Pierwszosierpniowo


Bić się czy nie bić?

Może nie bić? Zawsze można powiedzieć „Czesi się nie bili”. Nieprawda to potrójna. Tu niedaleko Krosna jest wzgórze zwane Franków. Czesi (choć po prawdzie głównie wołyńscy) tam walczyli jak lwy. Dokładnie w tym samym czasie, gdy trwały walki o warszawski Czerniaków. Czesi walczyli też pod Dunkierką, Tobrukiem, Kijowem i na brytyjskim niebie. W 1938 Czesi też gotowi byli walczyć i walkę by podjęli, gdyby dostali wsparcie. Armię mieli dobrze wyposażoną i dowodzoną przed doświadczoną kadrę. Odbyła się jednak niesławna, „ratująca pokój”, konferencja w Monachium. Po trzecie stawiali by opór rozpaczy, gdyby Hitler wygrał. Wtedy Niemcy zaczęli by realizować „Plan Generalny Wschód” …

Hitler nie był ani imperialista ani nacjonalistą tylko maniakiem destrukcji i hazardu wojennego. O tym zawsze należy pamiętać, gdy pomyśli się „…a Czesi”. Obu tylko Putin finalnie okazał się z ducha bardziej stalinowski niż hitlerowski!

Wzorem fińskim

Bić się czy nie bić? Finowie w listopadzie 1939 roku podjęli decyzję by chwycić za broń. Z wojny w 1945 wyszli ograbieni z terytoriów. Z licznymi stratami ludzkimi i materialnymi. Jako sowiecki protektorat. Jednak fiński PKWN nie przejął władzy. W ich kraju nie było po 45′ komuny. Dziś bije się Ukraina. O Wolność. Różnych analogii szukają publicyści i historycy. Jednym kojarzy się ukraińska samoobrona z wojną krymska czy koreańską. Inni widzą w tych wydarzeniach powstanie Chmielnickiego a rebours lub kontynuację walk Rusi Kijowskiej z ordami stepowymi. Mi najbardziej przypomina ukraińska samoobrona fiński opór przeciw Sowietom. Opór konieczny, wspaniały, skuteczny i bezalternatywny. Nawet jeśli stracą kolejne terytoria, kolejne tysiące i tysiące poległych to zachowają większość swego Kraju od jarzma raszyzmu.

Honor i interes

Honorem Zachodu jest doprowadzić do wyparcia orków Putina na „Linie Lutowe”. Jeśli nie tą z 20.02.2014 to przynajmniej na tą z 24.02.2022 r. Jeńcy i ludność uprowadzona w jasyr muszą wrócić do Ojczyzny. To absolutne minimum. Ukraina potrzebuje do realizacji tego celu nie wyrazów poparcia, a amunicji. Skoro więc, jako „Zachód” powiedzieliśmy A to należy też powiedzieć nomen omen Z. Trzeba przetrwać energetyczno-ekomomiczny kryzys. Nie poddać się szantażystom z Kremla. Zwiększyć produkcję uzbrojenia, bo to zbyt wielką wojna by mogło się bez tego obyć. Solidarnie i wspólnie. Krajom sabotującym ten zbiorowy wysiłek dać odczuć konsekwencje zdrady najbardziej podstawowych wartości naszej Cywilizacji. Która choć osłabła to jeszcze oddycha, jeszcze bije jej serce.

Tu chodzi też tylko o honor, ale też i interes. Nie jest w interesie „Miru NATO” by Ukraina stała się Dzikimi Polami. Krainą zawieszoną w nieustannej pół-wojnie. Państwem pol-upadlym. Po za tym jeżeli ta odsłona rosyjsko-ukraińskiej konfrontacji zbrojnej skończy się kolejnym „remisem ze wskazaniem” to rozzuchwalą się Czerwone Chińczyki. Mogą (ich tak jak i Ruskich ściga zapaść demograficzna) rozzuchwaleni ruszyć na Tajwan, Wietnam, Koreę Południowa. Będziemy mieć wtedy III wojnę światową. Czy Anglosasom jej trzeba? Raczej nie. Nam, ludziom Wschodniej Europy tym bardziej.

Wracając do Warszawy

Krążę w tym wpisie po Europie i nie tylko, a przecież dziś 1 VIII. Dzień szczególny Warszawy. Jak co roku, a ten rok szczególny pod tym względem, wraca emat „Ukraińców pacyfikujacych Warszawę”. Tak, w kolaboracyjnych formacjach walczących przeciw powstańcom służyli Ukraińcy. Oraz Rosjanie, Azerowie, Turkmeni, Kozacy. Po drugiej stronie Wisły zaś stała bezczynnie Armia Czerwona. Po drugie – czy doniesienia z szturmowanego Mariupola czegoś Wam nie przypominały? Walki na barykadach, budynki zamienione w fortece. Grabieże, pożary, gwałty. Dziesiątki tysięcy ofiar. Ludzi testują Wielkie Próby, nie tatuaże na ich ciałach czy dziwne wypowiedzi. Obrońcy Mariupola byli po Dobrej Stronie Historii. Napastnicy po tej samej stronie Dziejów co von dem Bach-Zalewski. Obrońcy Ukrainy stoją gdzieś tam, gdzie stała kiedyś Armia Krajowa. Po Dobrej Stronie Historii.

Zaczęły się też „w internetach” swary o co walczyli powstańcy? Kim byli? Dla jednych warszawska AK to niemal sami chłopcy narodowi i morowi i dziewczęta dziewiczo katolickie. Inni widzą w niej prekursorów i prekursorki Antify i neomarksistowskich Julek. Tak naprawdę jednak byli to po prostu mieszkańcy Warszawy, obywatele i obywatelki II RP walczący z agresorem totalnym. Nie rozróżniających wieku, płci czy poglądów swych ofiar. Czy wybuch powstania był tragiczną koniecznością czy straszliwym błędem to hitlerowcy grali w tym dramacie rolę bezpardonowych zabójców. Tak jak dziś takimi totalnymi agresorami są putinowcy na Ukrainie. Nie ma dla nich różnicy czy obywatel tego kraju jest zwolennikiem Ruchu Azowskiego czy miłośnikiem ideii Nestora Machny. Oni dzielą ich na uległych i na przeznaczonych do zniszczenia.

Na samym końcu

Czasem człowiek sam nie zdaje sobie sprawy „jaką akcję odp…”. Czasem nie zdają sobie tego całe Narody. Tak już z jakiejś perspektywy patrząc (minęło już wszak parę miesięcy od tego sławnego przedwiośnia) muszę powiedzieć – Jak przyszło co do czego to jako Naród zachowaliśmy się jak trzeba. I o tym będą dzieci uczyć w szkołach za sto lat. Bądźcie dumni – nie tylko z husarzy i kosynierów, partyzantów i ułanów, ale i z Siebie Samych.

Fotografie z roku 1944 i 1920. Ich dobór nie był przypadkowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *