Kraj szczęśliwy


Mówiąc o tym państwie trzeba zacząć od tego, że kraj to piękny. Piękno to pół szczęścia. Są tu winne pogórza i żyzne równiny poprzecinane zasobnymi w wodę rzekami. Są i góry. Tu łączą się Alpy i Dynarskie Góry. Jak na kraj w 2/3 górzysty, a lesisty jak państwa Skandynawii, mieszka tu sporo ludzi. Po malowniczych wioskach i miasteczkach mieszkają. Nawet stolica to „moloch” na skalę Rzeszowa czy Bielska Białej. Co robią tubylcy? Pracują, to była zawsze najlepiej rozwinięta część dawnej Jugosławii. Po za tym blisko tu na plantacje ojro. Austria za górami, Włochy za rzeką, do Szwajcarii też blisko. Wydają się bałkańsko wyluzowani, ale mają w sobie sporo niemieckiego ordrungu. Pamiątki po wiekach habsburskich rządów.

Mają i dostęp do morza. Niezbyt duży, ale dla tak małego kraju przecież wystarczający. Jest go na tyle by było, gdzie wypocząć (a morze to ciepłe jest) i mieć portowe okno na świat. Małe wybrzeże to też mniejszy tłok na plaży i mniejsza zależność gospodarki od takich sytuacji jak lockdowny lat 2020-21. Z pewnością czarnogórska i chorwacka gospodarka zostały w tych latach bardziej dotknięte kryzysem w branży „obsługi plażowiczów”.

Po za tym wszystkim tutejsi mieli szczęście do najnowszej historii. Najnowszej z najnowszych, bo wojny światowe obeszły się z nimi okrutnie. Jednak ostatnia faza konfliktów w tej części Europy właściwie ich ominęła. Co prawda tu zaczęły się walki z Serbami, ale wojna o niepodległość była właściwie zbrojna demonstracja, rewolucyjnymi zamieszkami. Trwała 10 dni. Dla porównania oblężenie chorwackiego Vukovaru 87, o Sarajewie już nie wspomnę. Tak mieli szczęście, żyją w pięknym kraju. Czy są szczęśliwi? Szczęście to sprawa indywidualna, lecz z pewnością powyżej wymienione raczej mu sprzyjają.

Na fotkach – spacer w Alpach niedaleko Lublany. Na drugiej – winorośl w Mariborze. Rodzi owoce od XVII wieku. Na głównej – panorama stolicy i okolic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *