List z gór


Wiem dobrze jaki był

Stary Świat

Prawdziwych Mężczyzn

Kaziuków z Taplarów

i hrabiów von Kraussów

Elegancki i dumny

jak król Leopold

patrzący na mapę Konga

liczący dochody z kauczuku

Swojski

niczym bat karbowego

ze świstem padający

na spocone plecy

Ja to też dobrze wiem

Wszak oboje jesteśmy prapra

pańszczyźnianych chłopów

******

Lecz wybacz szczerość

Dyplomacja czasem wymaga

pewnej dozy szczerości,

która daje jasność

Gdzie stoimy razem

i gdzie się różnimy

*******

Po rewolucji udanej

w samej Ameryce

Gdy zrzucą z cokołu

ostatniego Szarego Wilka

Nic nie będzie takim

jak się Ci dziś wydaje

*********

Na ostatni pusty cokół

nie trafi żaden czarnoskóry

Martin Luther King

czy inny Mandela

Na puste miejsce

po gentlemanie z Virginii

wejdzie raźnym krokiem

inny oficer o szarży wysokiej

gentleman z Wielkiego Księstwa

szlachcic z Wileńszczyzny

*****

Skóra jego też biała

lecz serce koloru pożaru

to człowiek z żelaza

Feliks Edmundowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *