Kiepski ze mnie prorok


Styczeń 2010 roku. Tam na fotce powyżej. Piękna, mroźna zima. Niecałe cztery miesiące później na rozmiękłą, roztopową ziemię w zamglonym smoleńskim lesie spadnie rządowy Tupolew. Czy wcześniej sobie coś takiego wyobrażałem? Wypadek lub zamach, który zmasakruje ścisłą „górę” RP? Nie, to było nie wyobrażalne. Owszem wcześniej spadł rządowy helikopter (notabene koło Piaseczna) na pokładzie a jego pasażerowie i załoga byli o włos o śmierci.Był też zamach na ambasadora w Iraku i słynna katastrofa CASY w Mirosławcu. Były różne dramatyczne wydarzenia, ale taka jatka? Niewyobrażalne jak zamachy z 11.09.2001 przed ową datą.

OK takie zdarzenia jak to z 10 kwietnia 2010 roku trudno przewidzieć. Lecz rewolucję i wojnę na Ukrainie chyba powinienem wywróżyć? Studiowałem wtedy ukrainoznawstwo. Znaczy powinienem „mieć nosa„. I nic nie wyczułem. Wydawało mi się, że na Ukrainie będzie, jak to mówi młodzież „ch… ale stabilnie„. Wojna w Gruzji w 2008 nie dała mi wystarczająco do myślenia. Była wszak wojną na Kaukazie. Krym niby blisko, ale jednak „Kaukaz to Kaukaz„. Nie przewidziałem wydarzeń z lat 2013 – 2014. Każda kolejna eskalacja wywoływała ogromne zdziwienie. Najpierw myślałem, że rewolucja zakończy się do Nowego Roku. Jakąś ugodą, jak w 2004. W styczniu 2014 okazało się, że tam jednak leje się krew. Mimo to nie sądziłem wtedy, w styczniu sześć lat temu, że miesiąc później na ulicach w centrum Kijowa zapanuje krwawy chaos a ukraiński prezydent będzie musiał uciekać do Rosji. Później nie spodziewałem się inwazji na Krym. Wiedziałem, że będą akcje destabilizacyjne, ale wkroczenie armii i aneksja? Jak już ochłonąłem informacje o aktach przemocy napływać zaczęły z innych części wschodniej Ukrainy. Kolejny raz myślałem, że to tylko taki terroryzm i sabotaż. Wojna? Przecież to nie lata 90-te XX wieku ani nie Kaukaz. I znów się pomyliłem.

Nie sądziłem też, że Chiny wyrosną. To znaczy, aż tak wyrosną. Wiadomo bogacili się, mieli ambicje, zbroili, rozpychali po Afryce. Lecz żeby, aż tak? By stać się niemal równorzędnym rywalem dla USA? A jednak. Chiny w wielu miejscach przegoniły USA. W innych doganiają.

Całkowicie zaskoczył mnie też przebieg „arabskiej wojny trzydziestoletniej” i wybuch „Arabskiej Wiosny”. Wydawało się, że reżymy tamtejsze są stabilne. Nie będzie większego zamętu w 2 dekadzie XXI wieku. Oprócz, rzecz jasna, Iraku czy Libanu. A i tam nie zdarzy się nic na skalę tego co się tam działo wcześniej. Historia napisała zupełnie inny scenariusz. Walki w Iraku z lat 2003-2010 okazały się tylko etapem „wojny trzydziestoletniej„, a Bliski Wschód i Afryka Północna beczką prochu. Kiepski ze mnie prorok. Czy jednak tylko ja byłem zaskoczony tym co się zdarzyło między styczniem 2010, a styczniem 2020?

P.S.

Czytam ostatnio o wojnach husyckich. Cóż za fascynująca historia! Czesi ogarnięci rewolucyjno-religijnym uniesieniem. Czesi powstańczy, rozgramiający kolejne wojska inwazyjne. Czesi doskonali wojownicy dowodzeni przez militarnych geniuszy. Najeżdżający okoliczne ziemie. Tak dokładnie Czesi. I wtedy też … czeski wybuch był zaskoczeniem. Historia zawsze zaskakuje.

1 thought on “Kiepski ze mnie prorok”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *