Niepokojące


Wojska USA składają się z wielu komponentów. Ameryknie mają oczywiście wojska lądowe, lotnictwo i marynarkę. Właściwie to trzy marynarki. Bowiem Korpus Piechoty Morskiej i Straż Przybrzeżna to osobne formacje. Jest jeszcze Gwardia Narodowa. Każdy stan ma swoją Gwardię działającą na rozkaz gubernatora. Jest to taka, uopraszczając, amerykańska obrona terytorialna. Jednak nie do końca. GN USA to nie jest lekka piechota lecz jakby druga armia tego kraju. Dywizje i brygady GN były wysyłane na wojny jako regularna wsparcie. W tym stuleciu do Iraku i Afganistanu. Istnieją formacje „Zielonych Beretów” podległe dowóddztwu GN. Istnieje „gwardyjskie” lotnictwo. GN to prawdziwa potęga militarna.

Na zaprzysiężenie Joe „Czachlyka” Bajden sprowadza się do Waszyngtonu ogromne ilości żołnierzy GN. Mówi się o 26 tysiącach. To ekwiwalent, mniej więcej, dówch dywizji. Pytanie brzmi – po co? Owszem największy zamach terrorystyczny przed 11.09.2001 dokonał zwichrowany radykał – obywatel USA Tomothy McVeigh. Za pomocą ciężarówki wypełnionej azotanem amonu (to ta substancja, która latem zeszłego roku zburzyła port w Bejrucie) wysadził w powietrze federalne budynki w Oklachioma City. Zginęło 168 osób, a wydarzyło w roku 1995. Takie coś może się powtórzyć. Może też dojść do prób ataków za pomocą dronów. Może znaleźć się kamikadze, który zechce zabić siebie i Bajdena za pomocą awionetki. Lub też samotny wilk ze sztucerem z lunetą. Żeby jednak zniwelować takie zagrożenia nie potrzeba dwóch dywizji. Zamieszki? W Waszyngtonie mieszkają głównie ludzie zawodowo związani z polityką i Afroamerykanie. To nie jest raczej ludność radykalnie protrumpowska 😉 Tak więc po co? Czy Ameryka faktycznie jest na skraju wojny dmowej czy chodzi o pokaz siły zwycięzców? Dziwne czasy.

P.S.

Wot dżygit

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *