, moja ulubiona pora roku.
A tu piosenka pod nastrój – „Koniec lata” : https://www.youtube.com/watch?v=RLN5KUTzZc0&list=RDO23GNPz-IPQ&index=10
Rzeszów – generała Boruty-Spiechowicza.