Czerwień czerwca


Telefon z internetem to przydatny wynalazek. Siedziałem ostatnio na skraju polnej drogi. Pośrodku traw i łanów pszenicy i czytałem najnowsze wiadomości z linii frontu. „Siewierodonieck broni się nadal”, „Ukraina traci nawet 500 poległych dziennie”, „duże straty Rosjan pod Bachmutem”, „walki pod Charkowem”. Oderwałem wzrok od ekraniku i popatrzyłem w przestrzeń. Wśród pól, jak to w czerwcu na polach Euroazji, rozkwitły czerwone maki. I tak, na ten widok, przypomniał mi się jeden wiersz.

In Flanders fields, the poppies blow
Between the crosses, row on row
That mark our place, and in the sky
The larks, still bravely singing, fly
Scarce heard amid the guns below

We are the dead, short days ago
We lived, felt dawn, saw sunset glow
Loved, and were loved, and now we lie
In Flanders fields In Flanders fields
And now we lie In Flanders fields

Take up our quarrel with the foe:
To you from failing hands we throw
The torch, be yours to hold it high
If ye break faith with us who die
We shall not sleep, though poppies grow
In Flanders fields In Flanders fields
We shall not sleep, though poppies grow
In Flanders fields In Flanders fields

Herojam Sława!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *