Aktywista
Nie ma to jak zostać aktywistą! Działasz sobie w świecie polityki, lecz za nic nie odpowiadasz. Jesteś rewolucjonistą jak Machno czy Che, ale tak właściwie nic ci nie grozi. Co najwyżej oklep od jakichś szalikowców, ale to zdarza się niezmiernie rzadko. Jeśli się już zdarzy to jest o twojej Ofierze za Sprawę głośno na całą Polskę. Za rozgłosem płynie zaś kasa. Kasa płynie na twoją „walkę” z różnych źródeł. Polskich i zagranicznych. Można za nią całkiem wygodnie żyć. Opłacić czynsz w modnej dzielnicy Dużego Ośrodka. Karnet na basen, bajerancki rower, alko i narkotyki. Biesiadujesz sobie z Jasiem Kapela jak prawdziwy Pan, a nie z Sebą i Mirkiem jak człowiek z niższych klas. W dodatku bardzo podobasz się młodym dziewczynom. Studentki różnych humanistycznych kierunków i licealistki widzą w tobie bojowca Antify, obrońcę Hiszpańskiej Republiki, partyzanta Fidela. Protektora i herosa oraz sojusznika. Sojusznika, gdyż nurt rewolucyjny za jaki toczysz boje to marksizm-julkizm. Tanim kosztem osiągasz wiele. Mawiają „rzucić wszystko i jechać w Bieszczady”. Głupio gadają. W Bieszczadach żyje się twardo, a robi ciężko. „Rzuć wszystko i zostań aktywistą” – tak mówią ludzie sprytni.
Co mówi generał?
Teraz poważnie. Miałem napisać dłuższy tekst o tym co myślę na „tematy pograniczne”. Taki zniuansowany, respektujący różne wrażliwości. Taki wiecie, humanistyczny. Ale jaki tam ze mnie humanista. Jestem robotnik polski i chłop wiejski. Więc prosto napiszę. Generał Skrzypczak mówi, że w tym momencie Polska i Litwa ma wojnę z Białorusią i Rosją. Specyficzną, hybrydową, ale wojnę. Generał nigdy nie był politycznie kojarzony z PiS-em. Był za to ( o ile dobrze pamiętam)Szefem Sztabu Generalnego. Dowodził też dywizją podczas wojny w Iraku. Jeśli on mówi, że mamy wojnę to znaczy, że ją mamy. W tym momencie trzeba wybrać czy stoi się po stronie Orła Białego i Pogoni czy po stronie Czarnego Orła o dwóch głowach.
Po siedmiu piwach…
Mój kolega mawiał „po 7 lub więcej piwach to nie zdrada tylko nieświadomość”. Może i trochę racji miał, ale raczej jej nie miał. Dziecięca naiwność w polityce jest właśnie takim „bzykankiem po 7 i więcej piwach”. Co gorsza, jak podejrzewam, część polityków co krzyczą o „zbrodniach” na granicy jest zupełnie świadoma. Świadoma tego, że wchodzi w sojusz z Łukaszenką i Putinem. No cóż, oby wojna hybrydowa nie weszła za jakiś czas w fazę „krymsko-donbaską”. Słabo widzę perspektywy zwycięstwa. To tyle. Być może ktoś uzna mnie za potwora, ale „miły mi Platon, ale prawda milsza”. Tak to chyba szło?
Dziewczynka z bagien
Rzecz jasna jestem człowiekiem. Szkoda mi tej dziewczynki, której fotografia obiega media. Żal płaczącego dziecka. Prywatnie mogę pragnąc „wpuścić tą rodzinę w drodze wyjątku”. Gdybym jednak był politykiem musiał bym myśleć logicznie i chłodno. Skoro będzie zrobiony „wyjątek” to za chwilę Łukaszenko sprowadzi 100 takich rodzin z dziećmi. Gdy terroryści biorą zakładników to nie spełnia się ich rozkazów tylko się wysyła chłopców z antyterrorki. Po za tym, co zyskała by ta dziewczynka, gdybyśmy ją wpuścili? Nic, wegetację w ośrodku dla uchodźców. Co za różnica, gdzie siedzi smutne dzieciństwo – pod Grodnem czy pod Białymstokiem?
Zabawne jest też wpisywanie wszystkich migrantów do kategorii „uchodźca”. Tak nie jest. Afgańczyk mieszkający od lat w Moskwie nie jest uchodźca. Kongijczyk jest migrantem bo wojna domowa w Kongo skończyła się lata temu. I tak dalej i tak dalej. Może od razu wpuśćmy wszystkich chętnych do „Raju Szengen”? Był kiedyś taki kraj, nawet Imperium co się zwał Rzym. Upadł pod ciężarem masowych migracji. Być może upadek Zachodu jest nieunikniony, ale nie musimy go przyspieszać. I żeby nie było, ksenofobia mnie brzydzi a głośna „porno-kobferencję” uważam za idiotyczny błąd.
Na koniec
Dobra koniec gadaniny. Idę robić chochoły z kukurydzy. Niebawem przedstawię efekty mojej artystycznej pracy. Wycenianiam je z góry – 5000 euro od sztuki. Bo chochoł to wszak artystyczna metafora. Czego? Chyba tłumaczyć nie trzeba. Tak, tego właśnie. I wiecie co? Zazdroszczę paru rzeczy (choć wielu nie zazdroszczę) Litwinom. Ich Sejmasu zjednoczonego w sprawach bezpieczeństwa państwowego. Ich armii obywatelskiej. Ich woli istnienia jako państwo niepodległe. Oni jak te Wilki Żelazne, a my? My w tańcu chocholim. Jakby nam wszystkim Jaś Kapela dorzucił LSD do piwa.
Na fotce – filary mostu wysadzonego podczas walk o Przełęcz Dukielską
P.S.
Nima jodły na tartaku! Na Podkarpaciu! Ja wiem, że po lockdownach jest dziura w budżecie, ale bez przesady! Trzebienie lasów na eksport to chyba nie jest najlepsza metoda jej zasypywania.
P.S. 2
Zjazd z ośmiotysięcznika – oto prawdziwy feminizm!
P.S. z 4 X
Za ofiary śmiertelne (podobno już jakieś są) odpowiada całkowicie, moralnie i historycznie, białoruska bezpieka i jej pomagierzy. Rzeczpospolita Polska ma zaś moralne prawo stawiać na granicy swojej takie umocnienia jakie uważa za stosowne. Wały, zasieki, palisady, rowy przeciwczołgowe, bunkry czy ( jeśli przenikają zbrojni dywersanci) pola minowe. Negowanie tego prawa, to negowanie istnienia państwa.
