Wpis rocznicowy
Mija sześć lat prowadzenia niniejszej hybrydy amatorskiego portalu o tematyce wszelakiej i osobistego dziennika. Jakie pomysły na następne sześć lat? Zająć się pisaniem na poważnie, co już wcześniej mi się incydentalnie zdarzało 🙂 Dziękuję wszystkim czytającym i oglądającym za uwagę. Co do planów…
…Na mapie powyżej -Federalna Republika Kardanostanu. Piękny to kraj. Jego granice wyznaczają niebotyczne Góry Białe, dolny bieg ogromnego Sławmuru i Zatoka Czarna. To kraj wysokich gór, żyznych ziem (poza bardzo suchym Płaskowyżem Zachodnim) oraz licznych złóż minerałów. Pod ziemią można tu znaleźć wszystko – od ropy po złoto, w dużych ilościach . No i jeszcze, dodajmy, wybrzeże Zatoki Czarnej to subtropikalne, piaszczyste plaże z palmami. Diabeł tkwi w szczegółach… Kraj jest bardzo podzielony, a konflikty etnicznie, politycznie, religijnie są coraz ostrzejsze. Zamieszki, strajki i zamachy wstrząsają państwem. Dyktatura gen. Rabana nie jest w stanie zapanować nad rewolucyjnym nastrojami. Nie pomaga ani terror, ani próby reform. Co więcej istnieją też alternatywne ośrodki władzy. Emigracyjny rząd książąt Rakoczarich. Rezyduje w mieście Ułan-Kar leżącym w Królestwie La-Than. Ów rząd posiada nieliczne, ale zaprawione w walce oddziały. Przed kilku laty bardzo pomogły obecnemu królowi La-Thanu Karandze 8 w wygraniu wojny domowej. Owa wojna była animowana przez wywiad Imperium Północy. Teraz Karanga łaknie zemsty, a ma w tym łaknieniu solidne wsparcie – Imperium Zachodu, które ostro rywalizuje z „Północnymi”. Junte Rabana popiera zaś owo Północne Imperium i jej lokalny kilent – Republika Wielkiej Sarmanii. Oprócz tego istnieje szereg nielegalnych, a paramilitarnych organizacji, o różnej politycznej orientacji. Ludowo-Rewolucyjny Front Wyzwolenia Kardanostanu, Powstańcza Armia Narodowa, Konfederacja Narodów Gór Białych i jeszcze inne, mniejsze. Owe organizacje konspirują przeciwko reżimowi jak i zwalczają się wzajemnie. Na rok 180 astrologowie nazwali rokiem Żelaznego Wilka wróżąc przemoc i chaos. Jest jednak jeszcze rok 179. Wiosna, taka pozna, po maturach. Dwóch licealistow czeka na powołanie do wojska. Nie znają się, ale ich drogi wkrótce się przetną…
Czyli porządne politykalfiszyn, z pewnymi elementami fantazi. Kardanostan zaczął mi się tworzyć w głowie już jakiś czas temu – https://chutornik.pl/category/opowiadania-miniatury-gawedy/basnie-kardanostanu/ Stwierdziłem, że w sumie można by było to rozwinąć w fajną książkę. Jakoś tak mi ostatnio wyklarował się ten pomysł pod wpływem dwóch wydarzeń. Pierwszym była dziesiąta rocznica wybuchu wojny domowej w Syrii. Drugą wizyta Ojca Świętego w Iraku. Inspiracji jest oczywiście więcej. Kaukaz, Bałkany, Afganistan, Indochiny, Półwysep Iberyjski to te główne. Oczywiście musi pojawić się też jakiś wątek romansowy. Może główni bohaterowie będą rywalizować o względy jednej dziewczyny niczym Bohun i Skrzetuski? A może każdy będzie miał swoją wielką miłość? Lub jeszcze innaczej. Obaj zagubią się we mgle, na polach minowych. Zagubieni na polu minowym znajdą swoją miłość, męską miłość… Wiecie jak to jest, gdzie tęcza tam granty, nagrody literackie i ogólnie piniondze XD
„Kardanostan” to jednak plan „na później”. Najpierw „Anglia”… Solidna reporterska książka. Trochę panorama mikroświata tenterow z brytyjskiego South-Westu i polskiej emigracji na Wyspach. Trochę panorama, a trochę liryka. O miłości, przygodzie, smutku, wesołości i próbie zdobycia miejsca w życiu, satysfakcji i twardej waluty. Twardej waluty to jest funta brytyjskiego. Taki reportaż niezamierzony, a uczestniczący. Nie za długi, bo po co cegłę tworzyć. Pisany na luzie, bo mam z czego żyć. Będzie chciało jakieś wydawnictwo wydać to się wyda. Nie – będzie pamiątka. Z tym, że chce napisać to na tyle dobrze, żeby jednak się spodobało i wydawcy i ludziom. Nie uważam, że liczba sprzedanych egzemplarzy jest wyznacznikiem jakości literatury, ale też nie każda dobrze sprzedająca się książka to harlekin czy epigonia po epigonach Tolkiena.

Autor w poprzednim wcieleniu. Kambodża 1970 r.
To tak, a po za tym… coś tam się będzie pojawiało na stronce. Tak nie za dużo, bo pisanie o polityce krajowej już dawno zrobiło się nudne. Nudne i ciężkie jednocześnie, bo ciężko pisać o tym jak marnujemy kolejne szansy. Natomiast w polityce „pozapolskiej” panuje cisza przed pocovidową burzą. Cisza tak głeboka, że nie mam pojęcia co pisać. Nic nie słychać. Po za tym wiosna to czas, gdy na wsi jest dużo roboty. Skoro dużo roboty (roboty po/przed robotą) to i mniej czasu na pisanie. Jakiś się jednak znajdzie, więc będą i wpisy.
Do przeczytania 😉


