Morale


Lubię posłuchać sobie audycji prowadzonych przez doktora B. Całkiem to ciekawe. Doktor B słusznie patrzy na mapy. Ma zupełna rację – geografia ma kluczowe znaczenie dla wojny i pokoju, potęgi i słabości. Odnoszę jednak wrażenie, że nieco lekceważy inne nauki. Choćby psychologię społeczna czy socjologię. Która zresztą jest dość powszechnie lekceważona. Może ten szczery patriota nie chce zauważyć wielu nieprzyjemnych dla patrioty zjawisk i procesów? Jakby żył trochę w dawnej Rzeczpospolitej. Potężnej w tryumfach, niezłomnej w klęskach.

Ostatnio słuchałem jego rozmowy z redaktorem Zychowiczem. Rozprawiali o bardzo aktualnym temacie strategicznym. O licznych wojskach jakie skoncentrowali Moskale na granicach z Ukrainą. Słuchałem i wyobraziłem sobie jak moskiewski walec pancerny wdziera się w nasze granice. Co się wtedy będzie działo? Czy nawet po upadku Warszawy, nawet po rozbiciu głównej armii, będziemy dalej stawiać opór ? Przejdziemy do wojny podjazdowej, pół-partyzanckiej, podziemnej? Będziemy wystawiać kolejne i kolejne bataliony partyzanckie, pułki pospolitego ruszenia, brygady terytorialne? Czy też dwa dni po zbombardowaniu głównych elektrowni, pod presją złamanego społeczeństwa, polska delegacja będzie się czołgać po dywanach Kremla? To zależy… Gdyby patrzeć tylko na potencjały to przecież Finlandia „musiała” stać się sowiecka republiką. Gdyby patrzeć „racjonalnie” to Wietnam Północny powinien już w 1966 błagać Waszyngton o rozejm. Morale jest równie ważne jak geografia, serce jak fabryki.

Szeryf odwiedza technikum mechaniczne

Najważniejsze dla wzmacniania Ducha Narodu jest dbanie o patriotyczna postawę młodzieży. Wszak do boju ewentualnego stanąć będą musieli przede wszystkim młodzi mężczyźni. Wszak to młodzież jest przyszłością Ojczyzny. Minister od szkół ma, jak się zdaje, wiele pomysłów na pokonanie hydry marksizmu-julkizmu, kosmopolityzmu i dekadencji. Bestii która naszą drogą Przyszłość Narodu pożera. Jednym z nich jest czytanie w szkołach dzieł Jana Pawła II. Zastanawiam się poważnie czy aby na pewno to dobry pomysł. Nasz Polski Dalajlama był niezłym dramaturgiem. Potrafił też napisać, a potem wygłosić porywające kazanie. Jednak jako filozof-eseista był wyjątkowo ciężki do czytania. Szydził z tej ciężkości i zawiłości wojtyłowego stylu nawet jego dobry kolega – ksiądz Tischner. Nie, encykliki i dzieła filozoficzne JP II jako lektury szkolne to fatalny pomysł. Skutki będą w najlepszym wypadku zerowe. O wiele lepszy efekt dało by oglądnięcie przez młodzież dobrego filmu. Na przykład „Gran Torino”. Clint Estwood do szkół!

P. S.

I tak bym jeszcze pisał i pisał, ale doszedłem do wniosku, że dla obronności o wiele lepszym będzie jeśli przypnę narty i ruszę w las. W końcu las dom partyzanta 😀

P. S. 2

Ewa zawsze musi z tym jabłkiem… 🙂 Choć, w sumie, „nie sądźcie a nie będziecie sądzeni. Jaką miarą odmierzacie taką i wam odmierzą”. Tak i nie osądzam głośnej pary – Tymoteusza i Karoliny. Mimo, iż za tym całym prawniczo-prawackim środowiskiem nie przepadam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *