Wilki, psy i konie
Dawno, dawno temu siedziałem przy ognisku w kurnej chacie położonej wysoko w górach. Ów szałas należał do spółki ciobanów z pobliskich wiosek. Dwóch (dziadek i wnuk) było Rumunami, a jeden Maramorskim Rusinem. Rumuni byli dość małomówni, nie znali zresztą innej mowy poza wołoską. Ja zaś żadnym z romańskich języków nie władam. Trzeci zaś, zwący się Petro, rozgadał się przy ciepłym ogniu świętej Watry. Opowiadał (gwarą pokrewną huculskiej) o życiu na Wysokiej Połoninie. O swoim pasterskim rzemiośle. Zmaganiach z pogoda, zmęczeniem i z wielkimi drapieżnikami.
Jego zdaniem jeśli masz dobre psy to twoim stadom niestraszne wilki. Niegroźny im ryś. Nawet Pan Karpackiej Puszczy czuje respekt. W końcu psów mieli aż jedenaście, a miś chadza samotnie. Jedynaście owczarków to za dużo nawet dla Kudłacza. Sobaki są potrzebnymi, gdy hodujesz owce, kozy czy siwe krowy połoninne. Jeśli masz konie…Tabun koni poradzi sobie bez ciągłego nadzoru. Koniki chodzą sobie dostojnie po stokach i skubią trawę. Pozornie łagodne potrafią jednak się bić. Zaatakowany tabun tworzy instynktownie krąg obronny. Młode znajdują się wewnątrz tej ruchomej fortecy. Dorosłe na zewnątrz. Bronią się przed drapieżcą ciosami swych twardych kopyt. Klacze broniące źrebiąt nie odstają walecznością ogierom. Zwykle wilki nawet nie próbują uderzyć. Cenią swoje zęby. Cenią całość swoich czaszek. Idą tam, gdzie zdobycz łatwiejsza.
Tak mi się ta noc w górach przypomniała, gdy ostatnio ciągle słyszę o tym jaki to Putin jest ZŁY. Putin zły nie jest. Jest chanem moskiewskim. Państwo rosyjskie jest zaś przesiąknięte duchem Złotej Ordy, mongolsko-tatarskiego państwa które kiedyś nad Moskwą panowało. To duch wilczej watahy. Mentalność rozbójnicza. Instynkt walki i łupienia. Mieć o to pretensje do Putina to jak mieć za złe wilkowi, że nie jest żubrem, łosiem czy jeleniem. Wilk to Wilk i wilczą politykę uprawiać musi bo innej nie może. Zamiast płakać i się bać trzeba być jak ten tabun huculskich koników. Lub mieć sforę psów pasterskich. Tylko tyle i aż tyle trzeba by trzymać Wilka z Leningradu na dystans.
Na fotce – Dolina Chochołowska. Niestety wszystkie fotografie z Gór Rodniańskich, zarówno moje jak i mojej towarzyszki (którą serdecznie pozdrawiam) podróży przepadły razem z skradzionym plecakiem XD. Bywa.
P. S.
Gdzież się podział piękny książe, tęczowy rycerz, wspaniały Żastin Trjjiuuudo? Ah czemu chowa się przed Ludem lewicowy polityk? Czemu ucieka przed kierowcami, budowlańcami, farmerami i Indianami? Konwój Wolności to głos rozsądku. Głos , który mówi , że trzeba definitywnie skończyć „wojnę z covidem”. I tu jeszcze taka uwaga mała – nie zmienia ta deklaracja mojej opinii o „Panu Gszegoszu Braunie” i jemu podobnych „wyzwolicielach”.