Czego nam nie da POPiS
Gdy w 2015 Prawo i Sprawiedliwość zgarnęło pełnię władzy cieszyłem się, że epoka Platformy odchodzi w niebyt. Nie liczyłem, że zniknie korupcja, nepotyzm, biurokratyczne idiotyzmy. Liczyłem na pewne zmiany. Pewne zmiany zaszły. Kiedy otwarto gazoport w Świnoujściu? W grudniu 2015. A czyje nosi imię? Lecha Kaczyńskiego. I słusznie bo w tym przypadku patron inwestycji jest z nią mocno związany. Rządy PO-PSL będą mi się kojarzyć z umowami z Gazpromem i Nord Streamem. Rządy PiS-u z Baltic Pipe. Podobają mi się obozy „legionów Rzymu” w Polsce jak i obozy polskich „auxiliów” w Krajach Bałtyckich. Nie najgorzej (choć mogło być dużo lepiej) szła w ostatnich latach polityka współpracy „trójmorskiej„. „PiS pogonił bandy vatowskie” – to chyba też prawda, bo to usyłszałem z ust Adriana Zandberga, a nie Sakiewicza czy Karnowskiego. Dobrze oceniam też 500+. To nie żadne lewactwo i rozdawnictwo. To jest działanie w duchu chrześcijańskiej demokracji, solidarności społecznej, pomocniczności państwa dla obywateli, a szczególnie tych najmłodszych.
A jednak PiS z roku na rok stawał się coraz bardziej nie tyle Partią Ludu co Partią Władzy. Partią, która „nie ma z kim przegrać”. Bliźniakiem PO. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy Morawiecki to Tusk, a może Tusk to Morawiecki? 2020 dobił resztę mojej sympatii do tej partii. Nie winię obozu rządowego za zarazę, ani za dużą liczbę zgonów, ani za chaos w służbie zdrowia. W o wiele bogatszych i silniejszych państwach. Denerwują mnie za to chaotyczne akcje polityczne. Nieprzemyślne, prowokujące różne grupy społeczne, często bezsensowne. Oraz styl. Forma ma znaczenie. Morawiecki zawsze miał ten głupi, wystudiowany pod nadzorem „speców do PR”, uśmieszek. W tym roku irytuje mnie ten usmieszek do kwadratu. Duda podczas qasi-wojennego kryzysu nie zachowuje się jak Dudajew tylko raczej jak jakiś Duduś. A Jarek to już starzec. W 2021 powinien iść na polityczną emeryturę.
PiS nam Polski nie zrobi. Bo nie ma PiS-u ani PO. Jest system POPiS-u. I co z tym zrobić? Ano nic. Wejść w politykę to wejść między wrony. System zasymiluje, albo pożre i wypluje. Po prostu trzeba żyć. Może kiedyś będzie ta IV RP. Kraj pod znakiem Orła i Wilka. Państwo w którym robotnicy znają poezję, a poeci robotę. Kiedyś, może. Nie w tej dekadzie raczej.
P.S.
https://krosno112.pl/aktualnosci/inne/item/9708-doktor-bodnar-wzywa-do-badan-nad-amantadyna-leczenie-covid-19-w-48-godzin.html Nie wiem czy dr. Bodnar to ktoś na miarę Łukasiewicza i Szczepanika, ale sprawa jest ciekawa.