Imperia i ludzie cz.1 – Słowiański wódz
Joseph Broz – Tito pojawił się na kartach historii jak diabeł z beczki. Sierżant C.K. Armii wygrał swoje wojny. Z Hitlerem, Mussolinim oraz z lokalnymi wodzami. Odstraszył także Stalina, który planował inwazję na „heretycką” Jugosławię. Śluzarz-mechanik brylował na światowych salonach. Z jego wolą i z jego państwem liczono się na świecie. Ogólnie mówiąc siódmy syn chorwackiego rolnika i słoweńskiej chłopki wyrósł na potężnego słowiańskiego kniazia. Zamieszkał w pałacu monarszym. Formalnie oczywiście monarchą nie był, ale praktycznie był kolejnym królem Jugosławii. Korony nie miał, miał jednak mundur marszałka i garnitur prezydenta. Realną władzę absolutną. Może to porównanie wydać się egzotyczne, ale przypomina mi twórca Socjalistycznej Jugosławii pierwszych władców Polski. Wszak, tak samo „Pierwszy Władca Polski”, zjednoczył spokrewnione, a zwaśnione szczepy. Tak jak Mieszko połączył je ogniem, mieczem, perswazją, negocjacjami oraz … nową religią obiecującą powszechne zbawienie. Komunizm jest bowiem religią, tylko taką bez transcendencji i zaświatów. Wiarą obiecującą wejście na drogę do Raju na Ziemii. Podobnie jak pierwsi Piastowie tak i Tito dbał o PiEr, o dobrą sławę. Jugosławiański dyktator wynajmował najlepszych aktorów świata by grali w filmach sławiących jego wojenne czyny. Jego samego grał m.in Richard Burton. Mieszko I oczywiście nie mógł nakazać kręcić filmowych epopei ku swojej czci, ale jego prapraprawnuk Bolesław Krzywousty miał nadwornego kronikarza Galla Anonima. Ten mnich-spec od PR sławił w swojej kronice czyny swego chlebodawcy (którego nazwał „Marsowym Dzieckiem”) i jego sławnych przodków. Syn Mieszka I Bolesław Chrobry zorganizował Zjazd Gnieźnieński. Tito – zjazd Ruchu Państw Niezaangażowanych w Belgradzie. Tak, bohater tego wpisu, bardzo przypominał pierwszych Piastów. Nawet żon miał kilka, tak jak nasz Mieszko.
Jugosławia Tity była w swym rozkwicie obiektem zazdrości mieszkańców innych krajów komunistycznych. Tam było najwięcej swobody. Tam było najbardziej „zachodnio”. Można się wyzłośliwiać, mówić „skoro Niemcy przegrały wojnę, to dlaczego to Jugole pracowali na budowach w RFN-ie, a nie na odwrót?”. No tak pracowali u Niemca, ale przywozili do swoich górskich wiosek dojczemarki. Gdy Polski Janusz chodził z potrzebą do wychodka, to Radko wypróżniał kiszki w ślicznym białym sedesie. Kupionym za dewizy. Gdy Bogdan rozgrzewał kolejne kaflowcew swojej chałupie, Franio rozkoszował się ciepłem z karolyferów CO. Jugosławiański przemysł się rozwijał i całkiem sympatyczne produkty wytwarzał. Radziło sobie rolnictwo i rybołóstwo. Na jugosławiańskich plażach wypoczywały tłumy krajowych i zagranicznych turystów. Po morzach i oceanach pływały statki i okręty pod dumną jugolską banderą. Czemu więc to całkiem sympatyczne państwo rozleciało się na kawałki i to w dodatku w tak krwawy sposób? Czemu Bosnia w 1993 roku przypominała Bośnię z 1943 roku?
Różnie o tym mówią. Mówią o inflacji i długach. O niewydolnej, hybrydowej ekonomii, któa musiała przestać sprawnie działać. Prawią by baczyć na różnice w ekonomicznym rozwoju. Wszak Macedonia Północna i Słowenia to i dziś dwa odległe światy. Słowenia przypomina, gospodarczo patrząc, Północne Włochy czy Austrię. Macedonia Północna raczej Mołdawię czy Gruzję. Mówiąc o jugosławiańskich wojnach lat 90-tych XX wieku przypomina się o resentymentach, o ukrytych nacjonalizmach i cynicznym wykorzystywaniu ich przez eks-komunistów takich jak Tudjman czy Miloszewić. O ogromnej ilości broni jaką została w krwawym spadku po rozpadającym się państwie Tity. Ja myślę, że by zrozumieć „dlaczego Sarajewo?” trzeba popatrzeć znacznie bardziej wstecz. Ujrzeć to co pierwotne. Polskę Piastów jednoczła dynastia i religia. Oczywiście chrystianizacja Polski trwała wieki i nigdy do końca się nie zakończyła. Nie mniej był to proces postępujący. Natomiast świecka religia jaką był bolszewizm w czasach tuż po śmierci Marszałka Tity przeżywała głęboki kryzys. Nikt już na Bałkanach (no może poza Hodżą i Ceaucescu) nie wierzył w nauki Marksa, Engelsa i Lenina. Skoro zaś znikła ta jednocząca religia odżyły dawne konflikty. Drugi powód rozpadu Jugosławii jest równie „średniowieczny”. Tito nie założył swojej dynastii. Nie zostawił „tronu” synowi czy namaszczonemu przez siebie następcy. Tak jak to zrobił Kim Ir Sen czy Fidel Castro. Skoro zaś nie zostawił jego imperium rozpadło się po jego śmierci w ogniu wojen domowych. Ten syndrom znany od wieków. Tak przecież rozpadło się choćby supermocarstwo stworzone przez innego genialnego wodza z Półwyspu Bałkańskiego. Chodzi oczywiście o króla Macedonii Aleksandra Wielkiego.
Czy bez „wiary i dynastii” Jugosławia mogła przetrwać? Mam osobiście jakiś dziwny sentyment do państw federalnych i konfederacji. Szkoda mi oczywiście upadku dawnej Rzeczpsopolitej, ale też jakoś dziwnie żal, że nie ma już Czechosłowacji, Monarchii Austro-Węgierskiej czy Jugosławii. Bardzo cieszy mnie więc to , że Irak przetrwał wojny domowe jakie wybuchły po obaleniu reżimu Saddama Husejna. Dlaczego przterwał? W 2014 wydawało się, że kraj nad dolnymi Tygrysem i Eufratem podzieli los Jugosławii, Syrii czy Somalii. Zniknie, rozpadnie się, lub stanie państwem-widmem. Nie stało się tak jednak a mieszkańcy Iraku, mimo różnic, zjednoczyli się w walce z Państwem Islamskim. Wojna domowa zmieniła się w walkę z okupantem. Gdyby narody Jugosławii miały ok. 1991 takiego wspólnego wroga to może ten kraj by przetrwał. Takowego nie było tak więc Kraj Południowych Słowian musiał ostatecznie (chyba?) zniknąć z map politycznych świata.
Na fotce – Tito ze sztabem wizytuje jedeną z partyzanckich brygad. Gdzieś w górach Bośni i Hercegowiny, 1942 rok.