Zasiadłszy za katedrą
Jak co parę lat wróciłem do Elektryka. Elektryk…to przydomek szkoły. Szkoła duża. Ponad tysiąc młodzieży. Są tu klasy techniczne i klasy ogólnokształcące. Ja maturę mam już dawno za sobą. Tak więc stoję teraz po drugiej stronie „katedry”. Już jako „profesor”, a nie praktykant. Pięć klas pierwszych. Po za tym dwie drugie, trzecia i czwarta. I cóż im włożyć do głowy? Może być surowym nauczycielem. Takim o którego twardych wymaganiach opowiadają legendy? Sprawić by w środku nocy potrafili odpowiedzieć jaki portugalski admirał dotarł morską drogą do Indii. Oraz w którym roku tego dokonał. Zmusić do wykucia wszystkich dat wielkich bitew dawnych Greków. Co do dnia jeśli data dzienna się zachowała. Może to i droga?
Jakaś drogą to jest, ale chyba bardziej zależy mi żeby trochę tą historię rozumieli. By wiedzieli co oznacza słowo hegamon. I wiedzieli także, że jest stosowanie nie tylko w odniesieniu do roli Aten w Związku Morskim, ale i dziś przy opisie różnych relacji między państwami. By rozumieli , że „idź na chuj rosyjski okręcie” to jest to samo co Leonidas powiedział szachinszachowi Persji. Persji a to jest pradawnego Iranu – państwa o niezwykłej żywotności. By w końcu jasne im było dlaczego Andrij Szeptycki wybrał ukraińskość, a Stanisław polskość. Lub jak możliwym jest, że ojciec rosyjski pułkownik i syn ukraiński porucznik strzelają do siebie z haubic. Daty? No cóż…sprawdzian trzeba będzie jakiś zrobić 😉 Sam w ich wieku byłem żywym kalendarzem historycznym. Dziś już nie tak mi z tym łatwo, więc może będę nieco wyrozumiały 😉
Co do programu. Można narzekać, że „kiedyś to było” i to co teraz wymaga się od licealistów kiedyś uczono w piątej klasie. Tylko po co dręczyć dzieci? Historia jest pełna metodycznego okrucieństwa, bezmyślnych erupcji przemocy, seksu, chciwości, podstępu i pychy. Może to i lepiej by opowiadać o tym już nieco starszym ludziom? Jeśli chodzi o rozkład 4 klasy liceum idealnie pasują do logicznego wyłożenia biegu dziejów. Pierwsza klasa zaczyna od biegania za mamutami i oswajania wilków. Czwarta od poranku 1 września roku pamiętnego. O tyle łatwo mi o nim opowiadać bo sam taki poranek przeżyłem. W ogóle barwna biografia budzi pewien mir w starszych klasach technikum. Oto uczniowie mają przed sobą człowieka co z niejednego pieca chleb jadł. Utrzymać nieco ładu i ciszy jest chyba łatwiej niż gdybym był przestraszonym intelektualistą tuż po opuszczeniu murów uniwersytetu. Z kolei pierwsze klasy (poza jedną, ale to na plus) wydają się czasem, aż za grzeczne. Może to zmiana otoczenia? W końcu większość pochodzi z przeróżnych Haczowów, Rzepników czy Chorkówek i Krosno to dla nich lokalna metropolia. Może zaś to trzeci rok poczucia niestabilności ich tak „wycisza”? Nie wiem, ale jestem ciekaw. Na razie sam się wdrażam. Przeskok z pracy z wielkimi maszynami do pracy z ludźmi jest dość sporym wyzwaniem. Wyzwania są ciekawe .
P. S.
Uczę też osławionego HIT-u. Tak, to całkiem racjonalny przedmiot. Jeśli się go robi pod racjonalny podręcznik, a nie „Cegłę Roszkowskiego”
P. S. 2
Krótki komentarz ws. śmierci Jerzego Urbana. Urban był członkiem brutalnej junty, która rozbiła czołgiem i pałą masowy ruch robotniczy. Mający wiele cech zrywu anarchosydykalistycznego. Fascynuje mnie sympatia części młodych lewicowców do tej kreatury. Do katów Kronsztadu też takie uczucia żywią? A samemu Uszatemu, by spotkał po drugiej stronie Popiełuszkę Jerzego, z zawodu księdza katolickiego 😉

