Wiśnie na bazarze


Na fotce – ja na bazarze w Krośnie i jem wiśnie a sok w kolorze sztandaru partii Razem spływa mi po brodzie. To mój pierwszy lipiec w Polsce od 2013 roku. Dziwnie być w lipcu w Polsce. Jem te wiśnie i się zastanawiam jak by wyglądało moje życie, gdyby TRANSFORMACJA wyglądała nieco inaczej niż wyglądała. „Wy młodzi jesteście mobilni” do dziś pamiętam te słowa. To była dyplomatyczna wersja „w Krośnie pracy nie ma i nie będzie chyba, że harówka za marne grosze. Jedź za granicę, albo do dużego miasta”. Językiem bardziej uczonym nazywa się to „polaryzacyjno-dyfuzyjny model rozwoju”. Polega on mniej więcej na tym, że życie toczy się w kilkunastu „Większych Ośrodkach”. Tam zjeżdżają się młodzi ludzie by „studiować”, a potem pracować w zachodnich korporacjach jako outsourcingowi wyrobnicy. Ci co się nie załapią na zaszczyt bycia Senior Stukaczem w Klawiaturę w różnych Ajbiemach, Kapdżeminiach czy innych Filipsach dla tych otworzono szeroko drogę do szczęścia. Ta droga wiodła „Na Zachód„. Co do starych. Cóż starzy mają to do siebie, że wymierają. Prowincja niech zarośnie lasem. Z rządów PO-PSL zapamiętałem najbardziej właśnie to zdanie ” tutaj pracy nie ma i nie będzie”. Jak tak widzę śliczną mordkę Rafałka Czaskoskiego i słucham jak gada o „zgodzie” i „szansach” to wyobrażam bym go sobie przy topowaniu pegsów. Od rana do wieczora w najgorszych hewirejnach Devonu i sztormach Kornwalii. Stał bym nad nim i dogadywał „to twoja życiowa szansa Rafał, pamiętaj dostałeś życiową szansę!” 🙂

1 thought on “Wiśnie na bazarze”

  1. To życie w wielkich ośrodkach jest przygnębiającą wizją. Nie każdy chce tak żyć! Na samą myśl o „chowie klatkowym” w bloku na 17. piętrze z widokiem na 4-pasmówkę (widziałam taki w Stolycy) robi mi się słabo…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *