Na Prospekcie nomen omen Peremohy


Rozpisywać się nie będę bom zmęczony. W wielkim skrócie:

Wojny się nie spodziewaliśmy. Uważaliśmy Putina za terrorystę, despotę, brutalnego imperialistę, ale jednak pragmatyka. Myśleliśmy , że te wojska to po to trzyma by „wypłaszać” inwestorów, prowokować zamieszki i odciągać siły ukraińskie od ( ewentualnego ) lokalnego uderzenia nad Morzem Azowskim.

Wojna ukraińska będzie mi się na zawsze kojarzyć z silnymi jak stal Kozakami z Prospektu Peremohy w Kijowie, ale też z atamanem samozwańczej ( prawdopodobnie ) chłopskiej milicji blokującej drogę P40 koło Jaworiwa. Myśląc o niej będę wspominał Światosława – inwalidę wojennego z walk w Donbasie, który mimo stanu zdrowia rwał się do walki. I będę wspominał młodych robotników Artema i Ilję, którzy szli piechotą z Kijowa do Nowogrodu Wołyńskiego. Przypominał sobie powiązanych jak barany dywersantów, którzy leżeli na asfalcie żytomierskiej ulicy i kotki z bieszczadzkiego Chyrowa. Dużo widziałem, ale to jeszcze opiszę. Temat wart reportażu. Co do fotek… Nie zrobiłem ich zbyt dużo. Nie miałem czasu, dwa nie chciałem fotografować sprzętu, żołnierzy i umocnień z oczywistych powodów.

Czy miałem plan B? Nie miałem. Po drodze wyklarował się ów alternatywny plan. Jeśli musiał bym zostać (bo np. raszysci utrzymali lotnisko w Hostomlu, albo tanki wroga przerwały front ) to bronił bym grodu przed ordą. Z automatem, albo z łopatą w ręku. Bać się nie bałem póki trzymała mnie adrenalina. To potężny stymulant. Gorzej, gdy przestajesz działać. Gdy jesteś bezradny. Wtedy pojawia się rozpacz, nienawiść, rezygnacja. Wtedy pojawiają się biesy. W ludziach, w tobie, wokoło. Bezradność to piekło.

Gdyby nie ludzka pomoc było by jednak dużo gorzej. Lista dobrodziejów jest bardzo długa i zasługuje na odrębny wpis. Jestem też zbudowany reakcją Polski, Polek i Polaków. Cieszy mnie jedność narodowa, której tak brak. Cieszy pomoc walczącymi sąsiadowi. Na Ukrainę jedzie nie tylko pomoc humanitarna, ale i samoloty i całe składy amunicji. Ludzie masowo przyjmują bieżeńców pod dach. Mam nadzieję, że to będzie wielki przełom na drodze do pojednania obu pokrewnych nacji. Jest to wspaniała szansa na odnowienie dawnych więzów. Może i to czas by proporzec z Orłem, Pogonią i Michałem Archaniołem zaczął znów powiewać. Sami też się przygotowujecie do powszechnej samoobrony. Tak wojskowej jak i cywilnej. Tak by, „gdy przyjdzie co do czego” móc powiedzieć bandycko-fsszystowskiej ordzie by szła na chuj. Pamiętajcie – bez ukraińskich WKU raszysci Putina byli by już we Lwowie!

Czy wierzę w zwycięstwo? Widziałem w oczach żołnierzy, gwardzistów, policjantów i bojowników pospolitego ruszenia ogromną determinację. Zelenski to bohater Ukrainy-Rusi na miarę Petlury, Mazepy, Sahajdacznego, Daniły Halickiego czy kniazia Światosława. To jest wojna sprawiedliwa, morale obrońców jest więc silne. Wiedzą o co walczą. Biją się za swoje kobiety, starców i dzieci. Za swoją ziemię. Nie pomogli specnazowcy, kadyrowcy, gwardie carskie, rakiety, drony, okręty, grady, śmigłowce i samoloty. Opór trwa. Do tego jest to, de facto wojna Chanatu Moskiewskiego z NATO. Liczę na dezercje i bunty w rosyjskiej, a przede wszystkim białoruskiej armii. Nawet, gdyby regularne siły zostały rozbite to będzie trwała partyzancka walka. Od Bieszczad po Dzikie Pola Ukraińcy będą szarpać siły okupanta. Do zwycięskiego końca. Sankcje będą zaś niszczyć rosyjska gospodarkę. Liczę, że wodzowie tumenów z Szojgu i Gierasimowem na czele, obalą chana. Nawet wtedy jednak międzynarodowe restrykcje powinny trwać tak długo, aż siły rosyjskie nie wycofają się z Krymu, Donbasu, Naddniestrza, Abchazji i Osetii Północnej. Ukraina, Mołdawia i Gruzja wejdą wtedy do NATO. Należy Federację Rosyjską trzymać w izolacji, aż zostaną wypłacone odszkodowania. Oraz zostanie przeprowadzone rzetelne, międzynarodowe śledztwo w sprawie katastrofy w Smoleńsku. Wtedy można wrócić do stosunków sprzed lutego 2022 roku. Oczywiście Rosjanie mają wybór. Mogą zostać wasalem Chin. Jak chcą niech robią. Tego bym pragnął, a jak będzie? Pierwszy etap agresji , ten z roku 2014, został wszak Putinowi niemal wybaczony…

Na koniec – nie czuje się bohaterem. Po prostu zachowałem się jak trzeba. Jak mężczyzna a nie pizdeusz. Bohaterem byłbym, gdybym teraz wrócił na Ukrainę i wstąpił do Legionów Międzynarodowych lub jako wolontariusz budował umocnienia. Wierzę, że w Polsce jest wielu skłonnych do walki z orkami Putina z bronią w ręku. Uważam, że nasze Ministerstwo Obrony powinno im pomóc w realizacji tego szczytnego celu. Każdy strącony rosyjski samolot i każdy spalony rosyjski czołg to krok w stronę spokojnego snu polskich dzieci. Jeśli ich nie zatrzymany pod Kijowem, Charkowem, Chersoniem i Mariupolem to przyjdą podpalić i nasz dom.

P. S.

Dziś nie czas na rozliczenia, kto wykarmił tego smoka. Nie czas też na wypominanie Ukraińcom różnych rzeczy z bliższej i dalszej przyszłości. Czas rozliczeń jednak przyjdzie. Wtedy napiszę bardzo długi wpis. O gazociągach i „złotych wizach”. O „małych wykroczeniach”. O wojnach kaukaskich i wojnie syryjskiej. O korupcji, infiltracji, prowokacji i wojnie informacyjnej. O tym pamiętnym kwietniowym dniu roku 2010. Oraz o nieszczęsnym majdanie i podstępnej „kampanii noworosyjskiej”.

P. S. 2

Nocą słyszę nad Krosnem dźwięk samolotów. Ślę wtedy dobrą myśl ku polskim, brytyjskim i amerykańskim pilotom. Bezpiecznych startów i lądowań Jastrząbki!

P. S. 3

Pomoc Ukrainie musi dotyczyć także okresy powojennego. Przyjeżdżajcie zwiedzać Ukrainę i jej stolicę. To piękny kraj – https://chutornik.pl/2018/11/najslynniejsza-ulica-kijowa/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *