Lecą Żurawie


Jak co roku, około moich urodzin, słychać na niebie żurawią pieśń. Przedwczoraj w nocy zaś przez mgłę przebijał ryk jelenia. Oto i pieśń początków jesieni. Czasu melancholii i refleksji. Melancholia ogarnia człowieka, gdy wspomina złotą i szczęśliwą jesień sprzed ośmiu lat. Ach! Jakże człowiek był szczęśliwy, gdy widział boleśnie podwójną klęskę Platformy Obywatelskiej! Czy liczyłem wtedy na Cud? Na IV RP, wejście Polski na ścieżkę błyskawicznego rozwoju, drogę do bycia regionalnym mocarstwem? Nie, nie liczyłem. Byłem już na takie mrzonki zbyt duży. Liczyłem jednak, że władze obejmie normalna, chadecka partia. Liczyłem nie na cud, ale na „jako taką” normalność. Co wyszło? Coś tam i wyszło, ale najczęściej nieprzesadnie. Często zaś wcale. Długo by rozliczać, rozsadzać, myśleć o alternatywach. Może więcej prościej? Znaleźć największy sukces i największą porażkę? Coś co jest absolutnym blamażem rządów Zjednoczonej Prawicy. Oraz to za co politycy tej koalicyjnej formacji zasłużyli sobie na dobrą pamięć, a może i spiżowe postumenty.

Czarna jesień

In minus z pewnością należy zapisać zastąpienie jednego „systemu” drugim. Wedle sławnej zasady „TKM”. Nie jest tajemnicą dla nikogo, kto trzeźwo myśli, że nepotyzm w przeróżnych państwowych spółkach i instytucjach zniknął wraz z „upadkiem Platfusów”. Drażnią mnie afery, podejście do widza-obtwatela. Irytuje (fatalny dla obu stron) sojusz Tronu z Ołtarzem.

Jeśli miałbym znaleźć największą szkodę jaka przyniosły rządy PiS-u to byłoby to zdetonowanie tzw. Strajku Kobiet. Czy Trybunał Konstytucyjny mógł wydać inny wyrok? Konstytucjonalistą nie jestem (pozdrowienia dla profesora Zięby!), więc nie jestem w stanie stwierdzić czy ów organ mógł wydać inny werdykt. Być może nasza konstytucja jest tak skonstruowana, że trudno było o inny. Inne pytanie tu wybrzmiewa. Czy TK musiał zajmować się tą sprawą akurat wtedy, gdy i bez tego napięcia w społeczeństwie były ogromne? Moim zdaniem nie. Czy ten piorunowy majdan skończył się tragicznie? Ktoś powie – nie było bezpośrednich ofiar. Nie spłonął żaden kościół, ani inny gmach. Nie było wielkich starć z policją ani walk ulicznych między „antifiarzami” a „prawicową ekstremą”. Tak, tego nie było. Długofalowo skutkiem owego wydarzenia były i są indywidualne decyzje setek tysięcy kobiet. „Jeśli wpadnę to załatwię tabletki” , „nigdy żadnych dzieci”, „jedno nam wystarczy„. Nie wchodząc w rozważania filozoficzno-moralne, te wszystkie indywidualne decyzje sumują się w wielki minus. W naszej sytuacji demograficznej to ogromna klęska.

Konsekwentnie przeciw raszyzmowi

Gdy ogląda się spotkania prezydentów Polski i Ukrainy widać nieudawaną serdeczność. Także polski premier oraz szeryf PiS-u cieszą się uznaniem strony ukraińskiej. To nie jest przypadkiem. Tak samo jak gorzkie słowa płynące z Kijowa w kierunku Berlina. Tego samego Berlina na który od zawsze spoglądają politycy PO.

Antyputinizm i antyrosyjskość była zresztą zawsze cechą charakterystyczną dla partii Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Ta konsekwencja zawsze mi się podobała bo i złudzeń nigdy nie miałem ani co do Rosji ani co do Putina. Jedyne co mnie zaskoczyło nad ranem 24 lutego tego roku była skala. To, że Gosudar porwie się na realizację swoich marzeń.

Kulawa bo kulawa

Na samym końcu mała, ale ważna uwaga. Mamy państwo niedoskonały. Mamy i groteskowe partyjne przepychanki i korupcję i nepotyzm i imposybilizm i biurokatyczne absurdy. Nie mamy jednak reżimu. Wszystkie wybory od 1990 były uznane za wolne przez międzynarodowych obserwatorów. Nie ma u nas ścieżek zdrowia dla protestujących. Każdy kto chce, komu nie leń może sobie krzyczeć do woli ***** ***, Tuska, Konfederację, lewactwo czy kogo chce tam ukarać szykaną gwałtu analnego. Mamy demokrację mimo wszystko. I nie mamy wojny. A jeśli ktoś uważa, że „nie da się w Tym Kraju żyć” to niech spojrzy wojnie w oczy. Wystarczy raz to zrobić by te sejmowe nawalanki wydały się czymś infantylnym i groteskowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *