Imperia i ludzie – etyka wojny
Wyobraź sobie droga Czytelniczko/ drogi Czytelniku, że jesteś premierem rządu Królestwa Lwich Wysp. Jest rok 789 ery Żelaznego Wołu. Twój kraj toczy wojnę z potężną Gotlandią. Goci podbili już większość Kontynentu. Jedne kraje anektowali, z innych uczynili swoje satelity. Kraje ujarzmione przez to agresywne imperium muszą pracować na jego rzecz i dostarczać mu robotników i żołnierzy. Po krwawych walkach podpisali rozejm z położonym na wschodzie Imperium Rusów. Lwim Wyspom został tylko jeden sojusznik. To Fąfaronia. To na jej terytorium toczą się teraz walki. Fąfarowie walczyli bohatersko, ale ich armia jest na skraju wyczerpania. Oczywiście wspiera ją Królewska Armia i Marynarka Wojenna Lwich Wysp. Jakoś się jeszcze trzymacie, ale Goci mają zdaje się niewyczerpane rezerwy ludzkie i materialne. Są fanatyczni i zdeterminowani by dokończyć swój imperialny plan. Podbić połowę Fąfaronii. Z drugiej zrobić półkolonię. Państwo którego polityka kierujesz w imieniu króla Alfreda V będzie wtedy skazane na rolę „młodszego brata”. Ze względu na to, że wasza flota jest nadal potężna nie dojdzie zapewne do bezpośredniej inwazji. Lecz wasze wpływy polityczno-ekonomiczne na Kontynencie zostaną całkowicie uzależnione od Gotlandii.
Na Lwich Wyspach nie ma obowiązkowego poboru. Taka tradycja – kraju bronić maja ochotnicy. Żadnego przymusu. W pierwszym roku konfliktu było ich mnóstwo. Mieszanka patriotycznego entuzjazmu i strachu przed Gotami sprawiała, że mężczyźni ustawiali się w kolejkach by zapisać się do wojska. W drugim, po ogromnych stratach, dobrowolców było już mniej. Twój rząd zastanawiał się co z tym zrobić. Postanowiliście by zwiększyć presję na mężczyzn w wieku poborowym. Plan był iście makiaweliczny. „Patriotyczne Julie” -tak się nazywał ruch zainicjowany przez władze. Julie – na cześć Julii Smith, młodej sanitariuszki, która bohatersko oddala życie ratując rannych. Symbolem jego była czerwona błyskawica oznaczająca kobieca wsciekłość. Zręcznie rozgrzaliście narodowo-militarne emocje wśród kobiet, a szczególnie młodych. Dziewczyny zrywały zaręczyny zawarte z „tchórzami”. Odmawiały im wszelkiej pieszczoty. Mężatki zostawiały „bojaźliwych” mężów. Patriotyczne Julie krążyły po ulicach i nękały każdego mężczyznę nie odzianego w mundur. Wywarło to pewien skutek – komisję poborowe znów miały odpowiednią liczbę rekrutów. Ten podstępny system wydawał Ci się obrzydliwym, ale… Co było robić? Jeśli Fąfaronia padnie przegrasza wojnę. Odejdziesz na karty historii jako ten, który doprowadził do upadku siłę Lwich Wysp, a Wyspiarzy do biedy. Zresztą generałowie obiecali, że w trzecim roku wojny nastąpi przełom.
Latem trzeciego roku wojny, roku 789 Żelaznego Wołu, armie sojusznicze ruszyły do ofensywy. Plan zakładał przełamanie frontu i wejście na tyły Gotów. Owszem armie Wyspiarzyi Fąfaronów wdarły się głęboko w terytoria okupowane przez Gotów. Owszem zadały im wielkie straty. Lecz ci nadal walczyli, kontratakowali, rzucali do walki nowe dywizje i korpusy. Tymczasem armie aliantów były wykrwawione. Straty były tak duże, a nadzieje tak osłabły, że morale zaczęło pękać. Mężczyźni mieli już dość patriotyzmu. Nie pomagały nawet Patriotyczne Julki. Nikt się ich już nie bał ani nimi nie przejmował. Zresztą, gdy Julki zobaczyły ilu dzielnych chłopców nie wróciło, albo wróciło jako inwalidzi też zaczęły odpuszczać. Do tego doszła powszechnia bieda. Coraz więcej towarów reglamentowano. Kolejki do sklepów były coraz dłuższe. Tak samo jak dni robocze. Goci tymczasem, jak donosił wywiad, szykowali się do wielkiej ofensywy wiosennej. Cóż było robić? Po naradach z królem Alfredem i generalicją twój rząd zdecydował się wprowadzić obowiązkowy pobór. Zrobiłeś to wbrew sobie. Wbrew zasadom liberalizmu w jakie wierzyłeś. Wbrew sumieniu i sercu. Czy było inne wyjście? Nie było. W roku 792 Gotlandia przegrała wojnę. Rusowie ruszyli na nich ze wschodu, a alianci z zachodu nieustannie spychali ich z okupowanych pozycji. Musieli podpisać rozejm. Lwie Wyspy pozostały liczącą się potęgą i dostatnim krajem. Wygrałeś.
Zeszła jesień – rewolta pioruna, ta konflikt z Białorusią. Co przyniesie jesień 22′ ?
Etyka odpowiedzialności
I na tym zgrubsza polega prowadzenie wojny i polityki. Na kierowanie się etyką przekonań może sobie pozwolić graf Tołstoj, albo panna Staśko. Nie może pozwolić sobie polityk prowadzący sprawy państwa. W czasie i wojny czy innych kryzysów tym bardziej musi kierować się etyką odpowiedzialności. Czasem zmusza do czynów strasznych. Niekoniecznie musi to cieszyć polityków i wojskowych. Czy Finom było miło zawrzeć sojusz z III Rzeszą? Zapewne nie, ale bez tego podzielili by los Krajów Bałtyckich. Czy Churchill, miłośnik sztuki, pisarz, cieszył się na myśl o wypalaniu niemieckich starówek? Pewnie nie, ale nocne naloty dywanowe na niemieckie miasta były wojenną koniecznością. Czy rządowi irackiemu łatwo było wydać rozkaz szturmu na Mosul? Wiadomo było, że miasto zostanie zrujnowane, że zginą tysiące cywilów. Jednak innej drogi na wyzwolenie go z rąk zbójcerzy z ISIS nie było. Politycy jednak muszą czasem wybierać między złem a złem. Szczególnie w sytuacjach kryzysu i wojny.
„Bezpieczna granica to taka na której nikt nie ginie” ? Och tak było … Na Krymie i w Donbasie na przedwiośniu roku 2014. Na początku ofiar prawie nie było, a ukraińscy żołnierzy i funkcjonariusze byli bez walki rozbrajani. Potem było tylko gorzej i gorzej. Trzeba było zabijać „zielone ludziki” już od pierwzego dnia rosyjskiej pełzającej inwazji. Oczywiście nie jestem zwolennikiem strzelania do „refudżesów” ostrą amunicją. Nie cieszy mnie myśl, że granica z Białorusią, krajem tak bliskim będzie granicą zagrodzoną. Nie cieszę się, gdy myślę o tych wszystkich rodzinach „przepychanych” z powrotem do kraju rządzonego przez Baćkę. Nie, to mnie nie raduje. Mówię tylko, że hasło „bezpieczna granica…” to hasło, które może głosić muzyk-hipis czy zdolny aktor, ale nigdy polityk odpowiedzialny za tą granicę. Nie może, cokolwiek czuje w swoim sercu. Nie może bo niesie na sobie ciężar odpowiedzialności za państwo. Jeśli zaś ktoś uważa inaczej to jest anarchistą/ anarchistką. Ok ma do tego prawo, ale nie powino się będąc anarchistą wznosić okrzyków przeciwko „dysfunkcyjnemu państwu z kartonu„. Jeśli jakieś państwo nie kontroluje swoich granic to nie jest państwem z kartonu. Jest państwem upadłym.
Adekwatność
Powiecie „ale przecież są zbrodnie wojenne, przeciw ludzkosci i trybunały, które je sądzą”. Oczywiście, że są. Nie sądzę jednak , że nasi mundurowi je popełniają. Podczas szturmu procarzy i drągalierów na przejście w Kuźnicy nie użyto przeciw nim czołgów czy granatników automatycznych. Polewano ich zimna wodą pod ciśnieniem i użyto gazu łzawiącego. To proporcjonalna odpowiedź. Migranci schwytani przez patrole po naszej stronie granicy są odstawiani z powrotem na Białoruś. Jednak tym odwodniony, z podejrzeniem hipotermii i wycieńczenia lub ciężkiej choroby jest udzielona pomoc medyczna. Zatrzymani i zatrzymane nie są też poddawani biciu, torturom czy seksualnemu wykorzystaniu. Nie trzyma się ich w jamach czy piwnicach. Jeśli gdzieś zaszły takie przypadki to jest to oczywiście zbrodnia, ale od ustalenia tego są odpowiednie organa. Ewentualnie dziennikarze śledczy.
127/1
To co wyrabiają pismacy z GW czy TVN-u to nie dziennikarstwo tylko sabotaż i działalność antypaństwowa. Niestety reportaż pod tezę „***** ***” nie jest reportażem tylko agitką. Przerażające jest to, że czytelniczy i widzowie wierzą w najbardziej nieprawdopodobne bzdury. Takie jak ostatnio podany przez TVN news o człowieku-żabie, który kilka dni pływał w rzekach chroniąc się przed wzrokiem polskich pograniczników. Naprawdę przebili telewizję Kurskiego, a to wielka sztuka. Ludzie lepiej by zrobili herbaty do termosu i poszli na spacer do lasu zamiast oglądać i czytać takie bzdury. Fascynuje mnie też symetryzm tej percepcji kryzysu pogranicznego. Łukaszenka nie jest oczywiście, w tej wizji, „tym dobrym”. Lecz i polskie władze nie są. Dwa reżimy i ich brutalne resorty siłowe. Między nimi „biedni uchodźcy”, którym pomagają „zwykli ludzie” oraz „aktywiści”. Te wszystkie działania części mediów, na moje prowincjonalno-robotnicze oko, podpadają pod pierwszy paragraf 127 artykułu Kodeksu Karnego. Ok tyle o pograniczu. Dość już, miałem nie pisać. Następny wpis będzie też o zamieszkach, ale w zupełnie innym kraju. O zamieszkach i o głośnym procesie sądowym.
P.S.
Pamiętacie jeszcze Michała Sz. pseudonim Margot? No właśnie, jakoś zniknął. Podobno bierze ślub. Całkiem hetero. Z tą, na mój gust, ładniejszą. Przypomnina mi się, gdy myślę o Margocie, się taka postać literacka – Ostap Bender. Ostap Bender ery dżender.
P.S. 2
Idzie zima…

