Niby mrozik, ale już jutro zapowiadają „mocno na plus”. Niby różne dni bywały zimą i dawniej. Nie mniej… coraz mniej zimy w zimie.
Niby trochę zimowo, ale dziwnie. Niepokojąco. Idzie wielkie nieznane.
Szczerze mówiąc coraz cieplejsze zimy
wytrącają mnie z równowagii o wiele bardziej niż 5 pandemii covidów
Pandemia to tylko katalizator, który przyśpiesza zmianę świata. Świat zmienia formę, a magia staje się nauką.
Tylko z nas nie robią się czarodzieje.
sdr
Na odwrót. Jesteśmy coraz bardziej …
… coraz bardziej odlegli od natury. I coraz bardziej zależni od udogodnień technicznych. Coraz mniej wiemy, coraz mniej umiemy zrobić, cofamy się.
Może i to jest jakiś ratunek dla nas, cofnąć się. Krok, dwa do tyłu?
Czapla – ona nie potrzebuje postępu. Ani technologicznego, ani genderów, fluidsocjalizmów, weganizmu. Nie będzie weganką. Jest piękna w swej perfekcyjności. Nie idzie do przodu, ani się nie cofa. Jest.
No i już Malinowa.
Tu kiedyś uczyłem się jeździć na nartach. Dawno, dawno temu. Był grudzień i leżało tu metr śniegu. Metr! Na rzece grało się w hokeja.
Jednak może wrócą śnieżne zimy. Może wróci jakiś porządek świata, który został wywrócony do góry nogami już tyle razy, że musi w końcu spaść na swoje miejsce.