Wersja skondensowana cz.3


I tradycyjnie – cotygodniowy przegląd „dłuższych postów” z „fejsbukowej filii”. Ponieważ strasznie się rozpisałem w niedzielę i poniedziałek to i mus w tym tygodniu zrobić przeglądzik już dziś. Jako archiwista wiem, że archiwizowanie jest ważne. Jeśli fejscenzor zdejmie mi stronkę na fejsbuku, co ciekawsze wpisy ostaną się tutaj.

8 XII

O polskim państwie

Co myślicie o naszym ustroju? Ja bym go zmienił z dziwnego na semi-prezydencki. Żeby było konkretniej. Drugą ważną rzeczą jest wprowadzenie mechanizmów demokratycznej kontroli nad władzą sądowniczą. Robią co chcą i jak chcą panowie prawniki. A przecież mamy demokrację no nie? Trzecią rzeczą, jak mniemam, jest wprowadzenie takich mechanizmów, które wprowadzą realną równość wobec prawa. Tak by ci, którzy realnie stali za różnymi aferami typu Amber Gold byli realnie i dotkliwie ukarani. To takie trzy pomysły o poranku niedzielnym.

O ryskiej klęsce

Jak rzadko zgodzę się (przynajmniej częściowo) z Zychowiczem. Pokój w Rydze był „remisem ze wskazaniem na przewagę Moskwy”. Powinniśmy utrzymać to co mieliśmy w swoich rękach. Wyobraźmy sobie mamy 1921 rok i dwa sojusznicze państwa na wschód od Polski. Litwę Wileńsko-Mińską i Ukraińską Republikę Ludową. Zawsze to 200-300 kilometrów dalej od Armii Czerwonej. Endeckie majaki o „konieczności polonizacji Kresów” były wybitnie szkodliwe dla polskich interesów na Kresach. Ukraińcy Zachodni mieli już zbytnio świadomi narodowo. Białoruscy „tutejsi” byli zaś (jak mi się wydaje) dużo bardziej podatni na „litwinizację w stylu Wielkiego Księstwa” niż polonizację. Trzeba było tworzyć bufor zamiast robić kolonię wewnętrzną. W 1920 wygraliśmy, ale w 1921, przy stole negocjacyjnym, już raczej przegraliśmy… https://dorzeczy.pl/…/hanba-ryska-jak-polacy-zmarnowali-zwy…

O rozmowach w Paryżu

Zaczynają się negocjacje w Paryżu „na temat” ostatecznego wygaszenia wojny na wschodzie Ukrainie. Czy Krym powróci niebawem w granice Ukrainy? Jeśli wybuchnie III wojna światowa, albo rewolucja w Rosji to tak. Więc może lepiej żeby tak szybko nie wracał 

😉 Co do Donbasu Kijów słusznie nie zgadza się na zbytnie ustępstwa np. siadanie do stołu z „rebeliantami” spod znaku „ludowych republik”. Zełeński nie jest prorosyjski. Za to wielu takich co wymachują sztandarami OUN-B i krzyczą „zdrada” de facto służy Rosji. Infiltracja ukraińskich środowisk nacjonalistyczno-paramilitarnych przez rosyjskie służby jest tajemnicą ogólnie znaną. Więcej nie napiszę bo od dłuższego czasu „nie siedzę w temacie” a głupot nie ma sensu pisać 

O samolotach, Pacyfiku i Imperium Wschodzącego Słońca

I na sam koniec weekendu ciekawy wywiad. Rozmowa z porucznikiem Saburo Sakai – jednym z najlepszych japońskich asów myśliwskich II wojny światowej. Szkoda, że tak krótki, ale cóż pewnie sprawiła to azjatycka małomówność, lub zbyt mała ilość sake wypita podczas rozmowy 

🙂 Ciekawi mnie ostatnio ta burza nad Pacyfikiem z lat 40-tych XX wieku. Szerzej – rozwój i upadek Imperium Wschodzącego Słońca. Czy szykuje się nowa pacyficzna burza i tym razem Imperium Czerwonego Smoka przeciw koalicji USA + regionalni sojusznicy? Na razie chyba nie, ale kto wie co przyniesie przyszłość. Wracając do Sakaiego – tu link do wywiadu: http://www.pacyfik.net/artykul15-1.html

9 XII

O Warszawie Pacyfiku, albo o nieuchronności.

Przechodziłem dziś w Piasecznie koło restauracji włoskiej o bardzo oryginalnej nazwie „Italiano”. Mieści się ona w starym, parterowym budynku z czerwonej cegły. Na ścianie wisi tablica informująca, że między wrześniem 1944, a lutym 1945 roku funkcjonował w tym małym, ceglanym budynku szpital polowy. Wyobraziłem sobie jęki rannych, poplamione krwią fartuchy chirurgów… i znów wróciło pytanie „na co nam było to powstanie?”.

Jako, że ostatnio dość sporo piszę tu o Japonii podczas II wojny światowej to warto przypomnieć, że stolicę Filipin nazwano „Warszawą Pacyfiku”. Nie było tam powstania, po prostu niejaki kontradmirał Iwabuchi, ignorując rozkazy gen. Yamashity (to ten o którym pisałem ostatnio) zabarykadował się w mieście z kilkunastoma tysiącami żołnierzy i marynarzy. Amerykański szturm trwał bez przerwy przez 29 dni. Amerykanie chcieli miasto – stolicę sojusznika oszczędzić, ale mając do wyboru życie swoich żołnierzy i życie cywilów wybrali to pierwsze. Manilę pochłonął tajfun ognia i stali. Na rozkaz komendanta obrony miasta zaczęła się też systematyczna rzeź mieszkańców – „żeby nie dożyli przyjścia Amerykanów”. Efekt 100 000 zabitych cywilów – ofiar amerykańskiego ognia prowadzonego z ziemi, morza i powietrza oraz japońskich okrucieństw.

W stolicy Filipin nie było żadnego powstania. Amerykanów wspierali co prawda dość licznie miejscowi partyzanci, ale powstania nie było. Po prostu kontradmirał Iwabuchi umyślił sobie, że zginie z hukiem i tak zrobił. Tak samo Hitler umyślił sobie na długo przed 1944, że zniszczy Warszawę. Gdyby powstania nie było to i tak zostawił by w mieście – stolicy Polski kilkunastotysięczny, fanatyczny garnizon, który doprowadził by do unicestwienia znienawidzonej Warszawy. Tak mi się wydaje, że Warszawa spłonęła by i spłynęła krwią tak czy siak. W Mińsku czy Budapeszcie nie było żadnych powstań, a też przestały istnieć.

Na fotce – amerykańscy żołnierze w czasie szturmu.

A tutaj macie krótki dokument o walkach an Filipinach 1944-1945. Oczywiście spojrzenie z Amerykańskiej perspektywy. Pewnie japońskie i filipińskie jest inne. Swoją drogą nie wiedziałem przed oglądnięciem tego filmu, że „Yamashita” czyta się „Jamaszta” 😉
https://www.youtube.com/watch?v=2wSp7vNIoxw

Recenzja mapy „Jaśliska i okolice”

A drugi wpisik na dziś przyjemniejszy niż tematy wojenne, choć o wojnach też w nim będzie. Przyszedł do mnie list z dalekich Jaślisk. A w liście zakupiona mapa „Jaśliska i okolice” w skali 1:30 000. Fajna, solidna mapa. Jest dokładna, dużo szczegółów zawarte, ludowych nazw nawet małych fragmentów terenu. Przy tym jest całkowicie czytelna dla ludzi mających choćby minimalne obycie z takim „sprzętem”. Z tyłu opis krajoznawczy tego mikro-regionu. Czekałem na taką 25 lat 😉 Tzn. na jej powstanie, Polska Poczta nie działa jeszcze, aż tak źle.

Jeśli miałbym podać jakąś wadę to było by to „nie namalowanie wielu skrzyżowanych szabelek”. Jeśli autorzy oznaczyli pole bitwy między UPA i WOP w marcu 1946 roku to powinni być konsekwentni i zaznaczyć inne podobne miejsca. Więc i pola bitew z lat 1914/1915 i 1944/1945 (walki koncentrowały się w określonych miejscach np. w 1944 walczono w masywie Bukowice, ale na Jaworniku już nie), akcje AK w Czeremsze, obronę Jaślisk w 1657 czy starcia konfederatów barskich.

I jeszcze jedna wada – nie wspomniano o rysiach w opisie fauny. A warto 🙂

Mapę nie jest łatwo dostać, ale jak się postaracie to znajdziecie dostęp. Ja zakupiłem ją za pośrednictwem stronki gospodarstwa agroturystycznego „Gutkowa Koliba”.

Czy warto? Dla mnie region ten ma sporą wartość sentymentalną, ale gdybym pochodził np. z Warszawy… W Jaśliskach i okolicy można odpocząć od huku metropolii 🙂

O odcieniach szarości – II wojna światowa

A i jeszcze jedna historyczna fotka na poniedziałkowy wieczór. 1942 rok. Prawdopodobnie pogórza północnego Kaukazu. Prawdopodobnie Kozacy w służbie niemieckiej. Czemu przeszli na stronę Hitlera? Podczas I wojny światowej służyli przecież wiernie carowi Mikołajowi II. Ano bo niby II wojna światowa to walka Dobra ze Złem, ale to taka wersja dla dzieci i Amerykanów 😉 Tak naprawdę prawda jest o wiele ciekawsza.

Widok Tatr z Pasma Wilczego

A na zaś, na jutrzejsze dzieńdobry – widok Tatr z Pasma Wilczego. Wiosną widziałem je właśnie z tych wzgórz, gdy woziłem ziemię taczkami. Puste taczki – widok na robotę, pełne – widok na Tatry 😉 http://www.dalekieobserwacje.eu/tatry-ze-wzgorza-wilcze-p…/…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *