Król nie malowany
Pamiętam jak czytałem o nim w dzieciństwie. Syn Karpat, który zdobywał twierdze położone wśród mokradeł bałtyckiej Północy. Wódz, reformator i fundator. Symbol Wielkiej Rzeczpospolitej. Zdecydowanie była to jedna z moich ulubionych postaci naszej historii.
Takiego właśnie „króla” chciałbym zobaczyć u steru rządów w Polsce. Nie pogrążonego w błogim przeświadczeniu, że „jakoś to będzie”. Obecną władzę cenię, za niektóre posunięcia, ale „Batorymi” nie są. Za to nasze społeczeństwo okazało się być „jak lawa”. Młodzież zaś, która uczę (o królu Stefanie na przykład) wymyka się stereotypom o „czerwonych Julkach” i „konfederackich incelach”. To są dobre prognostyki na przyszłość.
P. S.
Chersoń wzięty. Obyło się bez krwawego szturmu. Wojna jednak trwa. Ludzie z Pomorze Azowskie, Donbas i Krym czekają na wyzwolenie.