Pesymista nigdy nie jest zaskoczony
Tak jak krakałem tak i wykrakałem. Majdan w Waszyngtonie! Kto by pomyślał! Stało się to co przewidywali najwięksi czarnowidze. Tacy jak ja. Warto tu, dla dopełnienia obrazu grozy, przypomnieć, że całe bezpieczeństwo dekadenckiej Europy wisi na amerykańskiej sile militarnej. Na niej, bo przecież nie na armii Królestwa Niderlandów czy innych Tęczowych Brygadach. Ponieważ jestem jednak umiarkowanym pesymistą to przypomnę też co innego. Od wiosny mamy w USA nieustanną zadymę, ale rzadko kiedy padały strzały. Strzelać w USA jest z czego. Mnóstwo broni mają zwykli ludzie. Skoro trzymali nerwy na wodzy przez tyle miesięcy to chyba nie jest jeszcze tak źle. Nie ma, póki co, „civil war”. Bądźmy optymistami. Może nadal uczestnicy zamieszek będą raczej trzymać swe rajfle i guny w domach zamiast zabierać je na zadymę. Optymizm nie zastąpi spokoju i bezpieczeństwa, ale pomaga na nerwy.
Na fotce – scena z wojny domowej w USA 1861-1865
P.S.
Brawa za stylizację dla majdanowca w stroju człowieka-bizona. Prawdziwy duch Wild Westu 😀