O odwadze
Kozacy kanapowej sotni, zagończycy internetu. Drażni ich niezmiernie widok młodych ukraińskich mężczyzn na polskich ulicach. „Czemu nie wracają? Czemu te byczki nie idą bronić swojej Ojczyzny?” – pracowicie piszą komentarze. Szydzą też z tych wszystkich nieszczęśników, którzy usiłują uciec przed mobilizacją w Rosji. Pytają na elektronicznej Agorze – „czemu nie protestowali w marcu? Czemu nie robią rewolucji?”.
Większość z tych wojowniczych Polaków nigdy nie spędziła ani jednego dnia w wojsku. Nie uprawia ekstremalnych sportów. Nie należy do półświatka, ani nie chodzi na ustawki. Gdy był stan wojenny nie było ich jeszcze na świecie. Nie mają pojęcia czym jest uczucie strachu przed gradem pałek. Nie mówiąc już o takich momentach w życiu jak ten, gdy adrenalina „puszcza” i ludzkie ciało orientuje się, że za chwilę może być kawałkiem poszarpanego, podsmażonego mięsa. Jak się to uczucie pozna to człowiek zaczyna odczuwać coś w rodzaju współczucia dla „tchórzy” z obu krajów. Naprawdę, raz choć w życiu facet powinien się zmierzyć z takim dzikim strachem, jeśli chce oceniać pod tym kątem innych facetów. Tyle wiesz o sobie na ile cię sprawdzono. Niby truizm, ale trzeba go nieustannie powtarzać.