Tak na koniec


napiszę najkrócej jak się da. To co się dzieje to prawdopodobnie najważniejsze wydarzenia w historii III RP. Radykałowie z prawej strony dopchnęli w prawo tak daleko, że musiało wybuchnąć. „Szariat po katolicku” w skokowo laicyzującym się kraju. Pamiętajmy werdykt TK ustanowił (upraszczając) de facto całkowity zakaz tzw. „eugenicznej aborcji” ze względu na jej niekonstytucyjność. Czyli coś co nawet dla mnie, człowieka o jak najbardziej prolajferskich poglądach na sprawę, razi niesłychanym barbarzyństwem. Owo orzeczenie zapadło w roku dziwnym i cieżkim. W roku, gdy opieka lekarska nad zwykłą, niezagrożoną ciążą jest bardzo utrudniona. Wiadomo też , że na jednoczesne zwiększenie pomocy dla samotnych matek i chorych, urodzonych już dzieci pieniedzy nie będzie. Bo się ekonomia łamie światowa w tym i nasza polska. Pieniędzy w ogóle nie będzie. Politycy dla uspokojenia swoich sumień (ilu z nich ma kochankę?) podpalili lont strasznej miny, którą podminowana była nasza Polska. Wkurwili chyba większość polskich kobiet. Wcale się temu rozsierdzeniu nie dziwię. Gdyby feministki pierwsze zaczęły rozkręcać w czasie pandemi masowe protesty w imię tzw. liberalizacji. Gdyby im się to teoretycznie udało. Gdyby sporwadziły antifaiarzy z RFN i ci zaczęli podpalać kościoły. Gdyby tak było to wtedy z chęcią dołączył bym do ich rozganiania. Mam koło chałupy dużo dragów, Bukowe, modrzewiowe, jodłowe. Jest jednak dokładnie na odwrót. Zdetonowała tę kolorowa rewolucję nasza prawica. To ona wpycha ogromne masy młodszych i starszych Polek w lewicowy radykalizm. Feministki z marginesu stały się główną siłą polityczną w Rzeplitej. Młode dziewczyny, najpiękniejsza, ale też chyba najbardziej lekceważona część społeczeństwa, stały się kryterium ulicznym potężniejszym niż górnicy, rolnicy i narodowcy razem wzięci. Oczywiście nie fizycznie tylko politycznie. To, że gdzieś kilku narodowców pogoniło kilkadzieisat dziewczyn nie zmienia faktu, że zebrały się za chwilę znowu. To nic, że nie mają pomysłu na przyszłość. Dziś są wściekłe i przed tą sciekłością gną się najważniejsi politycy w państwie. Stało się to dosłownie w kilkadziesiąt godzin. Prezes, postać wyjęta żywcem z dramatów Szekspira, kolejny raz w życiu jest głównym bohaterem epickiej opowieści. Może oszalał, albo może ma jakiś makiaweliczny plan. Ma czy nie ma, jest też odpowiedzialny. Właściwie wydaje się nawet najbardziej odpowiedzialnym za rozwój sytuacji. W końcu jest Prezesem Tenkraju. Dostałem jakiegoś obrzydzenia do wizji 3 kandencji PiS-u po tym wszystkim co się wydarzyło.

Czy będzie woda w kranie?

Skoro PO i PiS zawiodły może dajmy więc szansę   lewicy? Dziś, jak się zdaje, pani Lampart (czy Lempart) jest premierką Tenkraju. Czy pani Lampart jest zdolna przejąć pełną odpowiedzialność za państwo? Chyba nie. Może więc pan Hołownia? Podobno dogadał się z Lampartową po tym jak kazała mu „wypierdalać”. Mógłby być takim Dudą Lampartowej. A prmierem może niech zostanie pan Zandberg? We troje sobie poradzą. Lewica obiecuje wszystkim wszystko. Ma pod jej rządami powstać Nowa Polska. Tęczowa, tolerancyjna, silna. Z tęczowej stali nie kartonu. Tylko skąd wezmą na to pieniądze? No skąd jak ich nie będzie? Bo będzie ogólnoświatowy ciężki kryzys. Lewica tak se fajnie gada, dziś nawet krzyczy, ale rzadną alternatywą nie jest. Tak samo Konfederacja. Zostaje nam PSL. Pawlak niech nam wprowadzi agarystyczno-narodową dyktaturę. Lub niech władze przejmie jakaś rada generałów. Niekoniecznie musi się akronimować WRON. Niech będzie Wojskowy Rząd Tymczasowy. WTR -tak na pieczęci. Zdecydowanie, to jest chyba najlepszy pomysł. Anders na białym koniu ech…..

7 złotych za godzinę

Rewolucja była, jest i będzie kobietą. W tym przypadku mamy w ogóle jakiś fenomen – to babska rewolta 🙂 To rewolucja o twarzy Julki z klasy maturalnej. Jest piękna, powabna, tańczy i cieszy się życiem. Po rewolucji trzeba jednak zdać maturę. O ile oczywiście będzie w 2021 jakaś matura. Następnie iść do pracy, albo na studia. Pracy nie będzie, albo będzie to harówka za minimalna obniżoną to 7 zlotych za godzinę. Studiów nie będzie bo Tata nie da. Z prostego powodu – sam musi coś jeść.   Nie wiem co będzie, dobrze nie będzie. Pewnie będzie za to ciekawie. Niestety.

Co wolał bym ja, a co jest lepsze

Bardzo się psuje moja głowa od tego wszystkiego. Źle mi z tym szczególnie mocno bo wśród przyjaciół i bliskich znajomych mam ludzi o poglądach skrajnie różnych. Dośc powiedzieć, że najlepszy kolega jest ultrakatolikiem i pracownikiem tzw. mundrówki. Najlepsza przyjaciółka zaś anarchistką mieszkającą na łódce 😀 Źle mi z tym , gdy słyszę jak mnie namawiają ludzi bliscy mi do aktywności. „Stary z Wszechpolakami i kibicami mi nie pod drodze, ale jestem w samoobronie. Też przyjdź do nas”. „To w końcu jesteś za postulatami kobiet czy za fundamentalistami?”. W ten deseń. Ja zas jestem ani za lewymi ani za prawymi w tym momencie. Męczy mnie to psychicznie i chyba wolał bym konret. Jak w Hiszpani w 1936. Ja wolał bym prawdziwą wojnę. Dla Rzeczpospolitej lepiej by było, żeby się to wszystko już skończyło. Żeby obie strony zrobiły krok w tył. Od tego dosłownie zależy życie tysięcy ludzi. Między 12 a 18 października śmiertelność wzrosła o 25% w porównaniu z poprzednimi latami. To nie jest starsznie dużo, ale to jest jednak ok. 2 500 ludzi. Już urodzonych. Wuhanka na strajki kobiet przyszła tak samo jak na marsz w Madrycie 8 marca.

Co nie udało się bolszewikom….

Kosciół katolicki był w Polsce potęgą przez wieki. Różnie można oceniać jego działalność. Z jednej strony dużo narobił złego. Konflikt unitów i prawosławnych był jednym z głównych zapalników powstania Chmielnickiego. Biskupi byli takimi samymi oligarchami jak świeccy magnaci. Dbali o własny brzuch i własną kieszeń bardziej niż o zbawienie wiernych i dobro Rzeczpospolitej. Z drugiej strony to kościół był ostoją polskości w trudnych czasach. Trudnych bardziej niż dziś. Dajmy przykłady – potop szwedzki, powstanie styczniowe, wojny światowe, czy rewolucja Solidarności. W 1989 roku solidarnościowa rewolucja skończyła się połowicnzym sukcesem. Kler nasz popadł wtedy w tryumfalizm. Wydawało się, że nic nie osłabi jego pozycji. Potem umarł „Naszpapiesz„. i wiara Polaków i Polek erodowała z roku na rok. Biskupom i księżom nadal wydawało się jednak , że „ludzie i tak przyjdą„. Bo ślub, bo pogrzeb, bo chrzciny. Przychodzić przychodzili, ale wiara wiarą, a życie życiem. Teraz zblatowana z klerem władza dopychając prawo dotyczące aborcji do ekstremum wywołała lewicową rewolucję. Może być tak, że Jarosław Kaczyński zrobi więcej dla dechrystianizacji Polski więcej niż Dzierżyński, Bierut i Gomułka razem wzięci. Zaprawde życie pisze najdziwniejsze scenariusze.

To już wszystko

No jeszcze jedno… ludzie mniej emocji. „To jest wojna!” Oby wojny nie było bo to jest straszna rzecz. Domowa wojna jest zaś najgorsza.

P.S.

Ciekawie o „planie Prezesa” – https://www.facebook.com/mysliuwolnione Jeśli tak było w istocie to PiS skompromitował się straszliwie. Bo za covida i pandemię pretensji mieć nie można. Plaga, żywioł, mocarstwa sobie nie radzą. Co innego używanie podłych socjotechnik do tego w taki sposób, że wywołuje to powiększenie klęski. Oraz, niejako przy okazji, powiększanie zszargania moich nerwów.

P.S. 2

To jest wojna – http://retropress.pl/wiadomosci-literackie/listy-z-hiszpanji-cz-12zakonnica-z-montoro/ https://www.youtube.com/watch?v=8bLyF_Fl_q4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *