Przełamanie lata
Lubię ten moment w roku, gdy ciepły czas przełamuje się w późne lato. Świty stają się już (dla uważnego obserwatora) późniejsze. Noce mają już rys chłodu, choć dni są jeszcze często upalne. Przełamuje się lato jak wszystko w tym świecie. Za kilka tygodni zostanie powoli zdmuchnięte przez pierwsze podmuchy jesiennego wiatru. Ciepło zacznie być coraz słabsze by odrodzić swą moc dopiero w blasku przedwiosennego słońca. Powoli mija lato, mija i pewna dekada mojego życia, której ostatnie dwa tygodnie były jakby streszczeniem. Cóź to była za burzliwe dziesięciolecie! Nie, nie planowałem tej dzikości. Sama wyszła? Po trochu tak. Wydaje się, że mamy pewien wpływ na nasze życia. Możemy je jakoś kształtować, wybierać ścieżki, kuć los. Jednak powiedzonko „człowiek jest kowalem swego losu” jest iluzorycznym sloganem. Owszem jakiś wpływ mamy. Mamy też wychowanie i okoliczności historyczne, społeczno-ekonomiczne, kulturowe. Nade wszystko rządzi naszymi losami Przeznaczenie. O tak Przenaczenie, Los wcale nie ślepy lecz podsuwający szanse. Jeszcze częściej wyzwania. Czasem do uniesienia, a czasem nie. Czy jednak nam rozsądzać czy wyroki Przenaczenia były zdatne do uniesienia? Chyba nie. Po prostu są.
Tak sobie piszę, bo wszak coś na stronce napisać trzeba, prawda? W leniwe niedzielne popołudnie w w ostatnią lipcową niedzielę roku 2021.