Gry Ochrany
Dla wielu ludzi w Polsce i na „Zachodzie” Aleksjiej Nawalny jest szlachetnym rewolucyjnistą. Bezinteresownie walczącym o demokrację i prawa człowieka. Najlepszym dowodem na szczerość jego działań i intencji jest próba otrucia, którą ledwo przeżył. Czy jednak rewolucjonista nie może być jednoczesnie agentem rządowym? Jak najbardziej, jeszcze jak. Szczególnie w Rosji.
Agentem carskiej Ochrany był Jewno Fiszelewicz Azef. Jednocześnie Azef był wieloletnim komendantem terrorystycznej Organizacji Bojowej. Było to zbrojne skrzydło Partii Socjalistów-Rewolucjonistów szerzej znaną jako „eserzy”. Jako naczelny komendant zorganizował wiele spektakularnych zamachów. Gdyby był nieudolny mogło by to wzbudzić podejrzenia innych terrorystów. Mimo, że w tych akcjach ginęli często bardzo prominentni politycy, oficerowie prowadzący nie nakazywali mu zakończenia działalności. Dostarczane przez niego informacje były zbyt cenne. Agentem carskiej tajnej policji, działajacym w środowiskach rewolucyjnych, był także niejaki Dmitrij alias Mordechaj Bogorow. Pewnego dnia urwał się rosyjskim służbom z uwięzi. 11 września 1907 roku wszedł do Opery Kijowskiej z bombą za pazuchą. Ładunek był przeznaczony dla premiera Stołypina. Wejście na przeznaczony dla vip-ów spektakl umożliwiła mu wydana przez Ochranę przepustka. Eksplozja tej bomby zabiła rosyjskiego premiera-reformatora i być może zmieniła bieg historii. Bogorow został schwytany i zawisł później na „stołypinowskim krawacie” czyli stryczku. W czasach nam bliższych taką niejednoznaczną postacią był Szamil Basajew. Legendarny czeczeński partyzant i dżyhadystyczny terrorysta współpracował z GRU podczas wojny w Abchazji. Zdaniem wielu, ta współpraca nie zakończyła się po wojnie abchaskiej i być może trwała do samej śmierci watażki. Także i Nawalny mógł być takim „koncesjonowanym opozycjonistą”. A otrucie? Może przestał być potrzebny, może zaszła pomyłka? Może też chciał się urwać z uwiezi, prowadził własną grę i Putin kazał go ukarać?
Zamach na jego życie mógł być także efektem porachunków FSB i GRU. Tu warto przypomnieć jak zginął szef francuskiego koncernu petrochemicznego Total – Christope de Margiere. Jak? W dziwnym wypadku lotniczym na lotnisku w Moskwie. Dziwny wypadek i dziwne śledztwo, jak to w Rosji z wypadkami lotniczymi VIP-ów bywa. W każdym razie plotki mówią, że padł ofiarą tajnej wojny domowej toczonej przez różne „struktury siłowe” federacji Rosyjskiej. Tak samo mogło być i w przypadku próby otrucia Czołowego Demokraty Rosji.
Jak było? Jak jest? Nie wiem, jestem chłoporobotnikiem nie uczonym analitykiem, ani poczytnym publicystą. Wypadało by jednak by uczeni analitycy i poczytni publicyści być mniej naiwni 😉
P.S.
Czemu znów o Rosji i Nawalnym? A o Polsce mi się nie chce. Czuję, że lecimy wszyscy jednym samolotem. W przedwiosennej mgle. W kierunku brzozowego lasu. W dodatku lecimy o wiele za nisko.