Zabawa słowem


(…) Kuba jak co dzień złapał się za hamergana marki Cobra i rozpoczął nabijanie w ziemię zatopowanych aironpegsów. Mijała godzina za godziną, a Olbrzym znad Wisłoki cały czas wbijał kolejne metrowej długości namiotowe  śledzie w miękką od deszczu ziemię showgroundu.  Tymczasem ja kolejny dzień starałem się nauczyć roboty Kruka. Perswazje i namowy nic nie dawały. Matthew  nadal  był łagodnie, acz niezłomnie oporny na przekazywaną mu wiedzę. Bez zmian pozostawał jego zapał do pracy. Bez zmian czyli trzymał się, gdzieś  w okolicach zera. W pewnym momencie podczas naciągania gajrołpsów spojrzałem na Jakuba. Jasne blond włosy, niebieskie oczy… wielkie chłopisko….niby łagodny i spokojny człowiek… Tak ! Miałem już odpowiednią opowiastkę dydaktyczną dla Matthewa. Miałem etyczne wątpliwości czy mozna tak straszyć dzieciaka, ale przecież mnie też straszono Banderą i jego żoną Babą Jagą. Straszenie to ważny element dydaktyki. Najpierw wymyśliłem alternatywny życiorys Kuby.  Po chwili przełożyłem go  sobie w głowie na angielski. 

-Matthew twoja wiedzieć  Dżejkob być Cobra nie dla tego, że on robić młot pneumatyczny marka Cobra

-A czemu?

-Twoja oglądać serial w telewizja „Wikingowie” ?

-Oglądam czasem

-Twoja wiedzieć co do berserk?

-Tak – w głosie Kruka można było wyczuć pewną konsternację

-Dżejkob… on wierzyć w dawne bogi

-Neopoganin? 

-Tak, on wielbić Perun, pogaństwo bóg Polaków, bóg wojna i piorun

-Jest w grupie rekonstrukcyjnej? Matthew wydał się zaciekawiony „polskim życiem” Kuby

-Nie, on być prawdziwy berserk. On być taki lata jak twoja jak być piłkarski chuligan. On brać udział w wielka bitwa kibice

-I co się stało?

-On zabić dwa człowiek, jeden gołe rece zabić, on mieć szalony szalony w walka jak berserk

Matthew pobladł nieco, a ja kontynuowałem…

-On siedzieć w wiezienie dla nastolatki bandyty, potem wyjść i pracować dla U-M-C-S

-A kto to? Kruk był już lekko przerażony

-Ju-krainian Ma-fja of Blak Draaaagons ty znasz? Banda z Ukraina. Jak ktos nie placic dla banda Dżejkob przychodzić z kij do bejsbol. I znów siedzieć w wiezienie. A teraz jak wyjść on  robić tutaj. On nie lubić jak on robi, a ktoś nie robi. Moja by sie bała leniwa być przy nim. Twoja uważać i robić lepiej, Dżejkob nie znać miary w gniew. On berserk!

Do końca dniówki Kruk starał się pracować szybciej i dokładniej. Brał na grzbiet większe niż zwykle ciężary. Wydawało się, że dydaktyczna opowieść o niebezpiecznym  gangsterze Cobrze poskutkowała (…)

 

„Anglia” się pisze 😉 Wesoło powspominać dawne przygody. Na fotce – prom na jednej z rzek w dorzeczu Ukajali, a może prom na Sanie. W sumie sam się zastanawiam 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *