Wieści z Dachu Świata
Brawo Nepalczycy
Niezmiernie mnie cieszy zdobycie K2 zimą. Tak więc serdeczne gratulacje dla Nirmala Purji, Gelje Szerpy, Mingmy Dwida Szerpy, Mingmy Tenzi Szerpy, Dawa(j) Tempa Szerpy, Pem Chhri Szerpy, Mingmy Gyalje, Kilu Pemby Szerpy, Dawa Tenjing Szerpy i Sona Szerpy. Oraz dla wszystkich, którzy byli ich siłami wsparcia. Czy wolał bym, żeby pierwszy zdobywca nazywał się Bielecki, Bargiel czy Gorzkowska? Nie miał bym nic przeciw, ale cieszy mnie tryumf Nepalczyków. Biedny kraj pokazał, że nie tylko leży w Himalajach, ale i ma świetnych himalaistów. Polski sport i tak pokazał na tej górze bardzo dużo. Pierwsza kobieta na szczycie (razem z Francuzką), pierwszy zjazd na nartach, dwie legendarne nowe drogi (jedna zrobiona razem ze Słowakiem) w końcu niepobity przez osiemnaście lat zimowy rekord wysokości. Wystarczy chwały dla Polski i radości dla kibiców.
„Na czysto”
Czy można się do czegoś przyczepić w tym sukcesie? Cóż, nikt (albo prawie nikt) nie kwestionuje dawnych „dopingowanych” osiagnięć w najwyższych górach. Choćby pierwsze wejście na Ewerest był wspomagane tlenem. Tak samo pierwsze wejście zimowe na ten najwyższy szczyt świata. Samotny rajd Hermanna Buhla na Nanga Parbat też jest legendą. Mimo tego, a może i dlatego, że Buhl szedł „nieco podkręcony” herbatką z liści koki i amfetaminy. Dziś sprzęt, prognozy pogody, wiedza o górach jest na o wiele wyższym poziomie niż w czasach trymufów Kukuczki, a tym bardziej Buhla. I to też jest swego rodzaju „doping”. Prawdziwie „czyste” wejście zimowe na K2 musiało by się chyba odbyć właśnie jako taka rekonstrukcja historyczna dawnych wypraw. Żadnego fejsbuka, żadnych konretnych prognoz pogody, żadnych dronów i na dodatek bez telefonów satelitarnych 😉 Rzecz jasna jeśli ktoś sukces sportowy z 16.01.2021 roku poprawi wchodząc zarówno bez tlenu jak i bez wsparcia kolegów wspieranych tlenem z butli to będzie to równie wielki wyczyn, o ile nie większy. Czy to się uda? Szczerze mówiąc wątpię, ale kto wie.
„Ostatnie wielkie wyzwanie”
W mediach pojawiło się hasło „ostatnie wielkie wyzwanie zostało zrealizowane”. Oj nie zgadzam się. Jest jeszcze wiele, wiele wyzwań. Nikt nie powtórzył „Polskiej Drogi” na K2. NIKT. Tak samo jak nikt nie powtórzył przejścia „Świetlistej Ściany” na Gaszerbrumie IV. Można wytyczać nowe drogi na ośmiotysięczniki. W sezonie letnim i zimowym. Są niezdobyte zimą siedmiotysięczniki, są zdaje się jeszcze i takie siedmiotysięczniki, na które nikt nie wszedł. Niepokonane ściany. Niezrealizowane trawersy. Można w końcu pobawić się w „rekonstrukcję historyczną” i próbować sił w starym stylu. Gorąco kibicuję Nepalczykom, a szczególnie „Nimsowi” Purji, żeby pokazali teraz jakiś wyczyn, który udowodni, że zimowe wejście na K2 cześciowo wspierane tlenem to nie jest ich ostatnie słowo.
P.S.
Cieniem na sukcesie kładzie się śmierć hiszpańskiego wspinacza Sergia Mingote. Trzeba też pamiętać, że drużyna Nepalu schodzi, ale jeszcze nie zeszła. Oby zeszli w takim składzie jak weszli.