I poszedł
Czornomoreć Odessa – Mordor Moskwa 2:0 🙂 Pisze się , że to cios porównywalny z (szkoda, że nie mieliśmy możliwości) zatopieniem „Schleswiga -Holsteina” we wrześniu 1939 roku. Trzeba przy tym pamiętać, że niemiecki pancernik był okrętem szkolnym. „Moskwa” zaś to flagowiec Floty Czarnomorskiej. Skojarzenia z Cuszimą i upadkiem Sewastopola w 1855 same się nasuwają. Zatonął nie tylko okręt wart 750 milionów dolarów, ale i (prawdopodobnie) 496 z 510 marynarzy. Koszt ich szkolenia to też sporą suma. Nie mówiąc o ciosie w morale. To nie 2014 kiedy ukraińska Marynarka Wojenna poddała się bez walki, a jej admirał okazał agentem GRU. Teraz Ukraińcy potrafią zadawać uderzenia i na morzu. Niczym dawni Waregowie i Kozacy. Nie pierwsza to strata Rosjan na morzu w tej wojnie. Miejmy nadzieję i nie ostatnia. A ukraińskie „Neptuny” można zakupić dla nas. Wszak graniczymy z Federacją Rosyjską także i poprzez wody Bałtyku.
„Moskwa” została trafiona 13 kwietnia. Można rzec , że to też odwet za Katyń. Podobno raszysci sprowadzili buldożery do Katynia. Niech zniszczą nasz cmentarz. Prawda o ich zbrodniach i tak się nie ukryje. Prawda o tym, że są krajem bandyckim. W obecnym stadium zdolnym tylko do bandytyzmu i terroryzmu. Jutro może i zrównają kolejne miejsca z ziemią. Pojutrze żolto-niebieska flaga będzie powiewać znów nad Sewastopolem. Pojutrze nad Irkuckiem będzie powiewać zielono-biały proporzec Wolnej Syberii, a nad Groźnym chorągiew Konfederacji Górskich Narodów Kaukazu.