Słowo na niedzielę – historia się nigdy nie kończy


Prezydencie! Zrzućmy tę bombę!

Zostawiliśmy łopaty w śniegu.

–Przerwę panie Janie sobie zróbmy

–O zróbmy! Zapal se, zapal. Dobrą książkę ostatnio czytałem.

Odpaliłem, usiadłem na murku. Patrzyłem dłuższą chwilę na błękitny dymek unoszący się nad świecącym na czerwono czubkiem papierosa. Na ulicy jeździły samochody, chodnikiem szli ludzie. Każdy miał swoje własne życie. Jedyne i niepowtarzalne. I bardzo kruche. W końcu przerwałem ciszę.

–A o czym?

–O wojnie koreańskiej.

–I już całą?

–A nie, nie . Doszedłem do momentu po tym jak Amerykańce po desancie w Innn-czooonn gonili Koreańców z Północy, aż nad rzekę Jalu. A tam wypadli na nich Chińczyki i Ruskie w migach. I pogonili Amerykanów znów na południe.

–I co na to Mc Arthur?

–A spotkał się z Trumanem. Zrzuć na Chińczyków Atomówki mu mówił. To Truman na to, że nie zrzuci. Mc Arthyr skoczyło ciśnienie i mówił mu raz jeszcze. Zrzuć na Chińczyków atomówki stary cymbale.

Hazardowe posunięcia

Wiecie jak ta historia się skończyła? Ja z panem Jaśkiem wróciliśmy do odśnieżania. A Truman nie zrzucił bomb atomowych. ani na Koreę Północną, ani na Chiny Ludowe, ani na Związek Sowiecki. Komuniści bezpośrednio zaatakowali nie tylko sojusznika USA, ale ich wojska. Rozbijali amerykańskie dywizje i korpusy nie przejmując się ryzykiem wojny jądrowej. Tak samo północno – wietnamskie politbiuro nie przejmowało się wizją atomowego grzyba nad Hanoi (vide: https://chutornik.pl/category/gawedy-i-dumy/przerwac-aorte-vietcongu/ ). Generałowie Sadat (przywódca Egiptu) i Asad (przywódca Syrii, ojciec Baszira Asada) dobrze wiedzieli, że Izrael ma głowice jądrowe i środki do ich przenoszenia. Wiedzieli to, gdy szykowali się do uderzenia zwanego wojną Jom Kipur (X 1973 r.). Nie mieli zamiaru niszczyć żydowskiego państwa tylko uzyskać konkretne polityczne cele takie jak np. odzyskanie Półwyspu Synaj przez Egipt.

Podobnie rozumowali członkowie argentyńskiej junty, gdy anektowali Falklandy w 1982 r. W konwencjonalnej konfrontacji z Wielką Brytanią mieli wielkie szanse na powodzenie. Gdy wojska agresora zajmowały archipelag była nasza wiosna, czyli w tamtych stronach jesień. Zbliżała się zima, czas potwornych sztormów na południowym Atlantyku. Malwiny, jak na nie mówią Argentyńczycy, były oddalone od Wysp Brytyjskich o kilkanaście tysięcy kilometrów. Royal Navy była w tym czasie cieniem samej siebie. Grupa trzymająca władzę w Buenos Aires rozumowała całkiem logicznie. Kontry nie będzie, jeśli zaś będzie to wystarczy zmusić Brytyjczyków do odwrotu. W zimowych sztormach nie będą w stanie prowadzić walki. Nie zaryzykują zaś kolejnej kompromitacji, podpiszą pokój na warunkach podyktowanych przez juntę . Z pewnością też zakładali, że Londyn nie zdecyduje się na użycie „broni ostatecznej” w walce o wyspy położone dosłownie na końcu świata i zamieszkałych przez parę tysięcy ludzi. Przegrali, ale mogli wygrać. I co najważniejsze – zaryzykowlai wojnę. Czy junta z Moskwy może kiedyś podjąć podobną hazardową rozgrywkę? Może tak być.

Czy mamy się bać?

I tak i nie. Wojny między państwami zdarzają się w dzisiejszych czasach rzadko. Dużo częściej toczy się „wojny tajne, zastępcze i hybrydowe”. Nie mniej, jeśli Rosja będzie miała okazję uderzyć na Państwa Bałtyckie i Polskę to to zrobi. Niemożliwe? A kto latem 2001 roku brałby na poważnie wizję zbombardowania przez islamskich terrorystów Nowego Jorku i Waszyngtonu? Kto w 2010 roku wyobrażał sobie, że były podoficer gruzińskiej armii w cztery lata później będzie zdobywcą Mosulu, pod czarnymi sztandarami dżihadu będzie prowadzącym swe wojska na Bagdad? Kto w 2012 wyobrażał sobie, że nowo otwarte lotnisko w Doniecku, dwa lata później będzie słynną twierdzą, w ruinach której ludzie będą walczyć na noże i saperki? Historia się nie skończyła, historia może nas jeszcze zaskoczyć. Jak być przygotowanym? Pozwolenie na broń? Basen i siłownia? Korzystne, ale drugorzędnie. Najważniejsze to jest to co w głowie. Co z tego, że w szufladzie mamy pistolet, biegamy półmaratony, skoro kilka dni bez ogrzewania, elektryczności, ciepłej wody i internetu nas załamie? Jak ma walczyć wojsko mając za plecami społeczeństwo spanikowane, defetystyczne, zbyt dostatnie na bycie wolnymi? A ewentualna wojna z Rosją będzie taka własnie. Szybkie wejście, pełna brutalność i wymuszenie upokarzającego zawieszenia broni zanim przybędą większe siły NATO. Mało to prawdopodobne, ale aneksja Krymu tez była mało prawdopodobna. Budujmy ładne domy, posyłajmy dzieci do dobrych przedszkoli i szkół, rozwijajmy swoje hobby, ale bądźmy gotowi. Gotowi na wszystko co przyniesie nam los.

OK ostatnie felietony były raczej ponure, za tydzień coś wesołego. 🙂

Na głównym foto – amerykański nalot na port w Wosan, wojna koreańska. Źródło fotek w wpisie (poza jedną) Wikipedia.

Nowy Rzepnik. Hrabstwo Devon . 18.07.2019 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *