Przyjdzie Wilk szary cz.2
Nad Tsarą
Leżeli na zielonej trawie i patrzyli w toń ogromnej Tsary. Z magnetofonu leciała cicho muzyka. Łapczywie słuchali zachrypniętego głosu barda-weterana i dźwięków jego gitary. Śpiewał o wojnie na którą mieli niebawem pojechać. Korciło ich by podgłośnić, by głos ryczał jak wyrniki śmigłowca, lecz resztka rozsądku mówiła im „nie zwracajcie na siebie uwagi”. Policja rzadko zachodziła w te zarośla, ale upaleni marichuaną i kopletnie pijani poborowi słuchający zakazanych kaset… Woleli nie ryzykować, na ryzyko miał przyjść czas za pare tygodni, gdy przekorczą granice Kardanostanu. Milczeli już dłuższą chwilę w końcu Maro zdecydował by przerwać ciszę. Zamiast sportu, imprez i dziewczyn wybrał temat, który omijali na początku libacji. Zapewne dlatego omijali, że byli jeszcze zbyt trzeźwi. Teraz, gdy byli już dobrze porobieni, przyszedł nań czas odpowiedni.
-Rado ty wiesszsz… Mój kuzynn tam…
-No wiem – był, w niewoli siedziaaaał. – odpowiedział cicho i nieco błekotliwie. Etanol i THC skutecznie mieszały im język.
-Taaaa – westchnął Maro – byłł, w strzelcach górrrskich…
-Aaaa co masz bojjaaa? Marooo nie bój. Nie bóóój. Damyy radęę. Jużż, raz daliśmy.
-Wojsko to wojsko. Taaam nikt do nas nie sssszczczelał. Wojna to co innego oo. Too nie poligon. W magazynku nie będzieee ślepaków.
-Dali, daliśmy radę tam. Damyy i na wojnie. No opowiadajj o kuzynie. Ano posstrasz.
-Taaak. Ważyłł przed wojną sto kilo, jak go przywieźli połowęęę mniej. Siedział u Taróww w niewoli rok. No, co on opowiaaadał! Ja kurwa nie chcęęę tam jechaććć. Nie chcę rozumiesz? Radko, ja się, się czuuu czuję jak ten wilczeeek z bajki. Co zrozumiałł, że nie jest groźnym wilkiem.
-To co gadał? No postrasz, postraaaasz, a nie pierdol. Weź się w garść przyjacieluuu.
-A to kurwaaa słuchaj patrioto – Maro prychnął – już ci opowiem. Chceeesz?
-No możee i chcę. Nie jednąąą taką opowieść słyszałłem. Nawet lubię.
-To słuchhhaj. Wizeli go wiosną. Dwa lata temu. Nooo teraz dwa i pół będzie. Z rezeeerwy, on był w strzelcach górrskich. To miesiąc na poligoon. Potem w eszelon i na prooom do Biełogradu. Kolej mocno atakowali wtedyy bojownicy. Więccc połynęli w dół Sławmuuuru.
-W Deltę?
-Taak w Deltę…Kilka statków z reekrutami i okrętyyy osłony. Konwójj. Już wtedy przygody miał. Nocny atak kozacki. Zaatakowali chmarą małych łodziii, nocą.
-Jak nocą?
-Nooo normalnie. Chmara małych łodek i na każdej noktowizja. A co myślisz, że ze sztucerów bili? Że nie mają granatnnników automatycznych? Szybkich łodzi? Z La-Thanu płynie rzeka nowoczesneej bronii i sprżetu. Drugii szlak morzem. Mają noktowizory. Zaatakowali jak rój os. Ale ta chmara miała tylko narobić hałasu i zamieszania. Odwróciććć uwagę od…
-Od…?
– Najszybszychhh łodzi, z najlepszymi kapitanami. Czy jak tam się zwie kierowca łodzi. No takie sportowe motorówki. One połynęły w jedną stronę… rozumiesz?
-Tak
-W jeden z statków uderzyły cztery łodki. Zatonąłłł w kwadrans. A kwiecień był, nawet w Delcie woda zimna. Wielu zresztą nie miało czasu wyjść na pokład.
-Taak to pamiętaaam , głośno było o tym.
-No, a potem dopłyneli do Suchumaru. Ci co nie potoneli.
-U Taróóww? To tam nad morzem? Południeee, czekaj południowyyyy-zachód? Taki port i ich druga stolicaaa?
-Taaak. I dalejj w góryy. Ganialii po górach partyzantów, a partyzanci gonili ich. Czasem były większe bitwy, głównie potyyczki. Ale nieuuustanne. Zasadzkii, snapierzy, minnyy przy drogach, miny na polach, minyy w lesie. Jak złaapali bojownikaaa… Aaaa na przykład wysadzali ichch. Trotylll na szyjęęe i buum! Zostawała krwwwawa mgła. I robili teżż „ewakuuacje”, „akcje oczyyyszczające”. Wiesz co to? Pierdooolone pacyfikacjeeee. Zbrodnie wojenne. Paleeenie pól kuuukurydzy. Ścinanie sadów. Rozjeżdżaaanie winnic czołgami. Burzeeenie domów. Tych co zostały bo połooowy i tak jużzżż nie było. Zburzyły nasze bomby i pociski. Częęęesto stali na kordoonie. Oni naaaokoło wsiii, a we wsi hulaaali paraaamilitarni, specnaz pooolicji…
-Brygadaaaa Tygryssss?
-Teeeż, ale ci, opowiadałł, chociażżż umieli się bić. A skurwysynyyyy z Ligii Patriottów…O! Pierwsi gwałcccić i grabiććć. Do boju się już nie paaalili tak jak do palenia domów. Razzz opowiada ci patriooci gwwałcili dziewczynę. Jej dzieciii musiałyy… Stary co to są za jebane zwyrole, zboczeńcyy. Jejj dzieci musiały jej trzymaćć nogi Żebyy im było wygodnieeej ją gwałcicić. I ona błagaałaaa, jak zobaczyła strzelców, żeby dobili, wyzwolili trzema kulami od tego piekła. To sierżant, no sierżant – dowódca kuzynaa ją zastrzelił. Z litości. Ją i dzieci. A komendant gwałcicieli z mordą do niego, że popsuł im zabawęęę. Naprawdę Rado chcemy tam jechaaćć? Chcesz w tym się brudzićć? Chceszsz widzieć wisielców, obcięte głowy?
-Maro!!! Tamci zabili mi wujka.
-Przypadeeek. To byłł atak na autobusss z żołnierzamii. Dywersjaa, nie terroryzm.
-I chuj z tym, zabili mi wujka. Ileee naszych wsi, tam w Kardanostanie, spalili? Ile zamachówww? Bomb na bazarach, bomb na dyskotekach? Marooo jesteśmy żołnierzami!! Weź się w garść! Przysięgaliśmy! Jesteśmy rezerwą i naaas powołali. Taki naaasz los. Wojnaaa jest strasznaa, ale co zrobiććć? Dezeercja? Zdardzić Ooojczyznę? To chcesz ?!
-No nieee wiem, mi sięęę oczyyy otwierająą powoli…opowiadać daleeej?
-Bo cię kręęci ta brunetka tak gadasz? Sperma bijee na głowę?
Maro odszczekał koledze twardą i celną riposta:
-Spierdalaj
-Nooo a nie? Raandkowaliście.
– I coo? Nie śpiewa praaawdy? Kto idzie na frooont? Dzieeeci tych co mają pieniądze? Synoowie polityków? Nie , wysyłają bieeednych. A politycy rooobia pieniądze, krwaaawe pieniądze . Czy nie śpiewa tegooo co jest prawdą ?
-Prawdaaa – zasępił się – prawda!!! Aleee zabili mi wujka! No… Opowiadaj . O kuzynie, o wojnie.
-Od końca paźźździernika stacjonnował w takim fooorcie. Wysooko w górach. Chronili tunell, no tunel rozumiesz? Kolejowyy, te wypijmy jeszcze. Mamy co?
-Czekajjj mamy, po dw bya piwa mamyy. O suchym pyysku, racja – pijmy.
-To otwórzzz bo ja jużż nie jestem w staaaaanie, chyba, maszsz zapalniczkę?
-Maaam, mam kolego, mam
-Otwórz mi piwo, zapal mi papierosssa. Nie dam radyyy jużżż.
Wyjął z plecaka dwa tanie i mocne piwa. Pstryknęły kapsle. Maro wypiłł łyk i drążcą ręką włożył do ust papierosa. Błysnął ognik zapalniczki. Zaciągnął się głęboko i wypuścił z płuc kłęby dymu. Po czym zaczął opowiadać historie swego ciotecznego brata. Nie odrywał przy tym oczu od płynącej wody. Nie patrzył przyjacielowi w oczy. Opowiadał całym sercem. Namiętnie.
-No i oooni tam siedzieli w tych góórach. Przy tunelu, no chronili. Tam wozili kardanmon z kopalni. No tą linią rozumiesz? I bojownicy wysadzalii pociągi. Bummm!!! I pociąg w przepaścieee leciał. Jeden, drugi, trzeci. A na tunelll ostrzyli sobie kłyyy. Za dnia neeenkali ich snajperzy, bili z moździerzyyy w nich. A nocąąą podchodzili. Jak wilki.Wyslali imm posiłkii. No tam w naszym sztaabie pewnie duuumali, że wzmocniąąą przed zimą. Zimąą mniej walk. Dużoo partyzantów odchodzi do Górnego Kadranu, do La-Thanu, po wioskach się kryjee. To pewnieee liczyliii, że przez zimęęę nie poważą sięęę na duży aaatak. I wiesz, poważżżyli. Kurwa poważyli. Batalionn, który jechałł wzmocniććć górskie garnizony… Znikłł…
-Aleee jak znik?
-Z czterystu trzydziestupięciu ludziii… zostałoo trzynastu. Rozumiesz? Rado rozumiesz? Były chłopaki i ich nieeeema! Nie ma! Jechalli górskimi drogamii. Gęsty las, strome góryy. Wpadli w zasadzkęęę. Droga podminowanaa, skały nad drogą też. Wyrżnęli ich, wybili. Wybili czterysta chłopaaa.
-Ej, eeej, a śmigłowceee, a samoloty? Oni nie mają, my mammmy. To czemu, co się stałoo?
-Mgłaaa, tam morze i góry. Czarna Zatoka blisko. Mgła była taka, że niccc nie mogło latać. Nie moglii im pomóc. Jechali drogą z pomocą, ale nie… Były tylko spalone pojazdy i trupy.
– Reeebelianci zablokowali drogęę?
-Wysadziliii urwisko. Wyrąbali buuuki na drogę. Szllli z odsieczą imperialne morpiechy z Suchummuru. Najbliżej byyylo. Droga zablokowana była. Musieli pieszoo dalej. Przebijać się doo nich. Nie zdążyli …
-I potem, potem ci od twojego kuznaa się poddali?
-Taaak, po wielkim szturmieee. Uderzyyli nocą. W śnieżżżycy. Skończyły się na na naboje. Musieliii , musieliii się poddać. To było wtedy , tej samej nocy w której padły forty na przełęczy Śnieżnej i górze 1776.
-Aaaa to wtedy. Noo i dalej? Co z nim? Bili?
-Siedział rok w niewoli. Do wymiany jeńców. Albo raczej chodziłł. Kazali klękać przed Tygryyysim Sztandarem. To ich znak, no herb Tarów. Kto nie oddał mu hołdu tego bili. Mocno, długo, do skutku. Przerzucalii ich z miejsca na miejsce. Trzymali ich w jaaamach, piwnicach, pieczarach. Przeważnie pieeeszo pędzili. Często maaaarsze były nocą. Czasem z opaskami na oczach musieli iść. Wlekli ich tak powiązanych po dwóch, a konieeec liny miał do siooodłła konny partyzant. Znaczy uwiazzzana. Tak na linie, na arkanie, jak nieeewolnicy. Gnali ich na ciężkie roboty. Chwilę robił w kooopali szafirów, na plantacji baskadu, przy budowie kryjówek. Głód ciągle towarzyszył. Tarowie saaami głoodowali to i jeńcy ich też. Jaaa tam nie chce staryyy. Boję sieee. Szczerzeeee jak bratu mówię. Wiesz czemu nas biorą teraz na poczatek roku na studiach ? Wiesz czemu ?!
-Booo, booo ludziii brakujeee?
-Taak, my kawaleeiaaa poowietrzna. Jaak strażacy. Gdzieeee pożar tam nasss.
Maro w tym momencie się rozbeczał. Po policzkach płynęły grube grochy łez. Zaczął drżeć choć było jeszcze ciepło. Patrzył na niego z mieszaniną współczucia i irytacji. W końcu irytacja wzięła górę nad empatią.
-Marrro do chuuuja weźź sieeee w garść. Wygrywamyyy tę wojnę. Wygrywamy. Skladalismyyy przysięgę. Przysięęęgę. Jesteś żołnierzem. Ja też jeeeestem. Będę cię chronił a tyyyy mnie. Brattt za brata. Ramię w ramięęę. Jakkk w piosence. Wrócimy. Wrócimy i będziemy dupczyć ładne dziewczyny. Doo utraty tchuuu. Wrócę to będę tyyydzień siedział na Jovance. Mój koliberek, moja koteczka. Będzie czekać. Wiernaaa. Zara, zaraz zrobię jej dzieciaka. Jak tylko wrócę. Ooo!!!!
-A ja nie, ja nie wrócę…
-Weź się w garść! Też znam takie historie. Paruu znajomych tam, taam też było. I co? Trzeba żyććć i przeżyć. Paru znajomych…Aleee, alleee my kurwa wrócimy. Rozumiesz?
-Mnieee kruki zjedzaaa…Jaaa jeszcze…umrę jakoo prawiczekkk.
-Stary, pogadajmyyyy o cipkach. O pizduniach a nie o zabijaniuuu. Ja…ja Cię oddam Belladonnie. Jutrooo. Staryyy to jest mysllll. Na stareeeej piczy…
Maro trochę się uspokoił. A temat go zaciekawił.
-Tooo ta wasza portierka Jeleeena?
-Taak, kurwa jak wróceee to z nią pooogadam. Już cię nauuuczy. Zaaanim wyjedziemy zaruchasz. Staryyy ja ci ją załatwiee. Onaaa lubi takich jak ty Maro. Okularnik, intelektualista i sportowiec. W jednyyym. Staryyy będziesz jutro jęczał z rozkoszy. I słuchaaaał jej jęków. O tym myśl, nie o wojnie. Trzeba żyć Maro. Ile się da. Gaz do dechy. Wycisnąć z życia są wszystko ooo.
Otworzył ostatnie dwa piwa. Pili i milczeli.
-Aaaa ja …. Jaaa bym wolał Czarną – Maro westchnął głośno – aleee onaa nie będzieee mnieee chciała znać. Jadeee na wojnę , a ona uwazaaaa , że to złła wojna. Albooo będzieee chciała , aleee ja polegnę. Zjedzą mnie wiiilki i kruuuki. Onaaa trafi do obizuuu w końcu…echhh.
-Przestań kurwaaa krakać!!!
Dalej siedzieli w milczeniu. Kaseta skończyła swój bieg i słychać było tylko odgłosy przyrody. Patrzyli w majestatyczne wody wielkiej rzeki barwione krwawo przez promienie zachodzącego słońca.
Tymczasem w dalekiej Jazygii Zachodniej … C. D. N.
P.S.
Podziękowania – dla Przemka z 3 Brygady za przydatne informacje na temat ognia kontrbateryjnego i zasadzek górskich 😀

